• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

To obietnice na potrzeby kampanii wyborczej

Wtorek, 14 lipca 2015 (20:26)

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Nie został wybrany ani najdroższy, ani najtańszy,  tylko porównywalny cenowo śmigłowiec – twierdzi min. Siemoniak, odpowiadając na zarzuty co do braku przejrzystości przetargu. Jak to się ma do faktu, iż jak wcześniej twierdziło MON, oferty firm Sikorsky i AugustaWestland nie były nawet rozpatrywane z uwagi na niespełnienie wymogów formalnych...?

– Największym nieporozumieniem, żeby nie powiedzieć – brakiem odpowiedzialności wicepremiera Siemoniaka – jest to, że wypowiadając się na temat przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii, pomija fakty, jakie miały miejsce, natomiast informacje, jakie podaje, są, zwyczajnie rzecz ujmując, informacjami kłamliwymi. Sytuacja jest jasna i czytelna: MON posiada w budżecie na zakup 70 śmigłowców ok. 12 miliardów złotych. Ofertę na tę kwotę i taką liczbę maszyn złożyły PZL Mielec i PZL Świdnik. Pytanie brzmi: czy 50 śmigłowców, które resort obrony ma zamiar kupić od firmy Airbus Helicopters, to tyle samo, co zaproponowane przez Mielec i Świdnik 70 maszyn? Odpowiedź jest prosta – jeżeli jedni proponują za taką samą kwotę 50, a inni 70, to coś było droższe. Dla mnie jest co najmniej dziwne, że wicepremier Siemoniak mówi tak, znając te sprawy bardzo dokładnie i wiedząc, że tak naprawdę została podjęta zła decyzja, decyzja szkodliwa, co mam nadzieję wykaże sąd. Decyzja ta – mocno w to wierzymy – zostanie unieważniona. Póki co czekają nas wybory i wicepremier Siemoniak, wypowiadając takie, a nie inne słowa, widać robi dobrą minę do złej gry.

Wczoraj w Łodzi w Wojskowych Zakładach Lotniczych premier Ewa Kopacz i min. Tomasz Siemoniak potwierdzili chęć budowy „Wyżyny Lotniczej” w okolicach Łodzi. Jaki to ma sens, skoro model, który wcisnęli nam Francuzi, nie będzie już produkowany?

– Dobrze byłoby, aby premier Kopacz ze swoim gabinetem zajęła się rządzeniem krajem. Kłopotów i problemów jest cała masa, chociażby kwestie dotyczące wielu polskich pracowników i ich rodzin, które nie potrafią związać końca z końcem. Niech premier zajmie się rozwiązaniem problemów tych, którzy namówieni przez bankierów wzięli kredyty we frankach szwajcarskich, a dziś proponuje się im rozwiązania, które są korzystne dla banków, a nie dla nich. Dobrze byłoby, aby premier Kopacz zajęła się tymi, którym dziś ZUS odmawia prawa przejścia na emeryturę pomostową z uwagi na pracę w warunkach szczególnych. Żeby nie przedłużać tej wyliczanki, która nie ma końca, niech premier zajmie się realnymi problemami Polaków, a nie opowiadaniem bajek o budowie linii montażowych do produkcji śmigłowców, które Airbus Helicopters wycofuje, ponieważ jest to konstrukcja przestarzała. Konia z rzędem temu, kto podejmie biznesową decyzję i dla wyprodukowania 30 śmigłowców, bo przypomnę, że według tego, co zapowiedzieli min. Siemoniak i wiceminister Mroczek, pierwsze 20 ma przylecieć z Francji, wybuduje linię produkcyjną w Polsce. To nic innego jak demonstracja ignorancji i niekompetencji ze strony premier Kopacz i wicepremiera Siemoniaka.      

Jaki jest sens budować coś, co jest mało realne, kosztem rozwoju czegoś, co już ma określony poziom, mam na myśli zakłady w Mielcu i Świdniku, gdzie efektem wyeliminowania z kontraktu są zwolnienia?

– Jeżeli się ktoś na czymś nie zna, to nie powinien się na ten temat wypowiadać. Jestem przekonany co do tego, że ani premier Kopacz, ani wicepremier Siemoniak nie mają zielonego pojęcia o tym, jak się buduje śmigłowce, jakie są koszty stworzenia linii produkcyjnej dla tak wysoce zaangażowanego pod względem technicznym statku powietrznego. 

Ponad 1200 osób podobno ma znaleźć zatrudnienie przy montażu caracali w Łodzi, Radomiu i Dęblinie, a dodatkowo ok. 2500 u podwykonawców w innych miastach. Czy to realne plany?

– Taka informacja jest podawana, bo takie jest zapotrzebowanie Platformy Obywatelskiej, która zmierza do kolejnej wyborczej klęski i próbuje jeszcze rzutem na taśmę takimi właśnie, niemającymi nic wspólnego z rzeczywistością obietnicami, poprawić swój wizerunek. To zwyczajnie oszukiwanie ludzi, bo te zapowiedzi nie mają żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Pytanie, dlaczego nie wybrano oferty Mielca czy Świdnika, które składały realistyczne i uzasadnione zapowiedzi, że w przypadku wygranej w przetargu wybudują w Łodzi centrum serwisowe dla śmigłowców, które byłyby produkowane w Polsce. To, co obiecuje ten rząd, są to zwyczajnie bzdury rozpowszechniane na potrzeby kampanii wyborczej i nic poza tym. Taka jest moja opinia.  

Kontrakt na śmigłowce wielozadaniowe miał być zastrzykiem dla polskiej gospodarki, a stał się źródłem niezgody…

– Gdyby posłowie PO i szef resortu obrony zechcieli się wsłuchać w głos pracowników, jak również zarządów PZL Mielec i PZL Świdnik, którzy odpowiadali na szereg pytań, również na ofertę dla Wojskowych Zakładów Lotniczych w Łodzi, gdyby ludzie władzy, tej władzy, zechcieli wziąć te opinie pod uwagę, gdyby potrafili oszacować rachunek ekonomiczny w kwestii zysków, to decyzja mogłaby być tylko jedna. Gdyby rządzący obecnie Polską mieli na uwadze dobro naszego państwa i jego obywateli także w kwestiach obronności, to nigdy nie pozwoliliby, aby realizację kontraktu śmigłowcowego powierzyć firmie, która produkuje za granicą, ale przeznaczyli by ją dla firmy, która wytwarza taki sprzęt w Polsce, rękoma polskich pracowników. Tak robi cały współczesny świat, tylko w Polsce robi się na odwrót. To nie tylko denerwujące, ale i haniebne.    

Minister Siemoniak, odnosząc się do faktu, iż PZL Mielec, jak i PZL Świdnik skierowały sprawę przetargu na drogę sądową, podkreślił, że to dobrze, że sąd rozstrzygnie, kto miał rację. Podziela Pan optymizm i pewność szefa MON?

– Skoro sądy mają rozstrzygać o takich kwestiach, to po co jest potrzebny minister obrony, po co komisja przetargowa… Dobrze byłoby, aby wicepremier Siemoniak zastanowił się, czy jest w ogóle do czegokolwiek potrzebny, skoro sądy muszą decydować o tak istotnych kwestiach jak obronność Polski. Z sądami też różnie bywa, o czym w ciągu ostatnich ośmiu lat mieliśmy okazję wielokrotnie się przekonać. Tak czy owak jestem przekonany, że jeżeli sąd zaglądnie do oferty przetargowej, jeżeli weźmie pod uwagę argumenty, które są tam zawarte, jeżeli przeanalizuje ofertę czy specyfikację, jaką złożyła armia, w stosunku do oferty Airbus Helicopters, to może stwierdzić tylko jedno, że również Francuzi nie spełnili wymogów. Co za tym idzie – ten przetarg powinien zostać unieważniony i powtórzony.

Nie obawia się Pan, że Platforma mimo wszystko będzie chciała sfinalizować ten kontrakt jeszcze przed wyborami?

– Chciałbym wierzyć i wierzę w to, że ten rząd PO – PSL nie będzie podejmował ostatecznej decyzji w sprawie zakupu śmigłowców wielozadaniowych dla polskiego wojska. Decyzja o tym powinna zostać podjęta przez nowy parlament i przez nowego ministra obrony narodowej. Obecna władza straciła już mandat społeczny do sprawowania rządów w Polsce. Mam też nadzieję, że wyborcy podsumują minione osiem lat przy urnach wyborczych.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki