Pospolite kresowe ruszenie
Czwartek, 9 lipca 2015 (21:40)Kilkuset wolontariuszy z Dolnego Śląska wyruszyło wczoraj na Kresy, aby ratować polskie nekropolie przed całkowitym zapomnieniem. Akcja „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” to nie tylko przywracanie pamięci historycznej, ale takżepromocja patriotyzmu.
Do 85 kresowych miejscowości rozsianych na terenach województw: lwowskiego, stanisławowskiego, wołyńskiego i tarnopolskiego wyruszyło 532 wolontariuszy. Do 18 lipca będą pracować przy porządkowaniu i odnawianiu mogił Polaków. Uczestnikami akcji są młodzi ludzie, uczniowie z dolnośląskich szkół oraz ich nauczyciele i opiekunowie, którzy wywodzą się z rodzin kresowych. Swój wakacyjny wypoczynek poświęcają, aby pracować na rzecz pielęgnowania historycznej pamięci swoich przodków.
Jak powiedział NaszemuDziennikowi.pl Artur Sułkowski z Młodzieżowej Rady Kresowej, lider Akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”, poprzez zaangażowanie młodzieży na przestrzeni pięciu ostatnich lat udało się w mniejszym lub większym stopniu uporządkować, a często też przeprowadzić renowację około stu kresowych nekropolii.
– To ogromnie ważne, bo w wielu wypadkach nekropolie te poszłyby w zapomnienie. Polacy, którzy kiedyś opiekowali się tymi grobami, powoli niestety odchodzą, a wraz z nimi pamięć o tych miejscach. Dzięki naszej akcji miejsca i ludzie, którzy tworzyli kiedyś historię Kresów, pozostają, a świadectwem tego, że wciąż żyją w naszej pamięci, są zadbane groby – podkreśla Artur Sułkowski.
Dotychczas udało się uratować m.in. cmentarze w Berdyczowie, Bohorodyczynie, Drohobyczu, Lubarze, Tuligłowach i Żytomierzu. Obok prac porządkowych i renowacyjnych na cmentarzach i wokół nich młodzież ma za zadanie również sporządzenie dokumentacji blisko 200 kresowych cmentarzy. W ten sposób powstanie baza pamięci, w której docelowo ma się znaleźć większość zapomnianych kresowych cmentarzy.
Obok porządkowania kresowych nekropolii młodzież, która będzie w tym czasie mieszkać u rodzin z polskimi korzeniami, chce także pomóc tym ludziom, których sytuacja materialna jest często nie do pozazdroszczenia. Dlatego zabrała ze sobą paczki m.in. z żywnością i odzieżą.
– To obopólna korzyść, bowiem Polacy, którzy pozostali na Kresach, mają możliwość porozmawiania z młodzieżą w języku polskim, z kolei nasza młodzież obcuje ze świadkami historii, poznając ich losy, a jednocześnie wyrabia w sobie poczucie odpowiedzialności za dziedzictwo pozostawione na Kresach – uważa Artur Sułkowski. Przyjacielem i osobą wspierającą akcję jest pochodzący z Wileńszczyzny ks. kard. Henryk Gulbinowicz.
Mariusz Kamieniecki