• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Dzień obfitości

Niedziela, 9 sierpnia 2015 (09:42)

NINIWA Team objechał w ciągu tygodnia kulę ziemską dookoła! Nie żartuję! Kiedy dodamy dzisiejsze 254 km do całkowitego dystansu otrzymamy 1137 km pokonane w minionym tygodniu. Jeśli jednak przemnożymy to przez liczbę uczestników otrzymamy łączną sumę 42 069 km! Obwód równikowy naszej planety to 40 075 km, więc nawet pojawia się niecałe 2000 km zapasu. 

A co takiego skłoniło naszych śmiałków do pokonania dzisiaj tak wielu kilometrów? Zapraszam do przeczytania relacji!

Dzisiaj na trasie kolarzy pojawia się pierwszy mały cel do osiągnięcia – Dortmund. Perspektywa ponad 200 km trasy wzbudza w grupie ogrom motywacji do jazdy. Pierwszy tego owoc to 67 km dystansu otwarcia. Jakby na życzenie rowerzystów pojawił się lekki deszczyk, powietrze jest chłodne, a tęcza na niebie tylko utwierdza w przekonaniu, że ich decyzja jest słuszna.

Dzień jest przepełniony jazdą, przerywaną raz po raz półgodzinną przerwą. W międzyczasie mają miejsce dwie niegroźne wywrotki. Autorem pierwszej jest Ola Krupa, a głównym aktorem kolejnej Michał Piela. Pierwsza „porządna” przerwa na obiad to już 16.30. I trwa tylko 45 minut. To tylko pokazuje determinację, jaka panuje w grupie! Pierwsza część dzisiejszego odcinka przebiegała jeszcze przez teren górzysty, jednak potem i ta trudność zniknęła. W pewnym momencie śmiałkowie znaleźli się nawet na drodze szybkiego ruchu, co skończyło się policyjną interwencją. Na szczęście panowie mundurowi tylko uprzejmie zwrócili uwagę grupie, że są w miejscu, w którym ich być nie powinno, i wskazali drogę alternatywną. Ostatnie 25 km dzisiejszej trasy przebiega już przez docelowe miasto.

Zapewne zastanawiasz się, Drogi Czytelniku, co takiego jest w tym Dortmundzie? Spieszę z odpowiedzią. Otóż, dzisiejszy nocleg dla całej grupy zapewnili bliscy o. Tomka, którzy tutaj mieszkają. Ciocia Monika i wujek Walek oraz ciocia Gabi z wujkiem Wernerem. Przygotowali oni dla grupy nie lada niespodziankę. Każdy zmęczony podróżnik na powitanie otrzymał najlepsze (w tym momencie) niemieckie piwo, a za chwilę mógł do woli zajadać się zupą gulaszową. Było jej tyle, że każdy brał dowolną ilość, a i tak zostało. Kiedy wszystkie żołądki były już pełne, przyszedł czas na śpiewy i rozmowy. Ciocie i wujkowie Ojca Lidera zmobilizowali kilku znajomych ze swojej parafii, czego efektem jest podział prania na kilka pralek oraz możliwość skorzystania z pryszniców w kilku domach. Nocleg grupa ma zapewniony w salkach parafialnych. Teraz już wszyscy wiedzą, że warto było się dzisiaj „trochę” zmęczyć. Każdy czuje ogromną wdzięczność wobec ludzi, którzy ich przywitali.

Tak obfity dzień znajduje swój finał w kościele, gdzie o 23.00 rozpoczyna się Msza św. Warto było z nią poczekać dzisiaj tak długo, ponieważ teraz jest jeszcze bardziej za co Bogu dziękować!

A co czeka śmiałków jutro? Już zostali zaproszeni na śniadanie, następnie grupa pragnie wziąć udział we wspólnej Mszy św. z parafianami. Później atrakcji też nie powinno zabraknąć, podobno mają się nawet pojawić baseny! Jutro też postaramy się nadrobić rozmowę z Karolem Diktą, ponieważ dzisiaj był on dla nas nieuchwytny (prawdopodobnie korzystał już z dobrodziejstw prysznica).

Podziękowania:

  • Dla cioć i wujków o. Tomka oraz dla wszystkich osób zaangażowanych w przyjęcie grupy w Dortmundzie.
  • Dla miejscowego proboszcza za udostępnienie grupie miejsca na nocleg!

Bilans dnia:

  • 254 km
  • 2 wywrotki
  • 0 awarii!

Nocleg:
Dortmund

Przejechanych do tej pory kilometrów: 1137

Mateusz, NINIWA Team