Za kierownicą też trzeba być chrześcijaninem
Poniedziałek, 20 lipca 2015 (05:05)Z ks. dr Marianem Midurą, krajowym duszpasterzem kierowców, rozmawia Mariusz Kamieniecki
W niedzielę rozpoczął się XVI Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa, któremu od lat towarzyszy hasło „Niesiemy Chrystusa na peryferie świata”…
– Nasze hasło nawiązuje do św. Krzysztofa, który niósł na swoich ramionach Chrystusa. Dziś misjonarze, głosząc Ewangelię, niosą Chrystusa właśnie na peryferie świata – tym, którzy Go nie znają. Do tego, aby Europa się obudziła i na nowo zrewidowała swoją wiarę i moralność, a także do tego, aby wyjść z Chrystusem poza granice naszych państw, właśnie na krańce świata, zachęca nas Papież Franciszek. Jako Krajowe Duszpasterstwo Kierowców jak również MIVA Polska pomagamy nieść Chrystusa tam, gdzie jeszcze nie jest bądź znany jest, ale w sposób niedostateczny.
Tegoroczny Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa ma także wymiar charytatywny…
– W ramach tegorocznej ogólnopolskiej akcji prowadzonej przez Krajowe Duszpasterstwo Kierowców, a także MIVA Polska chcemy zebrać ofiary na zakup środków transportu dla misjonarzy. „1 grosz za 1 bezpiecznie przejechany kilometr” – to nasza forma podziękowania Panu Bogu za przejechane kilometry, za jazdę bez wypadku, a także za wstawiennictwo i opiekę św. Krzysztofa. Zebrane w ramach akcji środki chcemy przekazać jako pomoc dla polskich misjonarzy na zakup środków lokomocji, bez których na „krańcach” świata, gdzie odległości często są bardzo duże, trudno byłoby się poruszać i nieść dobrą nowinę o Chrystusie. Dzięki ofiarności naszych wiernych na przestrzeni lat udało się zakupić dla naszych misjonarzy samochody, ambulansy, motocykle, a także rowery, traktor, a nawet skuter śnieżny.
Z jednej strony rzadko który z kierowców nie posiada w swoim samochodzie medalika św. Krzysztofa, co oznacza, że pragnie wstawiennictwa tego świętego, z drugiej zaś wielu porusza się po drogach bardzo agresywnie, stwarzając zagrożenie. Skąd ten dysonans?
– Kiedy w 2002 r. wróciłem z misji do Polski, zauważyłem zły stan dróg oraz ogromną liczbę samochodów i nowych kierowców. To wszystko sprawia, że drogi są zatłoczone i każdy mknie przed siebie,żeby jak najszybciej dotrzeć do celu. Dlatego stworzyliśmy „Dekalog kierowcy”, który nawiązuje do Dziesięciu Bożych Przykazań. W ten sposób chcieliśmy również połączyć Dekalogiem przepisy ruchu drogowego, żeby złamanie przepisów czy oszukanie policjanta nie było poczytywane jako powód do dumy. Chodzi tu o prawdę przed Bogiem, a więc czy poruszam się po drodze, zachowując przepisy, czy nie zagrażam życiu i zdrowiu innych użytkowników drogi. Są to kwestie, które dla chrześcijanina powinny być niezwykle ważne. Od lat staramy się o tym przypominać i myślę, że chyba skutecznie. W 2000 r., kiedy było trzy razy mniej pojazdów na polskich drogach mieliśmy ok. 10 tysięcy zabitych. Dziś mamy ponad 22 miliony zarejestrowanych samochodów, a więc trzykrotnie więcej niż dawniej, a liczba śmiertelnych wypadków na naszych drogach w ubiegłym roku to 3,2 tysiąca. To i tak za dużo jak na kraj chrześcijański. Dziwne jest to, że zasiadając za kierownicą, większość kierowców robi znak krzyża, a za chwilę na drodze zachowuje się fatalnie. Mamy zatem do czynienia z łamaniem przepisów – wyprzedzaniem na podwójnej ciągłej albo przejeżdżaniem przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle.
Niepokojące jest jednak to, że coraz więcej ludzi siada za kierownicę pod wpływem alkoholu. Z czego to wynika?
– Dla mnie jest to niezrozumiałe, ale niestety takie są fakty. Jeszcze niedawno mieliśmy w Polsce sytuację, gdzie po dwóch głębszych niektórzy wsiadali za kierownicę. Tego uczyli starsi kierowcy młodszych. Ta pokoleniowa spuścizna pokutuje do dzisiaj – niestety. Dlatego apelujemy, aby odbierać kluczyki do samochodu kierowcom, którzy pili alkohol bądź nie zdążyli jeszcze wytrzeźwieć. Tego staramy się uczyć już w szkołach dzieci od najmłodszych klas. Policja dociera tylko do niektórych pijanych kierowców, a skala tego niepokojącego zjawiska jest znacznie większa niż statystyki. Dlatego apelujemy, aby nie wsiadać za kierownicę po spożyciu alkoholu, nawet piwa. Kierowca ma być trzeźwy i to nie ulega wątpliwości. To powinno być podstawą dla każdego kierowcy, tym bardziej człowieka wierzącego.
A zatem na drodze i za kierownicą też można być chrześcijaninem…
– Nie tylko można, ale trzeba być chrześcijaninem w każdej sytuacji, także na drodze. Tego domaga się współczesny świat, aby chrześcijanie pokazali, że także na drodze są przykładem. O to się ciągle modlę i o to apeluję. Spotykam się z ludźmi, którzy deklarują, że nigdy nie wsiądą za kierownicę po spożyciu alkoholu. Oby było nas coraz więcej.