• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Zwolnienia w Mielcu i Świdniku

Piątek, 24 lipca 2015 (10:22)

Niestety potwierdzają się wcześniejsze medialne informacje o zwolnieniach w Zakładach Lotniczych w Mielcu i Świdniku.

W czerwcu zakład w Mielcu poinformował, że ma zostać zwolnionych ponad 500 pracowników (a więc 1/4 z ponad 2-tysięcznej załogi), przy czym redukcja dotknie głównie tę część załogi, która pracowała przy produkcji śmigłowca Black Hawk (przy jego produkcji było zatrudnionych około 800 pracowników).

W ostatnią środę o poważnej redukcji załogi poinformował zarząd fabryki w Świdniku. Jeszcze w tym roku ma odejść około 100 pracowników (program dobrowolnych odejść), ale docelowo – aż 800.

Przypomnijmy tylko, że w wyniku przetargu na helikopter dla polskiej armii odrzucone zostały oferty amerykańskiej firmy Sikorsky i należących do niej PZL Mielec, oferującej śmigłowiec S-70i Black Hawk i jego morską wersję Seahhawk, a także oferta włosko-brytyjskiej grupy Agusta Westland i jej zakładów PZL Świdnik, oferującej helikopter AW149.

Śmigłowce amerykańskie stanowią wyposażenie 22 armii świata, w tym przede wszystkim armii amerykańskiej, i przetestowane zostały w wielu konfliktach wojennych, w tym w ostatnich latach w Afganistanie.

Z kolei te francuskie zaledwie w kilku krajach (poza Francją tylko w Brazylii, Meksyku, Malezji, Indonezji i Tajlandii), natomiast śmigłowiec ze Świdnika wchodzi do produkcji i w związku z tym, jak określił go prezes tego zakładu Krzysztof Krystowski, jest najnowocześniejszym produktem w tym segmencie uzbrojenia.

Ponadto należy podkreślić, że zarówno konsorcjum amerykańskie, jak i konsorcjum włosko-brytyjskie mają swoje zakłady w Polsce. Ci pierwsi zatrudniają w samych PZL Mielec około 2 tys. pracowników (u kooperantów kolejne kilka tysięcy), ci drudzy w PZL Świdnik – ok. 6 tys.

Zwycięzca przetargu nie ma natomiast żadnego zakładu w Polsce. Podobno zobowiązał się tylko, że na podstawie porozumienia z WZL w Łodzi będzie montował w przyszłości śmigłowce Caracal.

Według prezesa Krystowskiego z PZL Świdnik, w jego zakładach (i u kooperantów) powstaje aż 60 proc. śmigłowca AW129. Podobne zaangażowanie zakładu w Mielcu deklarowali Amerykanie przy budowie Black Hawków w naszym kraju.

Wybór przez MON francusko-niemieckiego śmigłowca Caracal okazuje się w świetle tych faktów co najmniej zastanawiający, zwłaszcza że nagle z niejasnych powodów gwałtownie wzrosła jego cena.

Do tej pory bowiem publicznie informowano, że zakup 70 śmigłowców dla polskiej armii będzie kosztował od 8 do 12 mld zł, teraz zakup zmniejszono do 50 śmigłowców, a mają one kosztować aż 13 mld zł, co oznacza, że podrożały przynajmniej o kilkadziesiąt milionów złotych za sztukę wręcz w ostatnich tygodniach.

Ponadto, jak ujawnili niedawno posłowie Prawa i Sprawiedliwości z sejmowej Komisji Obrony Narodowej, 25 śmigłowców Caracal przyleci do Polski z Francji, natomiast pozostałe 25, według zapewnień koncernu Airbus, ma być montowane w Polsce.

Wszystko więc wskazuje na to, że pieniądze z polskiego budżetu będą podtrzymywały miejsca pracy we francuskim przemyśle zbrojeniowym, podczas gdy w obydwu zakładach produkujących śmigłowce w Polsce, tzn. w Świdniku i Mielcu, zaczęły się przygotowania do znaczących zwolnień pracowników.

W ten sposób za ogromne budżetowe pieniądze koalicja Platformy i PSL doprowadza do likwidacji setek miejsc pracy w funkcjonujących zakładach lotniczych w Mielcu i Świdniku z jednoczesną złudną nadzieją, że powstaną za kilka lat jakieś dodatkowe miejsca pracy w zakładach PZL w Łodzi.

Dr Zbigniew Kuźmiuk