• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Stracą tylko hipermarkety

Niedziela, 19 lipca 2015 (20:08)

Mało prawdopodobne jest, że klienci stracą na obłożeniu hipermarketów podatkiem obrotowym – mówi prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Propozycję taką zgłasza PiS. 

Firma doradcza PwC przedstawiła raport, sporządzony na zlecenie Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD), w którym przekonuje, że wielkie sieci handlowe utraciłyby większość zysków, gdyby w Polsce wprowadzono regulacje handlu detalicznego podobne do obowiązujących na Węgrzech. A największe koszty wprowadzenia „regulacji węgierskich” – zdaniem autorów raportu – ponieśliby klienci. POHiD wyraziła jednocześnie zaniepokojenie deklaracjami podjęcia podobnych działań wobec sieci handlowych w Polsce, padającymi ze strony PiS.

Pomysł opodatkowania hipermarketów przedstawiła wiceprzewodnicząca PiS, kandydatka tej partii na premiera Beata Szydło. Jak deklarowała, w Polsce, wzorem Węgier, należy wprowadzić podatek od sklepów wielkopowierzchniowych. Według niej, opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych podatkiem obrotowym miałoby dać rocznie budżetowi państwa 3 mld zł. Członek Rady Programowej PiS Konrad Raczkowski zasugerował, że ewentualny podatek obejmowałby duże sieci detaliczne dowolnej branży, których całkowite obroty w danym roku przekraczałyby 1 mld zł. Podlegałyby one progresywnemu opodatkowaniu zależnemu od wielkości obrotu, od 0,5 proc. do 2 proc.

Zdaniem prof. Mączyńskiej, raport PwC jest jednostronny. Oceniła, że zabrakło w nim m.in. informacji, czy i w jakim stopniu po zmianach na Węgrzech rzeczywiście wzrosły ceny w hipermarketach.

– Jeśli nawet tak by było, to taki dyktat cenowy nie mógłby się utrzymać zbyt długo w sytuacji, gdy w wielu krajach Europy (i nie tylko) występują symptomy „gospodarki nadmiaru”, co oznacza, że popyt na towary i usługi nie nadąża za ich podażą, za coraz bogatszą ofertą rynkową. Stąd zażarta walka przedsiębiorstw o rynki i towarzysząca temu agresywna reklama. W takiej sytuacji pojawia się raczej tendencja do deflacji, czyli spadku cen, a nie ich wzrostu. Doświadcza tego także Polska. Można zakładać, że walka o klientów i rynki będzie się zaostrzać, także w związku z sygnalizowanym przez wielu znanych ekonomistów rosnącym ryzykiem sekularnej, czyli długotrwałej, stagnacji w niektórych krajach, m.in. w USA – wyjaśniła.

Mączyńska zakwestionowała tym samym tezę, że koszty nowych regulacji zostaną przerzucone na klientów; jej zdaniem, istnieją mechanizmy, które mogą temu zapobiec.

– Nie jest też bezpodstawne obciążenie hipermarketów kosztami badań jakości żywości, którą oferują, zwłaszcza że jakość ta nierzadko pozostawia wiele do życzenia, co także rodzi następstwa społeczne i koszty zewnętrzne, w tym medyczne – mówiła. 

Oceniła ponadto, że dziś wielkopowierzchniowe sklepy należące do firm globalnych są mało transparentne. W Polsce trudno jest uzyskać pełne dane sprawozdawcze dotyczące ich wyników ekonomiczno-finansowych. Dlatego działania ukierunkowane na zdyscyplinowanie sieci handlowych prof. Mączyńska uznała za słuszne i potrzebne.

RS, PAP