• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Przetarg nie był transparentny

Wtorek, 11 sierpnia 2015 (05:12)

Z Andrzejem Kuchtą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w PZL Świdnik, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Dyrekcja PZL Świdnik w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl wyjaśniła, że nie będzie komentować doniesień tygodnika „Wprost” i uważa, że wszystko, co było do powiedzenia, zostało zawarte w pozwie sądowym. Jak strona związkowa PZL Świdnik odnosi się do informacji sugerujących, że „Ministerstwo Obrony Narodowej mogło sfałszować wynik przetargu na śmigłowiec”?

– Jako strona społeczna wielokrotnie wskazywaliśmy na nieprawidłowości w różnych obszarach przetargu. Stanowisko kierownictwa PZL Świdnik jest bardzo wymowne i trudno dziwić się, że nie chce sprawy komentować, zanim nie nastąpi rozstrzygnięcie na drodze sądowej. Podobnie jak wcześniej, bo w ubiegłym roku, wycofanie się z przetargu firmy Sikorsky Aircraft Corporation jeszcze przed złożeniem ostatecznej oferty, co było podyktowane zmianą warunków stawianych potencjalnym dostawcom śmigłowców dla naszego wojska. To wszystko pokazuje, że od samego początku ten przetarg nie był transparentny i im bliżej rozstrzygnięcia, tym więcej wątpliwości narastało wokół całej tej procedury. Bieżące doniesienia są tylko potwierdzeniem wątpliwości i podejrzeń, jakie wyrażaliśmy jako strona związkowa. Jest to również sygnał, że nie wszystko w tym przetargu było tak oczywiste, jasne i przejrzyste, jak twierdzi Ministerstwo Obrony Narodowej. Oczywiście nie o wszystkim wiedzieliśmy, bo nie byliśmy uprawnieni do pozyskania takiej wiedzy, ale już dostępna nam wiedza dawała uzasadnione podejrzenia, że coś tu jest nie tak.

MON jednak twierdzi, że francuska oferta spełniła wszystkie oczekiwania.

– Nawet jeżeli tak jest, może to oznaczać tylko jedno, a mianowicie, że wymogi postawione przez MON były przygotowane pod kątem firmy Airbus Helicopters. Trudno mi zrozumieć stanowisko resortu obrony, które z jednej strony twierdzi, że zależy mu na wyborze jak najlepszego sprzętu dla wojska, z drugiej zaś całą procedurę przetargową ustawia tak, że nie dopuszcza nawet do porównania trzech ofert, jakie zostały złożone. Pretekstem do odrzucenia ofert AugustyWestland i PZL Świdnik oraz firmy Sikorky i PZL Mielec były bliżej nieokreślone wymogi formalne. Tym samym nie dopuszczono do momentu, kiedy wszystkie trzy oferty byłyby porównane ze sobą i w konsekwencji wybrany rzeczywiście najlepszy sprzęt. Zatem coś tu jest nie tak: raz mówi się, że potrzebny jest nam najlepszy sprzęt, a za chwilę unika się porównania wszystkich ofert. Gdzie tu logika?    

MON stanowczo zaprzecza, jakoby członkowie komisji przetargowej wydali nieprawdziwą opinię. Czy komuś rzeczywiście mogło zależeć na fałszowaniu przetargu, któremu towarzyszy tak duże zainteresowanie społeczne i mediów?

– Komisja przetargowa mogła wydać swoją opinię zgodnie z przyjętymi procedurami, tyle że wymagania, jakie miał spełnić śmigłowiec i które - jak słyszymy od organizatora przetargu - spełnił Caracal, mogą tylko potwierdzać, że przetarg został ustawiony już na etapie negocjacji technicznych. Natomiast komisja przetargowa analizowała złożone już później dokumenty i z tego, co wiem, komisja ta nie brała udziału we wspomnianych negocjacjach technicznych, w których uczestniczyli przedstawiciele różnych rodzajów polskich Sił Zbrojnych. Warto byłoby wziąć pod uwagę także ten scenariusz.

Strona społeczna od początku właśnie sugerowała zbadanie tego aspektu, ale jakoś mało skutecznie.

– To prawda, ale to nie my decydujemy, lecz kierownictwo MON, któremu widać na tym nie zależało. Ale to nie jedyna kwestia dotycząca organizacji czy określenia priorytetów związanych z zapotrzebowaniem na śmigłowce dla polskiej armii. W naszej ocenie - co zresztą mówimy od samego początku – błędem był wymóg jednej wspólnej platformy do wszystkich rodzajów śmigłowców. I dopiero od kilku miesięcy warunek ten krytykują również eksperci z zakresu lotnictwa wojskowego, tyle że mówią to tylko ci, którzy przeszli na emeryturę. Natomiast ci, którzy są w służbie czynnej, raczej unikają wypowiadania się na ten temat.

Poprawność polityczna bierze górę nad potrzebami obronnymi naszego kraju?

– Na to wygląda. Mnie osobiście szkoda jest żołnierzy, którzy będą musieli pełnić służbę na sprzęcie, który chce im zafundować obecne kierownictwo MON, a do tego wybieranym w tak kuriozalny sposób.  

Pana zdaniem, sprawa przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii jest już zamknięta czy może jest jeszcze jakaś szansa na ponowną analizę ofert?

– Uważam, że jest jeszcze szansa, aby odwrócić losy tego przetargu. Mam nadzieję, że ostateczna decyzja nie zapadnie przed wyborami parlamentarnymi. Liczę na to, że nowy minister obrony, niezależnie od sympatii czy antypatii politycznych, przerwie ten tragikomiczny spektakl i rozważy ponowne rozpisanie przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. Mam nadzieję, że o wyborze śmigłowca zdecydują względy merytoryczne, a nie polityczne czy inne i zostanie wybrana oferta najlepsza z punktu widzenia obronności Polski, ale również korzystna dla naszej gospodarki i przemysłu lotniczego.    

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki