• Poniedziałek, 30 marca 2026

    imieniny: Amelii, Kwiryna

Płaskie rozumienie demokracji

Sobota, 25 lipca 2015 (04:04)

Na samym fakcie odpowiedzi prezydenta Bronisława Komorowskiego na list ks. abp. Stanisława Gądeckiego w sprawie ustawy o in vitro kończy się jakakolwiek wartość jego listu.

Pisze pan prezydent: „Z najwyższą uwagą przeczytałem list Księdza Arcybiskupa z dnia 17 lipca br., poświęcony »Ustawie o leczeniu niepłodności«. Ksiądz Arcybiskup podkreśla, że występuje nie tylko jako Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, lecz również jako obywatel. Pragnę więc również podkreślić, że moje stanowisko w tej sprawie podyktowane jest zarówno troską o wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, jak i szacunkiem dla roli Episkopatu w naszym życiu społecznym. Roli budowanej w oparciu o zasadę wzajemnego poszanowania autonomii państwa i Kościoła”.

Rzecz w tym, że ksiądz arcybiskup podkreślał swoje prawo i obowiązek wystąpienia z listem do prezydenta jako przede wszystkim obywatel zatroskany o los człowieka i Narodu. Wtórnie jako przewodniczący Konferencji Episkopatu. W całym liście nie padł ani jeden argument natury teologicznej czy – jak woli pan prezydent – światopoglądowej. Podkreślanie „poszanowania autonomii państwa i Kościoła” jest w tym kontekście równie zasadne jak dywagacje na temat suwerenności Polski w NATO. Krytyka Ustawy o reprodukcji, eugenice i roszczeniach par homoseksualnych nie odwołuje się do racji objawionych, ale do argumentów racjonalnych. Ksiądz arcybiskup stwierdzał o „niezgodności wspomnianej ustawy z Konstytucją RP, w tym z fundamentalnym prawem nakazującym bezwarunkową ochronę życia ludzkiego oraz poszanowanie przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka”. Jednak do argumentu bezwarunkowej ochrony życia ludzkiego pan prezydent się nie odniósł, mimo że „Z najwyższą uwagą przeczytał list Księdza Arcybiskupa”. Strach pomyśleć o tych stertach dokumentów z tej kadencji prezydenckiej przeczytanych z równą uwagą lub z nieco mniejszą… Przecież to oznacza kompletny brak zrozumienia tego, co się czyta… Szkoda, że nie postrzega braku szacunku dla godności w samym fakcie reprodukcji.

Prezydent, wskazując na postawę kompromisu, podkreśla wręcz swe zasługi: „Zadaniem Prezydenta jako głowy państwa jest troszczyć się o wszystkich obywateli, bez względu na ich światopogląd czy wyznanie, godzić skrajne stanowiska i dbać o wypracowywany w Sejmie konsensus”. Zatem dlaczego umknęły panu prezydentowi przy lekturze listu księdza arcybiskupa z „najwyższą uwagą” fundamentalnie ważne słowa o trzeciej stronie sporu – też obywatelach. „Tą trzecią stroną są dzieci nienarodzone. Im właśnie, tuż po poczęciu, odbiera się prawo do rozwoju, narodzin i godnego życia. W ten sposób traktuje się je nie jako osoby ludzkie, ale jako przedmioty, którymi można dowolnie dysponować”.

Pan prezydent zdaje się mieć bardzo płaskie rozumienie demokracji jako zwycięstwa woli większości, w tym przypadku rodzimej partii i jej przybudówki. Jeśli tak, to świadczy to o bardzo niskim poziomie rozumienia demokracji, o wycięciu z tego pojęcia takiego elementu, jakim jest państwo prawa, w którym odczytuje się wartości, a nie przegłosowuje je jak fragment budżetu. 

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr