Potrzebujemy zmian w ubezpieczeniach
Czwartek, 9 lipca 2015 (05:16)Ze Stefanem Szańkowskim, przewodniczącym mazowieckiego NSZZ „Solidarność” RI, rozmawia Rafał Stefaniuk
Chociaż wczoraj spadł deszcz, rolnicy dalej skarżą się na suszę.
– Jest to poważny problem i dotyka praktycznie wszystkich rejonów naszego kraju. Od poziomu wód gruntowych zależy, jak jest odczuwalna. Na Podlasiu, gdzie mieszkam, poziom wody w studni obniżył się o ponad metr. W momencie kiedy uprawy potrzebowały wody, a więc w czasie wyrastania ziaren w kłosach, opadów nie było. Nie tylko wysychają uprawy, ale także trawa. Dziś w nocy przeszły burze. Tej wody niestety jest ciągle za mało, bo ta natychmiast wsiąka w ziemię. Niestety aura w tym roku nie jest korzystna.
Była susza, teraz mamy burze. Rolnicy mogą mieć problem ze zbiorem plonów?
– Nie zawsze, gdy przejdzie burza, to powoduje wykładanie się kłosów. Technologie uprawy uwzględniają to, że rolnikom może przeszkadzać wiatr i burza. Stosuje się m.in. takie odmiany, które byłyby niższe. Więc to nie jest aż tak groźne. Chyba że uprawę nawiedzi nawałnica, to wtedy zniszczenia są straszne i wówczas nie dotyczą tylko roślin, ale także zabudowań. Uszkodzeniu ulegają drogi, linie elektryczne i drzewa. Szkody są wtedy wielkie.
Wiadomo już, ile wyniosą?
– Wczoraj rozpoczął się burzowy okres. Prognozy pogody nie są optymistyczne, gdyż burze mogą potrwać kilka dni. Po tym okresie możemy skupić się na obliczeniach. Dziś szacunki są tylko lokalne. Problem jest także z ubezpieczeniami. Nie wszystkich rolników stać na to, aby zabezpieczyć swoje uprawy.
Więc co należałoby zmienić w systemie ubezpieczeń?
– Ubezpieczenia powinny być powszechne. Dotychczasowe regulacje państwowe są niewystarczające. Wciąż zbyt duża liczba rolników, ze względów finansowych, jest wypchnięta poza rynek ubezpieczeń. Ubezpieczenia pozwalają na zrekompensowanie szkód rolników bez naruszania pieniędzy w budżecie państwa, których, jak wiemy, jest zawsze za mało. W mojej ocenie, dobrym rozwiązaniem byłoby współfinansowanie ubezpieczeń przez państwo. Podkreślę: współfinansowanie, a więc rolnicy ponosiliby też część wydatków. Oprócz minimum rolnik decydowałby, ile chce dodatkowo dopłacić, ażeby jego uprawa była opłacalna. Takie rozwiązania stosuje się w innych państwach.
Jak władze państwowe czy samorządowe mogą pomóc w zwalczaniu skutków kataklizmów?
– Pomoc dzieli się na systemową i doraźną. Obie są bardzo ważne. Pomoc doraźna to usuwanie skutków kataklizmów. Obserwujemy to poprzez sprzątanie uszkodzonych drzew, naprawę dróg czy wypompowywanie wody. Wliczają się w nią również pewne zapomogi czy rekompensaty socjalne. To jednak nie są rozwiązania, które pozwalają odetchnąć rolnikom i budżetowi. Dużo tańsza jest jednak pomoc systemowa. Wlicza się w nią chociażby wspomniane ubezpieczenia. Dlatego rolnicy zawsze podkreślają, że potrzebujemy rozwiązań systemowych.