Zdążyć przed repolonizacją
Czwartek, 9 lipca 2015 (03:10)Prawo i Sprawiedliwość zapowiada opodatkowanie banków i sklepów wielkopowierzchniowych. Oponenci takiego rozwiązania twierdzą, że instytucje te przerzucą koszty na klientów. Z kolei Beata Szydło odpowiada, że konkurencja między podmiotami nie dopuści do takiego rozwiązania.
Pomysł opodatkowania sklepów wielkopowierzchniowych i banków oceniam jako dobry. Są to grupy, w których dominuje kapitał zagraniczny, a których wyniki finansowe są świetne. Banki zarabiają co roku kilkadziesiąt miliardów złotych. Jest to więc miejsce w gospodarce, gdzie można szukać pieniędzy.
Po części zgadzam się z samą logiką rozumowania, że dokręcanie śruby nawet bogatym podmiotom może mieć swoje granice, bo inaczej one jako cały sektor, a nie pojedyncze podmioty mogą przerzucać koszty na klienta. Wspominam o tym mechanizmie co do zasady. Nie mówię, że nastąpi to od razu po wprowadzeniu tego podatku dla super- i hipermarketów oraz banków. W Polsce ta rezerwa, którą możemy jeszcze wykorzystać, jest spora.
Należy zwrócić uwagę na to, że dokonuje się swoista repolonizacja sektora bankowego. PKO BP i PZU dwie firmy pozostające pod kontrolą państwa, spożytkowując zyski, kupują pakiety akcji kolejnych banków lub je w całości. Obawiam się, że my zanim ten podatek wprowadzimy, to banki wrócą w polskie ręce i ten efekt będzie mocno ograniczony.
Tak więc podatek bankowy powinien być wprowadzony jak najszybciej, dopóki kapitał zagraniczny nie wycofał się z naszego sektora bankowego. Podobnie inne sprawy w naszym sektorze bankowym powinny zostać uporządkowane. W tym załatwienie raz na zawsze sprawy kredytów frankowych. Musi się to odbyć, póki banki te są własnością zagraniczną, żeby nie okazało się tak, mówię kolokwialnie, że zanim dobierzemy się im do skóry, one będą już polskie, a winowajców nie będziemy mogli znaleźć.
Dr Marian Szołucha