Pielgrzymka – czas łaski
Środa, 5 sierpnia 2015 (20:14)Z ks. Władysławem Jagustynem, proboszczem parafii pw. Św. Krzyża w Rzeszowie, ojcem duchownym Rzeszowskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Hasło tegorocznej rzeszowskiej pielgrzymki na Jasną Górę brzmi: „Patrz w Maryję i zobacz Jezusa”. Co oznaczają te słowa?
– Na plakacie tegorocznej pielgrzymki widnieją symbole Światowych Dni Młodzieży: krzyż oraz cudowna ikona Salus Populi Romani z rzymskiej Bazyliki Santa Maria Maggiore. Idziemy zatem do Maryi Matki i pragniemy tak jak Ona, po pierwsze, rozpoznać Jezusa, który jest darem Boga Ojca, a po drugie, przyjąć Jezusa i razem z Nim iść między ludzi. Wszystko po to, aby przemieniać świat tak, jak to się stało, gdy Maryja uwierzyła i wypowiadając swoje „fiat”, przyjęła wolę Bożą, przyjmując Jezusa, i z Nim poszła między ludzi, nie zawłaszczając Go jedynie dla siebie.
Jak liczna jest tegoroczna pielgrzymka?
– Dokładne liczby będą znane za kilka dni. Mam jednak nadzieję, że podobnie jak w ubiegłym roku liczba wszystkich pątników będzie oscylować w granicach 1300 osób, a być może jest nas nawet więcej. Opiekę duszpasterską podczas pielgrzymki sprawuje ponad 50 kapłanów, wszyscy diakoni z Wyższego Seminarium Duchownego w Rzeszowie oraz spora grupa kleryków. Są także siostry zakonne, które, jak zawsze oddane w służbie Bogu i bliźniemu, w ogłoszonym przez Ojca Świętego Franciszka Roku Życia Konsekrowanego podejmują szczególne dziękczynienie za dar ludzi poświęconych Bogu. Razem chcemy się modlić o nowe, święte powołania do służby Panu Bogu i ludziom.
Dużą grupę wśród rzeszowskich pielgrzymów stanowi młodzież?
– Myślę, że co najmniej 60 proc. pątników to właśnie ludzie młodzi, którzy poniekąd nadają ton pielgrzymce. W wielu z nich ducha pielgrzymowania zaszczepili rodzice, którzy często jako pielgrzymi przed laty właśnie na pielgrzymce ślubowali sobie miłość, a dziś kontynuatorami pielgrzymkowego szlaku są ich dzieci. Pielgrzymka jest zatem czymś w rodzaju sztafety przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Do udziału w pielgrzymce młodzi zachęcają się sami jedni przez drugich. Kto bowiem choć raz uczestniczył w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę, to zaszczepił w sobie coś w rodzaju pozytywnego bakcyla. Tacy bracia i siostry potem żyją pielgrzymką i często czekają przez cały rok, aby znów wyruszyć na szlak. I to jest najpiękniejsze, bo pokazuje, że pielgrzymka przynosi owoce i sprawia, że ten trud nie jest zmarnowany.
Jakie intencje towarzyszą pielgrzymom?
– Zasadniczą intencją, w jakiej pielgrzymujemy, jest przygotowanie zarówno młodych, jak i wspólnot parafialnych, do przyjęcia młodzieży z różnych krajów i kontynentów w ramach przyszłorocznych Światowych Dni Młodzieży w Krakowie pod przewodnictwem Papieża Franciszka. Pragniemy też w szczególny sposób podziękować Bożej Opatrzności za czekający nas w przyszłym roku Wielki Jubileusz 1050. rocznicy Chrztu Polski. Te intencje włączają wszystkich pątników w ogólnopolski program pielgrzymowania, bowiem właśnie tym wspomnianym wydarzeniom będą poświęcone konferencje głoszone podczas pielgrzymkowych rozważań. Będziemy nawiązywać m.in. do wypowiedzi Papieży, do listów, które kierowane były na przestrzeni lat do młodzieży, będziemy również rozważać to nauczanie, które rozbrzmiewało podczas dotychczasowych spotkań młodych w różnych zakątkach świata.
Który raz Ksiądz wyrusza na maryjny szlak ku Jasnej Górze?
– Z łaski Bożej 40 lat temu jako kleryk po piątym roku studiów po raz pierwszy pielgrzymowałem na Jasną Górę z warszawską pieszą pielgrzymką. Z kolei kiedy po raz pierwszy wyruszyła piesza pielgrzymka rzeszowska, byłem wśród pątników. Pan Bóg tak sprawił, że dzisiaj wyruszam na pielgrzymi szlak z Rzeszowa po raz 38. Ma nadzieję i mocno wierzę, że Maryja, do której idę wraz z braćmi i siostrami, wysłucha intencji, które niosę ze sobą i pragnę złożyć w Częstochowie przed Jej cudownym jasnogórskim tronem Matki i Królowej.
Co według Księdza jest istotą pielgrzymowania?
– Istotą pielgrzymowania jest intencja, z jaką każdy wyrusza w drogę do Matki Bożej. Powinniśmy mieć motywację i świadomość, dokąd i po co zmierzamy, ale nie sami, bo we wspólnocie. Jesteśmy zatem Kościołem pielgrzymującym, Kościołem w drodze. Jeżeli mówimy, że pielgrzymka jest łaską, którą otrzymujemy od Boga, to dzięki temu poznajemy również dar czasu, który jest nam ofiarowany. Pielgrzymka to rekolekcje w drodze, okazja do pogłębienia życia duchowego, a nade wszystko doświadczenie Kościoła. Tym Kościołem są pielgrzymi w drodze, tym Kościołem są również wierni, dzięki którym możemy iść, możemy odpocząć, otrzymujemy obfite posiłki, napoje, ale nade wszystko czujemy potrzebę spotkania z tymi ludźmi, którzy co roku nas oczekują, z otwartymi rękoma przyjmują do swoich domów. Jesteśmy im za to wdzięczni i polecamy ich w swoich modlitwach. To jest ta wymiana darów na płaszczyźnie ducha.
Co sprawia, że ciągle są ludzie, którzy podczas urlopu podejmują trud pielgrzymowania?
– Jak już wspomniałem, pielgrzymka jest wpisana w nasze duchowe życie. Jeśli jesteśmy świadomi, że cel naszej życiowej wędrówki osiągamy nie tu, na ziemi, ale tym celem jest Niebo, które stoi przed nami otworem, to podejmując trud pielgrzymowania, niejako przyspieszamy kroku w tej wędrówce do Domu Ojca. Natomiast spotkanie tu, na ziemi, z naszą Najmilszą Matką w Jej cudownym Jasnogórskim Wizerunku czy w innych sanktuariach rozsianych obficie po polskiej ziemi dodaje nam sił duchowych, dzięki którym łatwiej nam odbywać życiową pielgrzymkę nie tylko tę wakacyjną, ale tę, której często towarzyszy krzyż codziennego trudu pracy i doświadczeń, a nierzadko też cierpienia czy niezrozumienia. Co również ważne, udział w pielgrzymce na Jasną Górę przekłada się później na codzienność, która jednocześnie staje się uświęceniem drogi naszego życia. Atmosfery, jaka panuje na pielgrzymce, nie są w stanie zastąpić żadne, nawet – używając języka młodzieżowego – najbardziej wypasione wczasy czy wyjazdy zagraniczne. Tu jest duch modlitwy, wspólnoty, co pociąga i przyciąga. To wszystko sprawia, że pielgrzymka to szczególny czas łaski dany człowiekowi, wędrówka także w głąb samego siebie, aby nabrać dystansu do wielu mało istotnych spraw a skupić się na tym, co naprawdę istotne i ważne.