W greckim klinczu
Środa, 8 lipca 2015 (04:11)Z Dariuszem Sobkowem, byłym ambasadorem tytularnym Polski przy Unii Europejskiej, rozmawia Rafał Stefaniuk
Trwają negocjacje między Grecją a eurogrupą. Za Grekami stoi wynik referendum, a za grupą miliardy euro, które może stracić. Sytuacja jest trudna.
– Od dłuższego czasu stawiam tezę i głęboko w nią wierzę, że porozumienie w sprawie kolejnej formy pożyczek dla Grecji nastąpi. Niepewna jest jednak forma porozumienia. Na dzisiaj wyczerpano zasoby, które oferował MFW. Pozostają więc instrumenty europejskie. Tu może objawić się pomoc rządowa, którą należy łączyć z Angelą Merkel. W tej kwestii pojawia się problem w postaci reakcji elektoratu kanclerz Niemiec. Nie ma co liczyć na EBC, gdyż takie kraje jak Słowacja czy Łotwa pytają, dlaczego ich emeryci, którzy dostają dużo mniej pieniędzy niż greccy, mieliby się dokładać do obcych obywateli? Hiszpania, Portugalia i Włochy mówią, że skoro będziemy ustępować im, to proszę ustępować nam. Eurogrupa, przy politycznym poparciu Komisji i cichej Parlamentu Europejskiego, gotowa jest dofinansować Grecję dodatkowymi 30 mld euro, aby ta mogła spłacić najpilniejsze długi. Połowa tej kwoty miałaby być przeznaczona na ożywienie gospodarcze, bo to jest istota tego problemu. Grecja musi stać się krajem, który więcej produkuje i swoim wysiłkiem zaczyna spłacać długi. Z kolei Ateny domagają się zmian w spłacie długu i ustalenia korzystniejszych rat, terminów spłat. Na to nie chcą się zgodzić Hiszpania, Portugalia i Włochy. Obserwujemy sytuację klinczu.
Dlatego Grecja opuści strefę euro?
– W Atenach nie ma żadnej istotnej siły politycznej, która opowiadałaby się za wyjściem ich kraju ze strefy euro. O Grexit mówią tylko eurosceptycy, i to w większości spoza Półwyspu Peloponeskiego. Tego argumentu używają również elity Unii, ale jest to jedynie straszak.
Zostanie ogłoszone bankructwo Grecji?
– Grecja już zalega ze spłatą ponad miliarda euro dla MFW, czyli formalnie jest bankrutem. To nigdy nie zostanie oficjalnie stwierdzone, bo nikt nie chce tego zrobić. Prawnie już można by było podjąć kroki do zajmowania majątku greckiego, ich statków, ambasad itd., ale nikt tego nie zrobi. Bo tu gra idzie o kraj w strefie euro.
Kiedy może dojść do porozumienia?
– Wiedzmy, że w negocjacjach bierze się wiele elementów pod uwagę. Na rozwiązanie tej sytuacji nie ma mądrych, ale niewątpliwie jest wola porozumienia po obu stronach. W takich sytuacjach dochodzi do przesilenia w negocjacjach, momentów przełomowych i z tym teraz mamy do czynienia. W sytuacjach klinczu pojawiają się „pakiety negocjacyjne”. Pakiet łatwiej negocjować niż jedną rzecz. Zakładam więc, że w najbliższym czasie zostanie wynegocjowany duży pakiet, który z jednej strony będzie pomocą, a z drugiej na Grecję nałoży zobowiązania. 20 lipca nadchodzi termin spłaty kolejnej raty dla Europejskiego Banku Centralnego strefy euro. Do tego czasu może dojść do porozumienia.
Mimo problemów Grecji idea euro może się jeszcze ziścić?
– Trzeba oddać honor i sprawiedliwość przeszłości. Przypomnijmy, że ugrupowania eurosceptyczne, a także ekonomiści z laureatami Nagrody Nobla na czele twierdzili, że strefa euro nie będzie sprawnie funkcjonować. Historia nie odnotowała przypadku, żeby wspólna waluta działała sprawnie przy wielu różnych poziomach reżimów fiskalnych i finansowych. Mistrz syntezy Nigel Farage podsumował tę sytuację tak: „Gdyby strefa euro w pełni się zrealizowała, to dzisiaj Grecy żyliby na poziomie Niemców albo Niemcy żyliby na poziomie Grecji”. Widzimy więc, że euro jest ideologiczną utopią, która nie może się udać.