Fiskalizm wygrywa z prawem
Czwartek, 16 lipca 2015 (05:09)Trybunał Konstytucyjny orzekł, że mandaty z fotoradarów są niekonstytucyjne. Zastrzeżenia Trybunału dotyczyły sposobu gromadzenia danych osobowych kierowców. To za sprawą wyroku Trybunału powróciła dyskusja nad zasadnością funkcjonowania fotoradarów w przestrzeni drogowej.
Bez wątpienia musi dojść do zmiany przepisów. Jednak musimy być świadomi tego, że system kontroli prędkości na drogach jest konieczny. Od lat zabiegamy o to, aby ten system był uczciwy w stosunku do kierowcy.
Na naszych drogach panuje nieskończona rywalizacja między jednostkami egzekwowania prawa, a więc policją i Inspekcją Transportu Drogowego, a kierowcami. Kierowcy w Polsce uważają, często słusznie, że znaki są źle rozstawione i nie czują tego, że zrobili coś złego. To jest wielki problem, który w Polsce występuje.
To podważanie zasadności obowiązujących przepisów przez kierowców jest wynikiem faktu, że prawo drogowe często jest łączone przez władzę z fiskalizmem. Wiele razy obserwujemy znaki ograniczenia prędkości tam, gdzie nie powinno ich być. Ale ten znak ma prowokować ludzi do przekraczania szybkości. Kierowcy rozumieją sens takiego działania i tracą szacunek do przepisów. Zasadność obowiązujących przepisów i ustawionych znaków musi spotkać się z kontrolą odpowiednich służb.
Cały czas walczymy o to, żeby fotoradary były oznaczone kolorem żółtym. Żeby ich obecność była poprzedzona odpowiednim znakiem informacyjnym. System weryfikacji prędkości i egzekwowania prawa musi istnieć, ale niech to odbywa się w sposób jawny. Gdy fotoradar będzie odpowiednio oznaczony, a ktoś zdecyduje się na przekroczenie prędkości, to trudno, żeby miał pretensje do kogoś innego niż do siebie samego. To rozwiązanie jest uczciwe.
Rzeczą szczególnie bulwersującą są oszustwa, których dopuszczają się ci, którzy o przestrzeganie prawa powinni dbać. Zdarza się, że fotoradary mobilne pokazują zawyżoną szybkość nawet o 20-30 proc. Jednym z jaskrawych przykładów tej sytuacji jest sprawa Krzysztofa Hołowczyca, który co prawda przekraczał dozwoloną prędkość, ale w mniejszym stopniu, niż mu to przedstawiała policja. To jest właśnie fiskalizm tego sytemu. Te standardy muszą ulec zmianie.
Mimo niekonstytucyjności przyznanych mandatów w tym momencie niemożliwe jest ich anulowanie. Rząd dostał od Trybunału 9 miesięcy na zmianę przepisów. Przez ten czas mandaty i niekonstytucyjne przepisy obowiązują, a ewentualne roszczenia można zgłaszać po tym terminie, ale tylko wtedy, gdyby rząd nie zmienił prawa.
Krzysztof Tchórzewski