• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

O kryzysie w Grecji inaczej

Czwartek, 23 lipca 2015 (19:51)

Kryzys w Grecji to temat niemal każdych informacji telewizyjnych i radiowych. Cała Europa, w tym także Polacy, składają się na Grecję, a Grecy... siedzą w kawiarniach i piją kawę.

 

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam w Grecji. Byłam w kilku nadmorskich miasteczkach, rozmawiałam z ludźmi tam mieszkającymi i z turystami. Po tych dwutygodniowych obserwacjach mam tylko jedno spostrzeżenie – kiedy cały świat mówi o kryzysie, Grecy wcale się nim nie przejmują i jak dawniej, tak i dziś od rana piją kawę, a potem odbywają sjestę, bo przecież gorąc męczy.

Christos, właściciel jednego z hoteli, mówi: – U nas nie ma kryzysu. Zobacz, ilu ja mam turystów. Przez całe wakacje mam zapełnione wszystkie pokoje. Podnieśli mi podatki, to nie robię śniadań, a cena pozostaje ta sama.

Marija także nie ma problemu z zapełnieniem hotelu. – Najwięcej jest Polaków, a wy przywozicie gotówkę. Nie muszę się więc bać, że braknie nam pieniędzy przez najbliższy rok na pewno – mówi.

Paralia, Olimpic Beach – nadmorskie miejscowości są pełne turystów. Na każdym kroku słychać język polski. Na pytanie, czy bali się przyjechać do kraju ogarniętego kryzysem, najczęściej wybuchają śmiechem.

– Gdzie tu pani widzi kryzys? Tyle towaru i takich cen nie ma u nas w Krakowie. Oliwki, mandarynki, pomidory czy winogrona można kupić za mniej niż euro! – mówi pani Katarzyna i dodaje, że dla niej jest wielkim skandalem to, że my, którzy zarabiamy dużo mniej niż Grecy, musimy składać się na ten kraj.

– Ja nie zarabiam 4 tys. euro! Ja nie siedzę cały dzień, tylko ciężko pracuję, a liczę każdy pieniądz. Proszę zobaczyć, jak zachowują się Grecy, choćby na plaży – siedzą i piją kawę, jedzą lody – opowiada.

Podobnego zdania jest pan Grzegorz z Podkarpacia. – Już od kilku lat jeżdżę na wakacje do Grecji i nie widzę, żeby oni jakoś przejmowali się kryzysem, o którym tyle u nas się mówi. Tu żyje się beztrosko. Wystarczy wyjść na ulice i pogadać z nimi – Grecy nie przejmują się niczym. Są leniwi i wiedzą, że jakoś to będzie. A my, biedacy, dajemy im pieniądze. Trudno się z tym pogodzić – zaznacza.

I tych wszystkich, którzy się wybierają do Grecji, informuję: na stacjach benzynowych nie brakuje paliwa, sklepy i bazary są pełne towaru, w bankomatach można wybierać pieniądze, a w sklepach płacić kartą. Ja przez dwa tygodnie nie zauważyłam kryzysu, a w gorącym słońcu, na piaszczystej plaży, nieźle odpoczęłam.

Małgorzata Pabis