• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Jest moc!

Sobota, 8 sierpnia 2015 (17:44)

Choć liczba uczestników tegorocznej wyprawy jest znana już od dawna, dla mnie ciągle jest ona imponująca. Tym razem postanowiłem zrobić kilka obliczeń celem określenia średniej mocy, jaką generuje cała ekipa w trakcie jazdy.

Dzisiaj jest to 105 W na osobę, czyli prawie 4000 W generuje cała drużyna! To mniej więcej tyle, ile do pracy potrzebuje pralka i piekarnik razem wzięte lub 40 komputerów! 

Miniona noc nie była łatwa i przyjemna. Temperatura w nocy spadła tylko o kilka stopni, a na dodatek grupa młodzieży urządziła sobie na plaży głośną imprezę. Każdy, kto nie zapadł od razu w głęboki sen, musiał się uzbroić w cierpliwość i czekać, aż organizm osiągnie stan, w którym już nic nie zdoła go powstrzymać chociażby od drzemki. 

Poranek również zdaje się być zwiastunem upalnego dnia. Mimo że jest 4.00 rano, czuć już gorące powietrze. Każdy przez chwilę marzy o spędzeniu całego dnia nad wodą, po czym przypomina sobie o celu wyprawy i śmiało rusza dalej.
Ekipa początkowo jedzie w trzech grupach (dzielona przez Karola wg posiadanych namiotów), jednak już po kilku kilometrach niespodzianka w postaci podjazdu zmienia misterny podział. Okazuje się, że podjazd jest nie byle jaki, bo aż 20 km ciągłej jazdy pod górę. Każdy śmiałek znajduje własne tempo i rozpoczyna wspinaczkę. A to dopiero początek.

Dzisiejszy dzień jest prawdziwym testem wytrzymałości dla rowerzystów. Temperatury, podobnie jak w Polsce, są rekordowo wysokie, a górzysty teren tylko potęguje wysiłek, jaki trzeba wkładać w jazdę. Najcięższy podjazd dzisiaj to 3-kilometrowa wspinaczka o nachyleniu 15 proc. Jakby tego było mało, raz po raz pojawiają się awarie. Dwie dętki łapie Szymek Majchrzak, jedną Karol Dikta, a Edyta zrywa linkę z przerzutki. Efektem tych trudności jest opóźniona przerwa obiadowa o 16.30. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że wysoka temperatura w trakcie jazdy jest dla rowerzysty zdradliwa, ponieważ odczuwalny głód jest praktycznie zerowy, a brak odpowiedniej dawki węglowodanów potrafi skutecznie odciąć siły.
Wiele radości natomiast przynoszą dzisiaj grupie spotykani po drodze ludzie. Dokładnie w południe cykliści przekroczyli byłą granicę pomiędzy NRD i RFN. Była granica terytorialna ciągle zdaje się stanowić granicę mentalną. Niemcy po zachodniej stronie są bardziej pogodni, sami próbują nawiązać kontakt z grupą. Co chwilę ktoś pozdrawia, obdarza życzliwym uśmiechem, a nawet w trakcie jednej z przerw pewien pan zafundował całej grupie 5 porcji frytek.
A jakie powinno być zakończenie tak ciężkiego dnia? Każdy, kto czytał dzisiejszą Ewangelię, nie powinien mieć żadnych wątpliwości. „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”. Zmęczeni rowerzyści po 173 km górskiego etapu dojeżdżają do miejscowości Seesen, gdzie postanawiają znaleźć miejsce, by odprawić Mszę św. i rozpocząć poszukiwania noclegu. Ku ich zdziwieniu, za jednym z zakrętów widać kościół, w dodatku katolicki, co nie jest w tej części Niemiec oczywistością. Bez chwili zastanowienia o. Tomek dzwoni do drzwi. W oknie ukazuje się ksiądz, z którym grupa próbuje się porozumieć, stosując na przemian zwroty angielskie i niemieckie. Po chwili kapłan schodzi na dół i z uśmiechem na twarzy przysłuchuje się lingwistycznie średniopoprawnym opowieściom śmiałków. W końcu jednak nie wytrzymał i hasłem: „Mówcie po swojemu” wprawił grupę niemal w stan euforii. Tak więc nocleg załatwiony, miejsce do odprawienia Mszy św. najlepsze z możliwych i do tego znakomity gospodarz w osobie ks. Ryszarda!
Wracając jeszcze w rozmowie do słów Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, podzieliliśmy się z Karolem (nr 5 w tegorocznej kolumnie) kilkoma refleksjami. Zgodnie stwierdzamy, że jedną z najlepszych rzeczy, jakich doświadczamy na wyprawach rowerowych, jest jasność w spojrzeniu na świat i na życie. Paradoksalnie, odrzucenie wszystkich dóbr, bez jakich nie wyobrażamy sobie funkcjonowania na co dzień, nas ubogaca! Wyprawa uświadamia nam, że tak naprawdę nasze życie wypełnione jest niepotrzebnymi przedmiotami czy sprawami. Doceniamy czystą pościel, łatwość dostępu do żywności, ale też stwierdzamy, że komputer nie jest nam do zbawienia koniecznie potrzebny. Doceniamy obecność przyjaciół, życie we wspólnocie, cieszymy się pomagając innym, dzielimy się radością! Rozmarzyłem się. 

Pozdrowienia:

  • Dla Michała Kwiatkowskiego, który walcząc dzisiaj na trasie Tour de Pologne w podobnych warunkach jak NINIWA Team, dał z siebie maksimum możliwości i niestety musiał wyścig odpuścić. Życzymy szybkiej odbudowy formy i kolejnego sukcesu na Mistrzostwach Świata!
  • Gratulujemy Maciejowi Paterskiemu zwycięstwa w klasyfikacji górskiej 72. Tour de Pologne!

Podziękowania:

  • Dla ks. Ryszarda z parafii Matki Bożej Królowej z Seesen za ciepłe i niespodziewane przyjęcie grupy na nocleg.

Bilans dnia:

  • 173 km
  • Śr. prędkość: 18,5km/h
  • 2300 m przewyższenia
  • Niemiłosierny upał
  • 4 dziurawe dętki
  • 1 zerwana linka
  • 4 kW generowanej mocy!

Nocleg:
Seesen – plebania ks. Ryszarda

Przejechanych do tej pory kilometrów: 883

Mateusz, NINIWA Team