• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Zawsze o krok do tyłu

Poniedziałek, 13 lipca 2015 (20:17)

Z Tomaszem Latosem, lekarzem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Zdrowia, rozmawia Rafał Stefaniuk

Ponad 150 osób zostało hospitalizowanych w związku z dopalaczami. W październiku 2010 r. premier Donald Tusk i ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz ogłosili triumf w walce z tymi specyfikami. Co poszło nie tak?

– Rządowi zabrakło pomysłów i determinacji. Uznano, że sprawę trzeba potraktować z perspektywy PR, a więc zrobić jedną akcję z użyciem wszystkich możliwych służb państwa, od sanepidu poczynając, poprzez policję i na wszelkich ministerstwach kończąc. Tej sprawy nie da się robić akcyjnie, trzeba ją rozwiązywać systematycznie.

Kto powinien ponosić główną odpowiedzialność za walkę z dopalaczami?  

– W moim przekonaniu, główny ciężar odpowiedzialności powinien spoczywać na Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, które powinno wspierać się inspekcją sanitarną. Nigdy odwrotnie. Inaczej trudno będzie ten problem rozwiązać. Musimy także znaleźć i uruchomić wszelkie możliwe restrykcje państwa, które w tej sprawie wchodziłyby w grę. Dopisywanie ciągle to nowych substancji do listy zakazanych środków nigdy tego problemu nie rozwiąże. Zawsze z nowelizacją ustawy lub nowym rozporządzeniem będziemy za pomysłami, które realizują osoby zajmujące się biznesem dopalaczy.

Substancje psychoaktywne szybko się zmieniają, przyjmując coraz to nową formę. Można skutecznie walczyć z dopalaczami?

– Na pewno nie da się tego zrobić ustawą w takim kształcie, w jakim zaproponowała Platforma Obywatelska. Natomiast jeżeli spojrzymy na problem pod kątem zagrożenia zdrowia i życia obywateli, to wtedy powinniśmy pójść dalej  niż tylko zajęcie dopalaczy, wlepianie kar czy groźba zamknięcia działalności gospodarczej. Skutecznym ruchem byłoby skazanie na karę pozbawienia wolności za narażenie życia innych. Gdy ktoś podaje komuś truciznę, to znajdują się wtedy odpowiednie paragrafy, a jak to się nazywa dopalacz, to tych paragrafów nie ma. Trzeba stosować te same zasady, to może wtedy dojdzie do uprzytomnienia i państwo odnotuje większą skuteczność w walce z dopalaczami.

Marihuana powinna być legalna?

– Zdecydowanie nie. Mówienie o tym, że jak zalegalizuje się marihuanę, to cokolwiek się zmieni, to jest oczywiście droga donikąd. Złym zjawiskiem jest to, że jak państwo jest słabe i sobie z czymś nie radzi, to w związku z tym legalizuje inne substancje. Państwo powinno szukać sposobów zwiększenia własnej skuteczności, a nie ogłaszać kapitulację. Bo legalizacja innych środków odurzających w walce z dopalaczami byłaby kapitulacją.

Lepiej zapobiegać niż leczyć. Co rodzice mogą zrobić, aby uchronić swoje dzieci przed zażywaniem dopalaczy?

– Przede wszystkim z dziećmi trzeba rozmawiać i być z nimi w kontakcie. Bez tego nie zbuduje się więzów rodzinnych. W wielu przypadkach, w których dochodzi do zażywania narkotyków czy dopalaczy, powodem takiego działania jest zaburzenie relacji rodzinnych. Ale gdy zobaczymy, jak wielu rodziców pracuje za granicą, a dzieci pozostawione są z dziadkami, to wtedy mamy odpowiedź na to, co trzeba zmienić, aby więzy rodzinne odbudowywać.

Ktoś z naszych bliskich albo znajomych zażył którąś z substancji psychoaktywnych. Co wtedy powinniśmy zrobić?

– Ponieważ nigdy nie wiemy, jaka jest to substancja, proces pomocy nie jest łatwy. W pierwszej kolejności musimy powiadomić służby medyczne. Taka osoba musi jak najszybciej trafić do szpitala. Możemy ją także sami zawieźć. Natomiast w oczekiwaniu na pogotowie trzeba monitorować czynności krążeniowo-oddechowe. Gdyby ich nie było, musimy podjąć reanimację. Gdy te czynności są, to tę osobę trzeba ułożyć w pozycji bocznej bezpiecznej, aby nie doszło do zachłyśnięcia się, udławienia.

Odradza Pan podawanie środków farmakologicznych na własną rękę?

– Trzeba wiedzieć, co podać. Żeby podać antidotum, trzeba wiedzieć, jakie ono jest. Dlatego musimy wiedzieć, co ta osoba zażyła. Ustalenie tego nie jest proste nawet w warunkach szpitalnych.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk