Osłabiamy swoje bezpieczeństwo
Środa, 22 lipca 2015 (05:08)W energetyce kolejowej przepracowałem z przerwami na pełnienie funkcji posła prawie 25 lat. Pracowałem tam za czasów komunistycznych i po transformacji. Dokładnie znam więc specyfikę tej firmy, jej możliwości i znaczenie. Sprzeciwiam się więc prywatyzacji PKP Energetyka.
Moi adwersarze zarzucają mi, że mój stanowczy sprzeciw wobec sprzedaży Energetyki wynika z chęci powrotu do pracy w tej firmie. Uspokajam wszystkich. Z racji ustawy o pełnieniu funkcji posła powrót do pracy mam zapewniony. Kwestia druga to to, że mam już 67 lat i częściej myślę o emeryturze, a nie długiej pracy. Tymi względami więc się nie kieruję.
Znam firmę. Wiem, jak ona jest ważna dla zapewnienia bezpieczeństwa funkcjonowania państwa polskiego. Tu nie chodzi o interes załogi czy wewnętrzne przekonanie, że ta firma została wyceniona za nisko. Bo tej firmy nie da się w ogóle wycenić, patrząc na jej funkcjonowanie z perspektywy bezpieczeństwa państwa.
Wiąże się to z tym, że firma jest monopolistą w kwestii zasilania trakcji elektrycznej, z której korzystają pociągi. W zakresie energii elektrycznej w prądzie stałym 3 kW nikt, poza PKP Energetyką, nie jest w stanie dostarczyć napięcia o takich parametrach do sieci trakcyjnej. Oddajemy więc monopol zasilania trakcji energetycznej nieznanemu podmiotowi.
W rękach PKP Energetyka jest całość tzw. rezerw kolejowych obronnych i antykryzysowych związanych z zabezpieczeniem rezerwowego zasilania ważnych dworców kolejowych. Wyobraźmy sobie poważną awarię lub zamach terrorystyczny, który uszkodzi zasilanie na Dworcu Centralnym w Warszawie.
To rezerwowe zasilanie funkcjonuje w systemie tajnym. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której państwa obce wiedziałyby, gdzie znajdują się nasze rezerwy. Wyobrazić sobie trudno, ale niedługo będziemy musieli, bo my to wszystko sprzedajemy, i to nieznanemu, nieposiadającemu certyfikatu dostępu do spraw tajnych właścicielowi.
Kupuje ją fundusz poprzez firmę-wydmuszkę. Fundusz zawsze kupuje tylko po to, żeby potem sprzedać. Zachodzi pytanie, czy kupuje na zlecenie, mając już kupca, czy jest chwilowym inwestorem, a może chce dobrze zarobić i dopiero będzie szukał, komu ją odsprzedać?
Kupić ją może dowolna organizacja wrogo nastawiona do cywilizacji zachodniej lub – co bardziej prawdopodobne – firma uzależniona od wpływów Kremla. Oczywiste jest, jaki wpływ nowy właściciel może mieć na transport w Polsce. Nie możemy pozwolić, aby tak kluczowy dla bezpieczeństwa podmiot sprzedać.
Krzysztof Tchórzewski