• Poniedziałek, 30 marca 2026

    imieniny: Amelii, Kwiryna

Pozostawać wiernym nauce Kościoła

Sobota, 8 sierpnia 2015 (19:28)

Z ks. dr. hab. Piotrem Steczkowskim, wykładowcą prawa kanonicznego na Uniwersytecie Rzeszowskim i Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski wobec ustawy o in vitro jest bardzo jasne – kto podpisuje i głosuje za in vitro, podważa wspólnotę z Kościołem. Dotyczy to także prezydenta Komorowskiego, który podpisał tę ustawę?

– W mediach sprawa ta została ustawiona w ten sposób, że mamy do czynienia ze sporem z częścią biskupów i prezydentem Komorowskim czy z niektórymi księżmi. Nic bardziej mylnego. Prezydium Konferencji Episkopatu Polski i ks. abp Andrzej Dzięga, jako przewodniczący Rady Prawnej KEP, przede wszystkim przypominają nam naukę Magisterium Kościoła zawartą w nauczaniu papieży, kolegium biskupów na temat in vitro i zasad moralnych obowiązujących każdego katolika bez wyjątku. Nie jest to zatem nauka biskupów polskich czy KEP oderwana od nauki Kościoła powszechnego, ale wprost przeciwnie, jest to nauka dotycząca zasad moralnych odnoszących się do procedury przekazywania życia metodą in vitro obowiązująca w Kościele katolickim na całym świecie. Zatem normy moralne, które nakazują nam chronić życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci, są zawarte w dokumentach Kościoła, a nie Episkopatów w poszczególnych państwach. Natomiast zadaniem biskupów jest przypominanie tych zasad i norm powierzonym im wiernym, o których zbawienie mają obowiązek się troszczyć. Obowiązkiem księży biskupów jest również przypominanie, że zachowania niezgodne z nauczaniem Kościoła powodują pewne konsekwencje. Dotyczy to wszystkich wiernych, również na najwyższych stanowiskach państwowych, także byłego prezydenta Komorowskiego   

Odnosząc się do kwestii ubolewania niektórych kapłanów nad „niesprawiedliwością”, jaka rzekomo dotknęła byłego już prezydenta, i stanowiska KEP w sprawie ustawy o in vitro, chciałem zapytać, czy księżom wolno podważać głos biskupów?

– Każdego kapłana obowiązuje posłuszeństwo i w swoich wypowiedziach nie powinien on stawiać się w opozycji do biskupów, i tu nie ma dyskusji. Dotykamy tu bardzo delikatnej materii, ale jednocześnie bardzo jasno wyrażonej i unormowanej zasadami dyscypliny kościelnej. Zgodnie z nauką katolicką następcami apostołów są biskupi, a każdy kapłan jest tylko współpracownikiem biskupa. Tylko biskup jest naznaczony pełnią kapłaństwa Chrystusowego. Papież, mianując biskupów, przekazuje im ich uprawnienia jurysdykcji, które z kolei są przekazywane kapłanom znajdującym się pod ich rządami. Wobec tego kapłan jako współpracownik biskupa wykonuje swoją misję – jak określa to Sobór Watykański II – w jedności ze swoim biskupem, podobnie jak biskupi pozostają w jedności z Papieżem. To z kolei oznacza, że kapłani nie mogą podważać czy też wypowiadać się wbrew stanowisku pasterzy. Tym bardziej gdy ci biskupi przypominają nauczanie Kościoła. Oczywiście kapłan może i nawet powinien rozmawiać ze swoim biskupem, chociażby na temat rozwiązań duszpasterskich, które mają służyć pogłębieniu życia religijnego wiernych. I taki dialog jest prowadzony, natomiast kapłan nie może kwestionować stanowiska biskupa, które ma uzasadnienie w nauczaniu moralnym Kościoła. Tym samym KEP, wypowiadając się w kwestii in vitro, przyłożyła tylko normę do zachowania prezydenta, posłów czy senatorów.           

A zatem co innego dyskusja, a co innego krytyka dotycząca tej moralnej kwestii, jaką jest stanowisko wobec życia ludzkiego…?

– Chodzi o to, że nie wolno negować zasad, które w Kościele są bardzo jasne. Katolika obowiązuje w sumieniu prawo moralne i jeżeli świadomie i dobrowolnie narusza to prawo, jeżeli godzi się na zło, to z takiego zachowania wynikają określone konsekwencje. Księża biskupi przypomnieli to byłemu już dziś prezydentowi Komorowskiemu, a także posłom i senatorom, ale nie wszystkim, tylko wyznającym wiarę katolicką. Warto dodać jeszcze jedną ważną kwestię, a mianowicie, że niektórzy powołują się na to, że prezydent Komorowski, podpisując ustawę, uwzględniał inny światopogląd, ale to jest właśnie podstawowy spór, w który my jako katolicy wchodzimy ze światem, spór, który dotyczy obrony człowieka, jego prawa do życia. To już nie jest spór światopoglądowy, ale jest to spór o wartości. To mniej więcej tak jakby dyskutować na temat: czy można zabić człowieka czy nie można, nawet w określonych okolicznościach. Co to za spór i po której stronie mamy stanąć? Takie podejście nie ma nic wspólnego z otwartością na poglądy innych.  

Czy zdaniem Księdza w tym wypadku mamy do czynienia z próbą podważania nauki Kościoła przez niektórych księży?

– Myślę, że mieliśmy w tym konkretnym wypadku do czynienia z próbą podważenia autorytetu polskich biskupów co do zbyt ostrego potraktowania prezydenta Komorowskiego. Każdy kapłan, który dopuszcza się nieuzasadnionej krytyki Episkopatu – zwłaszcza wypowiadającego się w sposób jednoznaczny – narusza obowiązujące go zasady jedności z biskupem i zasady posłuszeństwa.

Czy i jakie konsekwencje mogą grozić księdzu, który uderza w jedność Kościoła i krytykuje biskupów?

– Nie do mnie należy ocena, ale wydaje mi się, że w grę wchodzi upomnienie ze strony ordynariusza jako bezpośredniego przełożonego konkretnego kapłana. Przypomnę, że każdy ksiądz podczas święceń przyrzeka cześć i posłuszeństwo swojemu biskupowi ordynariuszowi i jego następcom. Odnosi się to do kwestii wykonywania całej swojej misji kapłańskiej w jedności ze swoim biskupem. Jeśli ktoś sprzeciwia się tak wyrażonemu posłuszeństwu, to zgodnie z procedurą kanoniczną powinien zostać upomniany, a jeżeli nadal trwałby w swoim stanowisku, to może zostać ukarany zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego. W grę wchodzi kara suspensy, a więc zawieszenia w wykonywaniu czynności kapłańskich. Przykład taki mieliśmy w przypadku ks. Wojciecha Lemańskiego, który został ukarany przez ks. abp. Henryka Hosera za naruszanie autorytetu biskupów, którzy jako pasterze głoszą naukę Kościoła, i za uporczywe trwanie w tej krytyce. Jest oczywiste, że jeżeli ktoś nie zgadza się z nauką biskupów, nie ma prawa występować w imieniu Kościoła. W tym wypadku nie sądzę, żebyśmy mieli do czynienia z sytuacją rozbijania jedności Kościoła, ale z pewnym skandalem wywołanym wśród wiernych świeckich, którzy patrząc na te wypowiedzi, widzą, że kapłani różnią się w istotnym nauczaniu Kościoła. Przypomnę jeszcze raz, że nie mieliśmy tu do czynienia z błahą sprawą, ale ze sprawą ogromnej wagi.     

Czy i jaka lekcja płynie z tego wydarzenia dla nas?

– Przede wszystkim powinniśmy sobie uświadomić, że nauczanie Kościoła jest ściśle określone, jest zapisane w określonych dokumentach i każdy z nas powinien po to nauczanie sięgać, poznawać je. Co również istotne, powinniśmy sobie przypomnieć i zakodować, że to biskupi naznaczeni Duchem Świętym są naszymi przewodnikami i ich zadaniem jest kierowanie nas do Pana Boga i do Zbawienia. W naszej historii, historii Kościoła w Polsce mieliśmy wielu wspaniałych biskupów, chociażby Sługa Boży Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński, metropolita krakowski, późniejszy Papież, św. Jan Paweł II czy metropolita przemyski, śp. ks. abp Ignacy Tokarczuk. Wszyscy, a przynajmniej większość z nas pamięta, że byli to ludzie o ogromnym autorytecie, a ich głosu i nauczania w kwestiach wiary i moralności słuchaliśmy i dobrze na tym wyszliśmy jako Naród. Natomiast pojawiające się formy krytyki należy odrzucać i nie gorszyć się, ale pozostawać wiernym nauce Kościoła.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki