Całym życiem walczył o wolną i niepodległą Polskę
Sobota, 3 listopada 2012 (16:15)W Godzinę Miłosierdzia Bożego serce dzwonu Zygmunta z katedry wawelskiej oznajmiło Polsce i światu, że oto ostatni prezydent na uchodźstwie – Ryszard Kaczorowski - po dwóch i pół roku od tragicznej śmierci spoczął w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Bożej Opatrzności w warszawskim Wilanowie. Na uroczystości pogrzebowej zabrakło prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska.
W ostatniej drodze temu wielkiemu Polakowi towarzyszyła ukochana i wierna do końca małżonka – Karolina, córki – Alicja i Jagoda wraz z rodzinami, przyjaciele, znajomi. Uroczysta Eucharystia, której przewodniczył ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, wraz z kilkudziesięcioma innymi kapłanami, zgromadziła żołnierzy, harcerzy, Bractwo Kurkowe, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, parlamentarzystów, przedstawicieli świata nauki oraz rzesze Polaków, którzy przyszli, by oddać ostatni hołd tragicznie zmarłemu prezydentowi Kaczorowskiemu.
W czasie ostatniego pożegnania zabrakło osób sprawujących najwyższe urzędy w Polsce. Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego reprezentowała jego małżonka Anna Komorowska oraz szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski.
Wierny Bogu i Polsce
W Świątyni Opatrzności Bożej trumnę przywitał biskup drohiczyński ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz, który poprowadził nabożeństwo Słowa Bożego. - Chcemy przeprosić Ciebie, Panie Prezydencie, i wszystkich, którzy niewinnie cierpieli. Przepraszamy panią Karolinę, córki i całą rodzinę za wcześniejsze doświadczenia bolesne i ostatnie upokorzenia – powiedział hierarcha. Następnie każdy mógł przybyć do świątyni i pożegnać ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie.
Zarówno w czasie Eucharystii, jak i nabożeństwa Słowa Bożego wielokrotnie podkreślano zasługi śp. prezydenta Kaczorowskiego dla Ojczyzny i Narodu Polskiego. Zaznaczano, iż filarami jego pięknego i często dramatycznego życia było hasło: "Bóg, Honor i Ojczyzna". Podkreślano także skromność i odwagę, którymi wyróżniał się tragicznie zmarły prezydent.
W homilii ks. kard. Nycz przypomniał wydarzenia sprzed dwóch i pół roku. Wówczas, 19 kwietnia 2010 roku, odbył się pierwszy pogrzeb prezydenta. - Byliśmy wtedy pewni, że otaczamy trumnę ze szczątkami doczesnymi śp. Ryszarda. Okazało się, że po ludzku nasza wiedza była błędna, ale Pan Bóg (...) wiedział, za kogo się modlimy i za kogo Mu dziękujemy – dodał ksiądz kardynał.
Metropolita warszawski dodał, że prezydent Kaczorowski służył wtedy, kiedy była wojna i w czasie pokoju, kiedy trzeba było budować jedność i zgodę. - Wiemy, że czasem ludzie potrafią służyć i walczyć, kiedy jest czas walki, a trudniej im przychodzi pracować dla Ojczyzny i służyć, kiedy jest czas budowania i pokoju - powiedział.
Zaznaczył, że dzisiejsze Słowo Boże należy odnieść także do „rodziny, dla której to, co się stało z ciałem ojca i męża, jest kolejnym bólem i prawdziwym rozdrapywaniem dopiero co świeżo zabliźnionych ran”. - Uwierzcie, że wszyscy jesteśmy z Wami - powiedział w homilii ks. kard. Nycz.
Zmarłego w imieniu Bractwa Kurkowego pożegnał były współpracownik Ryszarda Kaczorowskiego, Gniewomir Rokosz-Kuczyński. - Opatrzność Boża dała Ci małżonkę, Karolinę z Mariampolskich. Opatrzność Boża obdarzyła Cię córkami Alicją i Jagodą i ich dziećmi. Gronem wychowanym w polskiej tradycji młodych, wspaniałych Polaków, którzy choć urodzeni na dalekiej emigracji, sercem zawsze są tu. W miejscu, gdzie powinieneś spoczywać już od dwóch i pół roku. Tu przybywali w rocznicę pogrzebu 19 kwietnia zarówno w 2011, jak i 2012 r. – podkreślił Rokosz-Kuczyński. Dodał także, że śp. prezydent był spadkobiercą tradycji rycerskiej, z której wynika przywiązanie do tradycyjnych polskich wartości – Boga, Kościoła i Ojczyzny.
Przed złożeniem trumny z ciałem prezydenta Kaczorowskiego jego córka Jagoda podziękowała w imieniu całej rodziny za wsparcie i modlitwę, jaką otoczono najbliższych żegnanego dziś prezydenta. – Bez was dzisiejszy dzień byłby o wiele trudniejszy do zniesienia – dodała.
Ostatni podarunek
- Tatusiu, zginąłeś tydzień po imieninach. Dziś chowamy Cię trzy tygodnie przed urodzinami i przynieśliśmy skromne podarunki, aby z Tobą na wieczność zostawić. Są to pudełeczka, które stały w Twoim biurku w Londynie – powiedziała Jagoda Kaczorowska.
Wyjaśniła, iż „w pierwszym pudełeczku jest ziemia z Polski”. - Z tego miejsca w Białymstoku, gdzie składałeś przyrzeczenia harcerskie. Ziemia, którą tak mocno pokochałeś i z której Cię przemocą wyrwano. W drugim pudełeczku skała z Monte Cassino – symbol Twojej walki o Polskę, o wolność Polski, o wolność Europy. Symbol też kontynuacji tej walki wtedy, kiedy Europa stała się wolna, a Polska nie. Całym życiem walczyłeś o to, ażeby Polska mogła nazywać się tymi dwoma słowami, które są najpiękniejsze chyba w każdym języku: wolna i niepodległa – wyjaśniła córka tragicznie zmarłego prezydenta.
Dodała, że „w trzecim pudełeczku znajduje się ziemia z Katynia”. - Na pomniku katyńskim w Londynie są słowa: „sumienie świata woła o sprawiedliwość”. I Twoje aktywne zaangażowanie się w sprawę katyńską było Twoim sposobem starania się, aby obudzić właśnie to sumienie świata, które na sprawę katyńską wolało milczeć. Często mówiłeś, że Katyń to nie tylko punkt na mapie. Jest to coś szerszego i głębszego. W ostatnim pudełeczku, które ma kształt czerwonego serduszka, jest ziemia z domu w Londynie, gdzie wychowałeś swoje córki i swoje wnuki – mówiła Kaczorowska.
Podkreśliła, iż pudełka te zostaną włożone do krypty, aby leżały przy trumnie. - Trumnę oblejemy naszą miłością. Niech Cię tuli do czasu, aż się znowu spotkamy. Śpij spokojnie, Tatusiu. Bóg jest tuż – zaznaczyła Jagoda Kaczorowska.
Ponowny pogrzeb tego wielkiego Polaka był następstwem błędnej identyfikacji ciała prezydenta Kaczorowskiego przez ówczesnego wiceministra spraw zagranicznych Jacka Najdera.
22 października ciała prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego oraz drugiej ofiary katastrofy smoleńskiej (na wniosek rodziny nie ujawniono nazwiska) zostały ekshumowane w związku z wątpliwościami prokuratury co do właściwej identyfikacji ciał. Badania DNA potwierdziły, że doszło do tragicznej zamiany ciał. Podobna sytuacja wydarzyła się z ciałami legendy „Solidarności” Anny Walentynowicz oraz Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, których ciała w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach zostały zamienione.
Izabela Kozłowska