Finał nie dla Radwańskiej
Czwartek, 9 lipca 2015 (20:15)Agnieszka Radwańska nie zagra w finale Wimbledonu. Przeszkodą nie do pokonania dla polskiej tenisistki okazała się dziś Hiszpanka Garbine Muguruza, z którą przegrała 2:6, 6:3, 3:6.
Przed meczem wydawało się, że Radwańska ma za sobą więcej atutów. Przemawiało za nią miejsce w rankingu, doświadczenie, liczba sukcesów na koncie oraz fakt, że na trawie spisuje się wyjątkowo. Z drugiej jednak strony przegrała z Muguruzą oba tegoroczne spotkania, a Hiszpanka w Londynie prezentowała się znakomicie, pokazując tenis na absolutnie światowym poziomie. Agnieszka chwaliła dzisiejszą rywalkę, podkreślając, że ta potrafi nie tylko bardzo mocno uderzać piłkę – ale że imponuje przy tym celnością.
Uprzejmości skończyły się wraz z pierwszą piłką, gdy na korcie rozgorzała prawdziwa tenisowa wojna. W tym spotkaniu było niemal wszystko: piękna akcje, techniczne sztuczki, porywające wymiany, po których publiczność na stojąco nagradzała obie tenisistki brawami. Jednym z kibiców był słynny angielski piłkarz David Beckham, po którym było widać zachwyt udanymi zagraniami Radwańskiej i Muguruzy. Polka kilka razy wybrnęła z niesamowitych opresji, a że czyniła to w sposób absolutnie wyjątkowy, sympatia publiczności była raczej po jej stronie.
Nie można stwierdzić, że Agnieszka grała źle. Nie, ona pokazywała naprawdę dobry tenis, ale w pierwszym secie Hiszpanka grała wręcz doskonale. Udawała się jej niemal każda akcja, uderzała piłkę z wielką mocą i dokładnością. Aż kipiała pasją i sportową złością i inauguracyjną partię wygrała wyraźnie. Kiedy w drugiej prowadziła 3:1, nawet fani Radwańskiej zaczęli powątpiewać w możliwość odwrócenia przez nią losów pojedynku. A jednak potwierdziło się, że krakowianka najlepiej spisuje się w sytuacjach podbramkowych, wręcz beznadziejnych. Zaryzykowała, nie bała się grać tak, jak na jej miejscu nie zagrałby niemal nikt i Muguruza się pogubiła. Polka wygrała pięć kolejnych gemów, wygrała seta i to ona znalazła się w lepszej sytuacji przed setem trzecim, decydującym.
Zaczął się on od obustronnych przełamań, potem na tablicy wyników pojawił się remis 2:2, a Radwańska grała tak dobrze, że byliśmy optymistami. Niestety, w szóstym gemie nasza tenisistka nie obroniła swojego podania i rywalka objęła prowadzenie 4:2. Za moment podwyższyła na 5:2 i sytuacja stała się dramatyczna. Radwańska jeszcze podjęła walkę, jeszcze kilka razy mocno napsuła krwi rywalce, po której tak naprawdę było widać większą nerwowość. Kluczowa dla losów sytuacja miała miejsce w przedostatniej akcji meczu. Po ostrej wymianie Hiszpanka wyrzuciła piłkę w aut, ale ułamki sekundy zanim dotknęła ją rakietą Radwańska przerwała akcję, prosząc o challenge. Była pewna, że piłka po wcześniejszym uderzeniu rywalki wyszła na aut, tak się jednak nie stało. W ten sposób straciła wygrany punkt, za moment Hiszpanka postawiła kropkę nad i, wygrywając gema, set i mecz.
- Nie potrafię nawet opisać tego, co czuję. Po przegranym drugiem secie pomyślałam, że będzie bardzo ciężko o sukces. Zaczęłam się denerwować, a Radwańska jest zbyt doświadczona, by tego nie wykorzystać. Na szczęście dla siebie w najważniejszych momentach trzeciej partii pokazałam swój najlepszy tenis – powiedziała Muguruza.
Porażka Radwańskiej to mimo wszystko rozczarowanie, bo dla wielu uchodziła za faworytkę tegorocznego Wimbledonu. Po raz któryś w karierze, gdy stanęła przed szansą na życiowy sukces, zaprzepaściła ją. Z drugiej strony przed rozpoczęciem turnieju stanowiła wielką niewiadomą, a więcej niż o szansach na dobry wynik opowiadano o jej kryzysie. Tymczasem znalazła się w najlepszej czwórce turnieju, znów zagościła w elicie elit, a w najnowszym wydaniu rankingu powróci do czołowej dziesiątki.
Piotr Skrobisz