Kiedy repolonizować banki?
Sobota, 11 lipca 2015 (15:12)1. Wczoraj na zaproszenie redaktora Igora Janke wziąłem udział w debacie zorganizowanej przez Instytut Wolności pt. „Czy i jak należy udomowić banki i polonizować przemysł?”
Do tego panelu dyskusyjnego zaproszeni zostali także Jan Krzysztof Bielecki, do niedawna szef Rady Gospodarczej przy premierze, a wcześniej premier i prezes banku Pekao SA; Andrzej Klesyk prezes PZU SA, Wojciech Sobieraj prezes Alior Banku, i Stefan Kawalec, wiceminister finansów w rządzie SLD − PSL, a obecnie prezes Capital Strategy.
Dyskusję moderował redaktor Janke i ostatecznie ze względu na ograniczony czas zdecydował, że zostanie omówiony tylko problem repolonizacji banków z możliwością zadawania panelistom pytań z sali.
2. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy dyskutanci byli za realizacją takiego procesu, choć − jak wiadomo − dwóch z nich bardzo aktywnie uczestniczyło w intensywnej prywatyzacji polskiego sektora bankowego przeprowadzonej w latach 90. poprzedniego stulecia zarówno przez rząd SLD − PSL, jak i rząd AWS − UW (Kawalec, J.K. Bielecki).
Różnice występowały tylko w metodach realizacji tego procesu i zakresie udziału państwa w tej realizacji.
W swoim wystąpieniu zwróciłem uwagę na to, że cieszę się, iż nawet najbardziej liberalni z uczestniczących w dyskusji wreszcie dostrzegli realizację w gospodarce europejskiej zasady, „że kapitał ma narodowość” i przypomniałem, że w latach 90. takich polityków, którzy już wtedy to dostrzegali, nazywano oszołomami (byłem do nich zaliczany).
Przypomniałem także, że niektórzy paneliści bardzo aktywnie uczestniczyli w prywatyzacji polskich banków na rzecz kapitału zagranicznego i niestety, jak to się wtedy mówiło na korytarzach sejmowych, proces ten odbywał się „za darmo i na raty” (np. skandal przy prywatyzacji Banku Śląskiego, w wyniku czego został zdymisjonowany ówczesny wiceminister finansów Stefan Kawalec).
3. Podkreślając gospodarcze i społeczne znaczenie procesu repolonizacji banków w naszym kraju, zwracałem jednak uwagę na ryzyka, jakie są związane z funkcjonowaniem tego sektora w Polsce.
Przynajmniej kilka banków w Polsce (spółek-córek dużych banków zachodnich) już zgłoszonych do sprzedaży albo też czekających na taką decyzję z centrali ma w swoich portfelach duży udział tzw. kredytów frankowych, co przy spodziewanej ustawowej decyzji ich przewalutowania na zasadach określonych być może jeszcze przez obecny parlament, a już na pewno przez ten wyłoniony w jesiennych wyborach, może poważnie osłabić ich kapitały.
Po drugie, zyskowność tego sektora najprawdopodobniej się jednak zmniejszy w związku z już podjętymi przez parlament decyzjami o wyraźnym obniżeniu opłat interchange, a także wyraźnym obniżeniu stopy lombardowej banku centralnego, co z kolei pozwoliło obniżyć oprocentowanie kredytów konsumpcyjnych z ponad 20% w stosunku rocznym do poziomu poniżej 10% rocznie.
Na pogorszenie rentowności działalności bankowej wpłynie także wprowadzenie przez następny parlament podatku bankowego (wszystko wskazuje na to, że Zjednoczona Prawica wygra te wybory i być może nawet będzie miała samodzielnie większość w Sejmie), z którego spodziewamy się osiągnąć około 5 mld zł dodatkowych wpływów.
Wreszcie jest ryzyko pogorszenia się sytuacji w sektorze bankowym w Polsce w związku z trudną sytuacją finansową spółek-matek właścicieli banków w naszym kraju, a to w związku z ich ekspozycją na greckie długi.
4. Mimo tego sektor bankowy w Polsce jest ciągle atrakcyjnym kąskiem, ale jak się wydaje lepiej jeszcze trochę poczekać na okazje wyprzedażowe, jakie niewątpliwie nastąpią w związku z pogarszającą się sytuacją banków w krajach Europy Zachodniej zaangażowanych nie tylko w Grecji, ale i w krajach Afryki Północnej.
Ostrożność i niekupowanie kota w worku za duże pieniądze to powinno przyświecać polskim podmiotom będących spółkami Skarbu Państwa, które zaangażowały się w ten proces, czyli Bank PKO BP SA i grupa ubezpieczeniowa PZU SA.
Ten pierwszy kupił już bank Nordea, ta druga dopina zakup Alior Banku i ma zamiar kupować następne.
Wprawdzie ich prezesi publicznie zapewniają, że tzw. kredyty frankowe ciążą na spółkach-matkach tych banków, bo inaczej pod tymi transakcjami by się nie podpisali, ale dobrze byłoby zobaczyć dokumenty, które to gwarantują.
Dr Zbigniew Kuźmiuk