• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Szykany za uwagi

Poniedziałek, 27 lipca 2015 (15:45)

Ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego we Wrocławiu dr Janusz Malinowski został zawieszony w pełnionych obowiązkach. Powód? W obecności ministra zdrowia prof. Mariana Zembali odważył się zwrócić uwagę na „skandaliczne warunki”, w jakich przyszło rodzić jego pacjentkom.  

Urodziny dziecka są zawsze wyjątkowym momentem. Bez względu na to, czy rodzi nam się pierwsze dziecko, czy kolejne. To jest moment bardzo ważny zarówno dla matek, jak i dla ojców. Daty narodzin zapamiętujemy. Piszemy je na zdjęciach bądź upamiętniamy w inny sposób. Potem dziecko, chrzcimy bądź urządzamy ceremonię nadania imienia. Jednym słowem - przyjście na świat młodego człowieka to coś wyjątkowego.

Akt narodzin nowego dziecka jest tak podniosły, że powinien odbywać się w jak najlepszych warunkach. Dawniej, kiedy dostęp do szpitali był utrudniony, dzieci rodziły się w domu. Wtedy było to pewne misterium. To misterium zostało przeniesione do szpitala i bardzo dobrze, że się tak stało. Dziecku i matce trzeba stworzyć jak najlepsze warunki i dołożyć wszelkich sił, aby zapewnić im bezpieczeństwo przed porodem, podczas niego i po nim.

Jeżeli dbamy o to, co najistotniejsze, czyli o zdrowie dzieci i kobiet, oraz o wzrost demograficzny, to jak najlepsze warunki porodu są wręcz kluczowe. I o jak najlepsze warunki dla matek i ich dzieci podczas spotkania z ministrem prof. Zembalą upomniał się dr Janusz Malinowski. Niestety, spotkało go za to zawieszenie w pełnionych obowiązkach.

Jeżeli ktoś ma uwagi do tego, jak finansowana i zorganizowana jest polska opieka zdrowotna w tej bardzo ważnej dziedzinie, jaką jest położnictwo, to zawieszenie go jest kuriozalne. Tam, gdzie odbywa się szczególna opieka nad matką i dzieckiem, czyli tym osobami, które chroni Konstytucja, jest to skandal, żeby odpowiedzią na krytykę były retorsje w postaci zawieszenia w funkcji ordynatora. Z zaczerpniętych informacji wiem, że dr Janusz Malinowski jest darzony wielkim szacunkiem, a opinia o nim jest wspaniała. Jeżeli ktoś decyduje się zawiesić kogoś za słowa krytyki, przypomina mi to najczarniejsze czasy epoki dawno minionej.

To, co spotkało dr. Malinowskiego, to również jest szykana, i to nieprzystająca do naszych czasów. Myślę, że ten, kto podjął decyzję o zawieszeniu ordynatora - zapewne dyrektor szpitala - powinien się wstydzić. Sądzę, że ta osoba pomyliła funkcję dyrektora, czyli zarządzającego szpitalem, z urzędem cenzora, który kiedyś pracował na Mysiej w Warszawie. 

Bolesław Piecha