Małe Chiny Piechocińskiego
Środa, 12 sierpnia 2015 (03:02)Polska przegrała ze Słowacją walkę o nową fabrykę Jaguara Land Rovera. Wartość tej inwestycji miała wynieść 5,93 mld zł.
Według mojej oceny, zaangażowanie ministra gospodarki i wicepremiera Janusza Piechocińskiego w tę konkretną kwestię musi zmusić nas do refleksji. Gdy wicepremier przed mediami stara się błyszczeć samą wizją, że w Polsce zostanie otwarta montownia, to może to sprawiać złe wrażenie.
Piechociński musi zdawać sobie sprawę z tego, że nie ilość montowni, które można umiejscowić tu i ówdzie, w zależności od tego, gdzie pracownik pracujący przy taśmie zdecyduje się wziąć kilka euro mniej, ale innowacje, ośrodki badawcze, przemysł, to wszystko stanowi o sile potencjału gospodarczego państwa.
Zaangażowanie wicepremiera jest jeszcze z innej perspektywy trudne do wytłumaczenia. Przegraliśmy jako państwo ze Słowacją, mającą lepszą sieć infrastruktury połączeń drogowych. Ustąpiliśmy pola prawdopodobnie również w kategoriach kosztowych, gdyż Słowacy zaoferowali lepsze warunki. Trzeba postawić pytanie, co robimy, aby zdobyć przewagę konkurencyjną w innych dziedzinach. Co robimy, aby zyskiwać na innych polach niż na byciu tylko europejskimi małymi Chinami, o których swego czasu mówił prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka.
Ten przypadek należy przeanalizować. Będziemy mieli wtedy informacje, na jakich konkretnych płaszczyznach przegraliśmy z naszym sąsiadem. Przykre jest to, że ludzie nie znajdą zatrudnienia, a wiele osób pewnie liczyło na to, że chociaż montownie uda się skutecznie ściągnąć do Polski ekipie rządzącej i to w okresie bezpośrednio przedwyborczym.
Polityka gospodarcza oparta na chciejstwie kończy się tym, że obserwujemy problemy ze ściągnięciem jakichkolwiek inwestorów, bo przegrywamy z państwami regionu, oraz tym, że tak jak w czasach PRL i realnego socjalizmu występują niedobory prądu i wprowadza się ograniczenia dla odbiorców energii. Wicepremierze, tak dłużej nie można.
Maks Kraczkowski