Ewangelia
Niedziela, 12 lipca 2015 (11:07)Mk 6,7-13
Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi.
I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. „Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien”.
I mówił do nich: „Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich”.
Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
Bo miłość jest zawsze pierwsza…
W jaki sposób dziś Jezus zwracałby się do słuchaczy? Jakich środków technicznych, metafor, obrazów by użył? Czy wystąpiłby w radiu czy pisałby o królestwie Bożym na portalach internetowych? Czy św. Paweł prowadziłby bloga, a apostołowie zapraszali na spotkania ewangelizacyjne, korzystając z pomocy wielkopowierzchniowych billboardów i reklam telewizyjnych?…
Czytany dziś fragment Ewangelii pokazuje coś bardzo ważnego – istotniejszego od dywagacji, jakich środków technicznych by użył i w jakim języku przemawiał Jezus. Chrystus wysyła uczniów i daje im władzę nad duchami nieczystymi. Po dwóch, ponieważ na świadectwie dwóch, wedle zwyczajów żydowskich, opierała się prawda. Ono miało potwierdzić słowo, uwiarygodnić je. Bez niego stałoby się jedynie jedną z wielu idei – pięknych, szlachetnych, ale nieprzekonujących. Władza nad demonami była znakiem niebiańskiego posłannictwa. Rozesłanie uczniów, a przy tym jasne określenie priorytetów przez Jezusa, jest przestrogą – zarazem wskazaniem kierunku wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób kontynuują Jego misję. Słowo to za mało. Musi iść za nim świadectwo. Otwarcie na Bożą moc. Pokora. Środki techniczne stanowią bez wątpienia cenną pomoc, nowoczesne formy głoszenia Ewangelii wpisują się w sposób „działania” współczesności. Ale bez przykładu życia wyznawców Zmartwychwstałego – ich wzajemnej miłości – niewiele znaczą.
Ks. Paweł Siedlanowski