• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Polityka „nic się nie stało”

Wtorek, 4 sierpnia 2015 (04:08)

Z Maksem Kraczkowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Jak wyliczył jeden z tygodników, ponad 300 tys. zł może kosztować jedno wyjazdowe posiedzenie rządu. Odbyły się trzy. Rachunek jest więc prosty - prawie milion złotych…

– Miliony z kasy państwa są wydawane w sposób urągający przyzwoitości. W czasie, kiedy zamrożone są wydatki na sprawy pierwszej potrzeby, kiedy ordynator z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu mówi o skandalicznych warunkach, w których przyszło rodzić kobietom, tego typu ekstrawagancje kampanijne odczytuję bardzo źle. Świadczą one o oderwaniu od rzeczywistości ekipy rządzącej oraz o braku przyzwoitości. Ryba psuje się od głowy. Sytuacja przypomina mi taką, w której ekipa Platformy i PSL, wiedząc, że odchodzi od władzy, nie liczy się z nikim, więc w sposób brutalny wykorzystuje wszelkie możliwości wydawania pieniędzy.

Na wstępnych listach wyborczych Platformy znalazły się nazwiska osób związanych z „aferą taśmową”. Na co liczy PO, wystawiając swoich byłych ministrów?  

– W mojej ocenie, jest to działanie z kategorii „najlepszą formą obrony jest atak” oraz kontynuacja polityki „nic się nie stało”. A stało się. Nawet gdyby ci ludzie zostali przebrani w togi Sądu Najwyższego, to społeczeństwo nie da się oszukać. Wszyscy wiemy, jaki poziom reprezentują sobą nagrane osoby. Pamiętamy to, co jest na taśmach. Zwykły Polak nie dzieli rzeczywistości na służbową i prywatną i wie, że trzeba się przyzwoicie zachowywać w każdych okolicznościach.

Były lider Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych zapowiedział, że „zrobi wszystko, żeby PiS nie wygrało wyborów”, i sam postanowił wziąć w nich udział. Po cichu wspiera go Platforma. Jest Pan zaskoczony tym związkiem?

– Bardziej zaskakuje mnie to, że Roman Giertych tak szybko przefarbował się z narodowca na liberała. Jak widać, ta droga jest łatwiejsza i bardziej opłacalna. Śledzę scenę polityczną od wielu lat i jest to dla mnie niemiłe zaskoczenie.

Zakłada Pan pojawienie się w przyszłym Sejmie nowych tworów jak NowoczesnaPL czy Ruch Kukiza?

– Szalupa ratunkowa Platformy, jaką jest NowoczesnaPL, może znaleźć się w Sejmie. Tylko to jest kwestia tego, czy wyborcy dadzą się oszukać nowym szyldem. Rozpoczęło się od KLD, potem Unia Wolności i Platforma, a teraz NowoczesnaPL. Myślę, że Polacy potrafią wyciągać wnioski. Co do Ruchu Kukiza, to te szanse są dużo większe. Pytanie tylko, kto będzie na „jedynkach” i co to będą za ludzie, oraz jaki będą stanowić materiał do współpracy parlamentarnej.

Kiedy poznamy listy PiS?

– W dużej mierze już są znane. Prezesi okręgowi przesłali swoje propozycje do komitetu politycznego. Musimy jedynie poczekać na prezentacje „jedynek”.

W czwartek dojdzie do zaprzysiężenia Andrzeja Dudy. Według sondażu CBOS, prawie połowa Polaków uważa, że elekt będzie lepszym prezydentem niż Bronisław Komorowski. Co Andrzej Duda powinien zrobić, żeby nie zawieść zaufania?

– Andrzej Duda na pewno będzie lepszym prezydentem. To widać po stylu pracy w parlamencie europejskim i krajowym oraz przy śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim. Nie jest to osoba butna i zarozumiała. Jest za to skromny i pracowity. A co powinien zrobić? Pracować uczciwie i kierować się zasadą przyzwoitości i lojalności wobec państwa. Wiem też, że Andrzej Duda wzniesie się ponad podziały partyjne i osoby o różnych poglądach politycznych znajdą w nim swojego prezydenta. To dlatego, że działalność polityczna jest dla niego służbą publiczną. W mojej ocenie, klasą przypomina polityków XX-lecia międzywojennego.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk