• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Gra in vitro przed wyborami

Czwartek, 9 lipca 2015 (18:22)

Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk

Prezydent wysłał list do marszałka Senatu, w którym wyrażał wątpliwości co do in vitro. Pan chciał, aby senatorowie zostali z nim zapoznani. Dlaczego?

- W czasie gdy trwa procedowanie niezwykle niebezpiecznej ustawy, prezydent kieruje specjalny list do marszałka Senatu. To jest to rzecz niespotykana. Z jednej strony może to być odebrane jako nacisk władzy wykonawczej na władzę ustawodawczą, a z drugiej strony, ten list może zawierać szczególne okoliczności, które zmieniłyby bieg prac nad ustawą. Stąd wydawało mi się czymś naturalnym, że marszałek powinien przedstawić treść listu na forum wysokiej izby. Odczytanie listu czy zapoznanie z jego treścią to nie byłby czasochłonny punkt. Jednak Platforma odrzuciła mój wniosek. Podobno list ma być przedstawiony na dzisiejszym posiedzeniu Komisji Zdrowia. W mojej ocenie, jest to rzecz wysoce niestosowna, aby senatorowie nie mogli teraz zapoznać się z treścią tego listu.

Wspomniał Pan o „szczególnych okolicznościach”, które może zawierać list. To one przesądziły o odrzuceniu wniosku?

- Była to złośliwość. Ponieważ opozycja zgłosiła wniosek, to Platforma zagłosowała przeciw. Przecież ten list zostałby i tak upubliczniony. To wszystko podważa autorytet Senatu. Pokazuje także, że izba wyższa jest przedłużeniem władzy wykonawczej, czy to rządowej, czy prezydenckiej.

Nie jest tajemnicą, że premier Kopacz zależy na szybkim uchwaleniu ustawy. Niektórzy członkowie Platformy mają jednak inne zdanie. Jesteśmy świadkami gry wewnątrz Platformy?

- Rząd premier Kopacz, chcąc się za wszelką cenę utrzymać przy władzy, instrumentalizuje życie ludzkie i godność człowieka. Cynicznie wykorzystuje to, że problem niepłodności dotyka wielu małżeństw w Polsce. Wykorzystuje to także do łamania sumień tych senatorów Platformy, którzy mają wątpliwości do tej ustawy. Teraz przed wyborami są w pewien sposób szantażowani. Możliwe, że dla tych, którzy zagłosują przeciwko in vitro, zabraknie miejsc na listach wyborczych. Niewątpliwie mamy do czynienia z grą polityczną. Platforma na in vitro miała osiem lat, a wybrała okres przed wyborami. Trudno nie dostrzegać upolitycznienia całej sprawy. A to bardzo niedobrze, gdyż zabiera możliwość racjonalnej dyskusji.

Obserwując bieg wydarzeń, może Pan stwierdzić, czy ustawa zostanie przyjęta, a jak tak, to w jakim kształcie?

- Wiele na to wskazuje, że zostanie przyjęta w takiej formie, w jakiej wyszła z Sejmu, czyli bez poprawek. Jednak może się jeszcze sporo wydarzyć. Jesteśmy jeszcze na dobre kilkanaście godzin przed głosowaniem i przed posiedzeniem Komisji Zdrowia, więc ciężko jednoznacznie wyrokować. Mimo to zachęcam wszystkich Czytelników, aby wśród swoich senatorów wyrazili jednoznaczną opinię. Ważne jest, aby przypominać parlamentarzystom, jakie są oczekiwania wyborców.

Dziękuję za rozmowę.  

Rafał Stefaniuk