Polska jak Elewarr
Wtorek, 28 lipca 2015 (09:00)Z Maksem Kraczkowskim, posłem PiS, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki, rozmawia Rafał Stefaniuk
Jeden z dzienników zwraca uwagę, że PGNiG, PKN Orlen i Grupa Lotos za rzadko ze sobą współpracują. Podkreśla się, że te firmy co prawda mają jednego właściciela, ale realizują inne strategie. Współpraca firm w ramach przemysłu wydobywczego jest konieczna?
– Uważam, że przynajmniej PKN Orlen i Grupa Lotos powinny zacieśnić współpracę. Dzisiaj bardziej obserwujemy konkurencję między tymi podmiotami, która oczywiście ma swoje uzasadnienie. Jednak w celach strategicznych nie widzę wspólnych działań także w kwestii kontraktacji, jak i być może wspólnych inwestycji. W przypadku PGNiG współpraca z pozostałymi podmiotami również miała by sens dlatego, że rynek paliw wymaga pewnych inwestycji. Przykładem może być program gazu łupkowego. Każdy z tych podmiotów rządzi się swoimi prawami. Wiąże się to z kodeksem prawa handlowego, ze statutami, z zobowiązaniami wobec rynku. Ale cele polityki energetycznej państwa powinny również wyznaczać ramy współpracy tych podmiotów. Warto więc, aby połączyć spółki Skarbu Państwa w taki sposób, abyśmy jako państwo mogli czerpać z tego jak największe korzyści.
W Europie jest miejsce dla naszych firm?
– Rosjanie zwiększyli swoje zaangażowanie u naszych zachodnich sąsiadów w rynek petrochemiczny. To pokazuje, że ekspansja ze wschodu na zachód ma miejsce. Teraz powinniśmy zastanowić się, w jaki sposób wykorzystać potencjał krajowych firm, aby w pełni uzasadniony biznesowo sposób mogły konkurować poza granicami kraju. To wydaje się słuszne i możliwe.
Powinniśmy skupić się na budowie pozycji europejskiego średniaka, czy walczyć o pozycję lidera?
– W pierwszej kolejności powinniśmy pomyśleć o zbudowaniu i wypróbowaniu wspólnych strategii, a potem dopiero zacznijmy zdobywać Europę. Na pewno w przypadku grupy Lotos i PKN Orlen widzę ogromne możliwości współpracy i ona powinna zdecydowanie mieć miejsce. To się następnie przełoży na wzrost znaczenia Polski i naszych firm w Europie. Duży może więcej.
Minister skarbu Andrzej Czerwiński poinformował o kolejnych opóźnieniach w pracach nad Gazoportem w Świnoujściu. Według najnowszych szacunków gotowy dopiero w II połowie 2016 r.
– Istnieje realna możliwość, że wkrótce ten rząd przestanie być rządem. Polacy mają już dość bezładu, który obserwujemy, czy zarządzania kryzysowego, a nie strategicznego. Dlatego wydaje się, że to ostatnia zapowiedź tej ekipy. Natomiast czy realna? Zobaczymy, kiedy powołany zostanie nowy rząd, który obiektywnie oceni zaangażowanie prac nad terminalem w Świnoujściu. Teraz budowie tej kluczowej inwestycji towarzyszą olbrzymie opóźnienia i szereg kompromitacji.
450 mln zł – tyle Polska będzie musiała zwrócić UE, jeżeli terminal do końca tego roku nie zostanie oddany do użytku. Ktoś się tym w rządzie przejmuje?
– Niestety, rząd nie przejmuje się publicznymi pieniędzmi. Rada Ministrów traktuje Polskę tak jakby była oddana w dzierżawę im, czyli grupie trzymającej dzisiaj stery władzy. Rząd powinien wykazać się dbałością o każdą przeznaczoną do wydania złotówkę. Kara za przekroczenie terminu oddania do użytku terminalu jest tylko jednym z przykładów tego, jak trwoniony jest pieniądz publiczny przez działania nieprzemyślane bądź zaniechane. Przykładów można mnożyć. Setki milionów złotych wydano na budowę elektrowni atomowej, której wciąż nie znamy lokalizacji. Odnoszę wrażenie, że Polska w sposobie zarządzania przypomina aferę Elewarru. To znaczy, że niby wszystkie stanowiska były obsadzone, ale jakość pracy tych osób zamiast zysków generowała wielomilionowe straty oraz wstyd dla całego społeczeństwa.