• Poniedziałek, 30 marca 2026

    imieniny: Amelii, Kwiryna

Nie warto być egoistą na drodze

Środa, 15 lipca 2015 (13:12)

Z ks. dr. hab. Piotrem Steczkowskim, wykładowcą prawa kanonicznego na Uniwersytecie Rzeszowskim i Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Proszę Księdza, kim jest dla kierowcy św. Krzysztof?

– Dla kierowcy św. Krzysztof jest przede wszystkim patronem. Patron to znaczy opiekun, ten, który się troszczy. W tradycji chrześcijańskiej św. Krzysztof jest tym, który troszczy się o to, aby kierowca mógł bezpiecznie przemierzyć drogę oraz cało i zdrowo dotrzeć do celu swojej podróży. Warto też pamiętać, że św. Krzysztof jest patronem nie tylko kierowców, ale także różnych zawodów związanych z transportem, np. przewoźników, flisaków, marynarzy, pielgrzymów czy turystów.

Od czego zależy skuteczność modlitwy kierowcy do św. Krzysztofa?

– Skuteczność każdej modlitwy zależy najpierw od wiary w skuteczność patrona, któremu polecamy siebie i swoje intencje. Konieczna jest zatem wiara w to, że św. Krzysztof przez swoje wstawiennictwo przed Panem Bogiem może wyprosić kierowcy potrzebne łaski. Natomiast nie wystarczy tylko powierzyć siebie opiece patrona i zapomnieć o przepisach ruchu drogowego. Potrzebne jest zatem naśladowanie patrona.

Co to znaczy naśladować patrona?

– Święty Krzysztof jest ukazywany nam jako ten, który niesie Chrystusa. Kierowca ma zatem jechać, odbywać swoją podróż z Chrystusem, jednocześnie respektując prawo moralne, a to oznacza ni mniej, ni więcej jechać bezpiecznie.

A zatem nie wystarczy samo oddanie się pod opiekę św. Krzysztofa, potrzebna jest jeszcze nasza uwaga na drodze?

– To niezbędny warunek bezpieczeństwa wszystkich użytkowników drogi. Rozwaga, respektowanie prawa ruchu drogowego, ale również prawa Bożego, moralnego, które mówi: szanuj drugiego kierowcę, a przede wszystkim miej wyobraźnię życia. Trzeba pamiętać, że oprócz nas z drogi korzystają także inni kierowcy i należy ich traktować z miłością, a nie jako rywali. To niezbędne, aby bezpiecznie i zdrowo dotrzeć do celu podróży, a potem cało wrócić do domu.

Często spotyka się Ksiądz z kierowcami, którzy nie przestrzegają tych zasad?

– Niestety dość często. Objawia się to niepotrzebną brawurą, wyłączeniem racjonalnego myślenia czy chociażby brakiem wyobraźni. Trzeba też ubolewać nad niestety dość miernym wyszkoleniem kierowców, którzy nie zważając na brak umiejętności, próbują szybkością i brawurą dominować nad innymi użytkownikami drogi, co często kończy się tragicznie nie tylko dla nich. Mamy zatem do czynienia z brakiem poszanowania elementarnych zasad na drodze, co wiąże się z brakiem poszanowania drugiego kierowcy. Bywa niestety, że kultura schodzi na dalszy plan, a samochód staje się bożkiem.

To wskazywałoby, że egoizm, który jest wszechobecny w codziennym życiu, przejawia się również za kierownicą?

– Rosnąca liczba pojazdów sprawia, że na drogach robi się coraz bardziej niebezpiecznie; każdy chce dojechać na czas, nie zważając nierzadko na innych uczestników ruchu drogowego. Wielu kierowców myśli tylko o sobie, nie zważa na innych, weźmy chociażby wymuszanie pierwszeństwa, co często jest przyczyną wypadków. Są także bardziej błahe przykłady egoistycznych zachowań kierowców, np. przy parkowaniu, co może nie jest tak niebezpieczne, ile uciążliwe. Nie wystarczy zadbać tylko o miejsce parkingowe dla siebie, ale warto pomyśleć o innych, pozostawiając więcej przestrzeni, żeby mógł się zmieścić jeszcze inny samochód. Mamy tu zatem do czynienia z czymś, co nazwałbym parkowaniem antyspołecznym. To właśnie przejaw wygodnictwa i egoizmu.       

Czy Ksiądz doświadczył opiekuńczej pomocy św. Krzysztofa?

– Zawsze kiedy tylko wsiadam za kierownicę i wyruszam w drogę, choćby krótką trasę, jest to westchnienie i wezwanie Bożej pomocy i opieki św. Krzysztofa. Owszem, jako kierowca miałem kilka sytuacji na drodze, w których ewidentnie św. Krzysztof przyszedł mi z pomocą i wyratował mnie od różnych niebezpieczeństw. Zwłaszcza że był taki czas, kiedy dużo czasu spędzałem za kierownicą, chociażby kiedy studiowałem w Rzymie i poruszałem się samochodem po całej Europie. Zapewniam, że warto polecać się wstawiennictwu św. Krzysztofa i jemu oddawać się pod opiekę, wsiadając za kierownicę.

Dziękuję za rozmowę.


Do „Naszego Dziennika” w środę, 22 lipca, zostaną dołączone poświęcone plakietki ze św. Krzysztofem. 

Mariusz Kamieniecki