Bank przyjaźniejszy
Wtorek, 4 sierpnia 2015 (03:08)Według raportu NBP, banki istotnie złagodziły kryteria przyznawania kredytów mieszkaniowych. Część placówek deklaruje dalsze łagodzenie polityki kredytowej. Zdaniem autorów raportu, spowodowane jest to niższym niż oczekiwany popytem oraz wzrostem presji konkurencyjnej.
W mojej ocenie, powoli do sektora bankowego dociera, w jak wielkie tarapaty wpędziła go własna pazerność i nielicznie się z klientami. Polskie usługi bankowe są ciągle jednymi z najdroższych w Europie.
To złagodzenie polityki kredytowej banków nie wynika więc ze szczególnej troski o klientów, ale o własne zyski. Polacy są już zadłużeni w znaczącym stopniu. Kredytów bakowych zaciągnęliśmy na kwotę 900 mld zł. Przy czym Bankowy Fundusz Gwarancyjny ma raptem 9 mln zł rezerw. Przy tym blisko 2,5 mln osób nie spłaca regularnie swoich zobowiązań, a obciążeni są kwotą 40 mld zł. To pokazuje skalę zagrożeń i niebezpieczeństw.
Prawdziwym obciążeniem dla banków są tzw. kredyty frankowe, które - przypomnę - Polacy zaciągnęli na kwotę 150 mld. Przewalutowanie tych kredytów doprowadzi kilka banków do bankructwa.
Ludzie przestają ufać bankom. Podobnie małe i średnie przedsiębiorstwa. Odejście tych firm od zaciągania kredytów jest istotnym powodem spadku popytu.
Powodów spadku zainteresowania kredytami jest więcej. Chociażby afera polisolokat. Mimo że te są tworem głównie towarzystw ubezpieczeniowych, to jednak społeczeństwo obarcza odpowiedzialnością za nie banki.
Część banków liczy na poprawę sytuacji i wzrost popytu. Myślę, że w tej kwestii mogą się rozczarować, gdyż Polacy mają już pustkę w portfelu. Nie zanosi się również na szybki wzrost wynagrodzeń.
Ta możliwa by była jedynie przy radykalnej zmianie władzy politycznej, która by rozkręciła gospodarkę. A każdy pomysł, który ekonomicznie ulży rodzinie, może być dobry dla gospodarki. Ale do tego musimy poczekać minimum do jesieni. Wtedy to również będzie musiał powrócić temat wzrostu płac w Polsce. Trudno rozwijać politykę kredytową, gdy ludzie nie mają z czego oddać. Ale dotychczas banki się tym nie przejmowały.
Janusz Szewczak