• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Radio, które wycisza i zatrzymuje

Poniedziałek, 13 lipca 2015 (03:11)

Z Jerzym Zelnikiem, aktorem filmowym i teatralnym, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W jednym ze swoich wywiadów powiedział Pan, że kiedyś słuchaliśmy Wolnej Europy, dziś wolnego polskiego radia z Torunia. To dość wymowne stwierdzenie…

– Z Radia Maryja płynie pokarm, który się nazywa prawdą. Pokarm, którego my, Polacy, łaknęliśmy przez wiele lat, zwłaszcza w czasie zniewolenia komunistycznego, gdzie media były podporządkowane jednej opcji pod dyktando Moskwy. To wówczas mieliśmy do czynienia ze zniewoleniem umysłów i serc, a za opowiedzenie się po stronie prawdy groziły poważne konsekwencje. To poszukiwanie prawdy, przemycanie pod płaszczem aluzji dotyczących rzeczywistości było udziałem bardzo wielu ludzi i środowisk, również nas, artystów. Grając szczególnie w repertuarze klasycznym, mieliśmy okazję przekazywać  nasze własne tęsknoty i te treści, do których byliśmy przywiązani, a które w tym czasie były zakazane i ocenzurowane.  

To, że w sposób zdecydowany opowiada się Pan po stronie Radia Maryja, w wielu środowiskach nie jest dobrze odbierane. Jak Pan się do tego odnosi?

– Ktoś, kto wypowiada takie oceny, bardzo często nie zna treści, jakie płyną z anten Radia Maryja czy Telewizji Trwam. Często tacy ludzie stają się przedłużeniem tub propagandy antykościelnej, propagandy wymierzonej przeciwko katolickim mediom. Oni nie podejmują dyskusji, mają opinię swoich mediów, to im wystarcza.   

Czy to przywiązanie do mediów katolickich przysparza Panu więcej przyjaciół czy może wrogów?

– Aktów zdecydowanej wrogości raczej nie odczuwam. Często natomiast spotykam się z akceptacją, sympatią w stosunku do mojej skromnej osoby, nawet serdecznością – w Polsce, a także za granicą, kiedy gram dla Polonii. Owszem, są ludzie, którym się moja postawa nie podoba, co widać było chociażby podczas niedawnej kampanii prezydenckiej, gdzie, jak wiadomo, byłem gorącym zwolennikiem dr. Andrzeja Dudy.

Znów mamy czas, kiedy stając po stronie wartości, broniąc swoich poglądów, musimy płacić wysoką cenę...

– Ale zapewniam pana, że warto. Znajdujemy siłę w Ewangelii, chociażby w ośmiu błogosławieństwach. Oczywiście przejawy wykluczenia czy nawet dyskryminacji są mniej lub bardziej odczuwalne, to jednak nie zważając na to, trzeba robić swoje. Liczy się radość życia, poczucie sensu, intensywna praca – a to, że człowiek nie jest chwalony czy hołubiony przez określone media, to tylko działa na naszą korzyść.    

Skoro wcześniej wspomniał Pan o kampanii prezydenckiej, to przypomina mi się jedna z wypowiedzi na antenie Radia Maryja, kiedy mówił Pan o pragnieniu, żeby Polska była demokratycznym państwem prawa. Bez mediów trudno osiągnąć ten cel?

– Wydaje się i mam taką nadzieję, że powoli będziemy zmierzać w tym kierunku, a zmiana władzy, na którą liczymy na jesieni, spowoduje, że zły kierunek, jaki Polska obrała, a przynajmniej pod wieloma względami kierunek chybiony, wadliwy, że to się odwróci i będziemy mogli zacząć naprawiać to, co popsuli poprzednicy. Dotyczy to również prawa i sprawiedliwości, których niedosyt jest widoczny. Polacy liczą też, że wybory będą transparentne, nie tak jak to było podczas ostatnich wyborów samorządowych. I że telewizja publiczna będzie służyć nam wszystkim, a nie rządzącym.  

Jaką rolę w dążeniu do prawdy odgrywają media?

– Na szczęście w ostatnich latach w kraju pojawiło się wiele mediów niezależnych. I jeżeli człowiek łaknie prawdy, ukierunkowuje się na prawdę, a przy tym ma oczy i uszy szeroko otwarte, to potrafi dostrzec, który przekaz jest prawdziwy, a który jest zmanipulowany. Trzymając pilota w ręku, możemy decydować, co chcemy oglądać i czego słuchać. Jeżeli człowiek na potrzebę poznawania prawdy o swojej Ojczyźnie – matce najdroższej, o której prawa upominał się św. Jan Paweł II w 1991 r., to będzie tej prawdy poszukiwał, o nią zabiegał i jej się domagał. Jesteśmy współgospodarzami Polski, a zatem nie możemy mówić, że polityka nas nie interesuje. Troszczyć się o Ojczyznę, o jej dobrą teraźniejszość i przyszłość jest obowiązkiem każdego katolika. Zwalniać się z tego obowiązku nie można.    

Szczególnie wymowne jest hasło tegorocznej Ogólnopolskiej Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę ,,Po Panu Bogu najbardziej kocham Polskę„… 

 – To słowa Sługi Bożego ks. kard. Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Naukę Prymasa Tysiąclecia przypominam od 2001 r., od 20. rocznicy Jego śmierci. Jakże porażająca jest aktualność tych treści!  

Czym dla Pana jest Radio Maryja?

– Wiele czasu spędzam w samochodzie i podróżując, słucham na przemian Radia Warszawa i Radia Maryja. Słucham też muzyki poważnej, klasyki. Tym zaś, co przyciąga mnie do Radia Maryja, jest świetnie prowadzona katecheza, ogromnie ważna jest dla mnie również modlitwa, w którą się włączam w miarę możliwości. Radio Maryja pięknie mnie wycisza i zatrzymuje w codziennej gonitwie, niejako stawia na duchową baczność. Z Radiem Maryja jestem związany także poprzez współpracę z ojcami redemptorystami. Trwa to od pięciu, sześciu lat, niestety dopiero od pięciu, sześciu lat. Wcześniej moje związki z Radiem Maryja nie były takie ścisłe i intensywne jak obecnie. Z centrum toruńskiego nieraz przychodzą pobudzające impulsy, wyzwania, które warto podejmować.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki