Obama i Romney zabiegali o głosy w Iowa
Niedziela, 4 listopada 2012 (09:09)Dwaj kandydaci ubiegający się o urząd prezydenta USA – Barack Obama i Mitt Romney, omal nie spotkali się w małej miejscowości Dubuque, w stanie Iowa, jednym z „niezdecydowanych”, które przesądzą o wyniku wtorkowych wyborów.
Wczesnym popołudniem Romney, podczas wiecu na miejscowym lotnisku, apelował do swoich zwolenników, aby starali się przekonać swoich przyjaciół popierających Obamę do zmiany stanowiska i przejścia do jego obozu. Obiecywał też, że w razie wygranej, będzie zabiegał o współpracę także polityków z Partii Demokratycznej.
– Chcę, abyście wyciągnęli rękę do sąsiada po drugiej stronie ulicy, który umieścił przed swoim domem ten drugi znak (Partii Demokratycznej). A ja zamierzam w Waszyngtonie wyciągnąć rękę do polityków, którzy pracują dla drugiego kandydata - powiedział Romney.
Na jego wiecu było blisko 2 tys. osób.
Sześć godzin później Obama przemawiając do ok. 5 tys. osób zgromadzonych w parku miejskim w Dubuque, przypomniał, że właśnie w Iowa rozpoczął swoją zwycięską kampanię prezydencką w 2007 roku.
– Po dwóch latach kampanii i czterech latach prezydentury, wiecie już, kim jestem. Możecie się nie zgadzać z każdą decyzją, jaką podjąłem, być może czasami byliście sfrustrowani tempem zmian, ale wiecie, że mówię to, co zamierzam zrobić i robię to, co mówię – powiedział obecny prezydent.
Dubuque to małe miasto liczące 58 tys. mieszkańców, położone nad rzeką Missisipi.
Wcześniej w Ohio, kolejnym „niezdecydowanym” stanie, Obama oskarżał Romneya, że był przeciwny udzieleniu pomocy bankrutującym koncernom samochodowym oraz że próbował nastraszyć ich pracowników, mówiąc im, że Chrysler zamierza jakoby przenieść produkcję do Chin. W Ohio co ósme miejsce pracy znajduje się w przemyśle samochodowym.
Analitycy podkreślają, że decyzja Obamy o przyjściu z pomocą przemysłowi motoryzacyjnemu zjednała mu głosy części białych robotników, którzy w innych częściach kraju przeważnie popierają Romneya.
Według ostatniego ogólnokrajowego sondażu Reuters/Ipsos, którego wyniki opublikowano wczoraj, Romney i Obama „idą nadal łeb w łeb”, a różnica między nimi znajduje się w granicach błędu statystycznego. 47 procent ankietowanych deklarowało poparcie dla Obamy, a 46 proc. dla Romneya. Jednak Obama ma nieco większą przewagę w większości stanów „niezdecydowanych” (swing states).
W Ohio urzędujący prezydent ma 46 proc. poparcia, a jego rywal 45. Na Florydzie obydwu popiera po 47 proc. wyborców. W Wirginii Obama prowadzi przed Romneyem 48 proc. do 45, a w Kolorado Romney prowadzi z 47 procentami wobec 45 proc. Obamy.