• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Radwańska w ćwierćfinale

Poniedziałek, 6 lipca 2015 (19:00)

Agnieszka Radwańska w znakomitym stylu pokonała Serbkę Jelenę Janković 7:5, 6:4 i awansowała do ćwierćfinału wielkoszlemowego Wimbledonu. Optymiści widzą Polkę jednak dużo, dużo dalej.

Radwańska jest w formie. Zapomniała o kryzysie, jaki trapił ją przez większą część sezonu, o kilku fatalnych spotkaniach i porażkach z rywalkami, z którymi powinna wygrywać z zamkniętymi oczyma. Na londyńskiej trawie zawsze grało jej się znakomicie, to jej nawierzchnia i jej turniej. Przed tegorocznymi zmaganiami mieliśmy jednak sporo obaw, które na przemian łączyły się z nadziejami.

Janković, dzisiejsza rywalka krakowianki, to była liderka światowego rankingu. Najlepsze lata ma jednak za sobą, obecnie zdarzają się jej już tylko przebłyski, raz na jakiś czas sprawi niespodziankę, ale poza tym raczej wspomina dobre, dawne czasy. Oczywiście nie można jej lekceważyć, bo umiejętności się nie zapomina. Boleśnie przekonała się o tym ubiegłoroczna triumfatorka Wimbledonu, Petra Kvitova. Czeszka w  1/16 finału nie sprostała Serbce, co większość sympatyków talentu Radwańskiej odebrało z zadowoleniem. W powszechnej bowiem opinii Kvitova byłaby trudniejszą przeciwniczką dla naszej tenisistki. Sama Radwańska sprawy tak jednak nie stawiała, podkreślając zalety obu zawodniczek.

Początek dzisiejszego meczu potwierdził, że Janković znajduje się na fali i postawi Radwańskiej wysokie wymagania. Ba, to ona przejęła w pierwszych minutach inicjatywę i objęła prowadzenie 3:1. Pojedynek toczył się na wysokim poziomie, obie tenisistki imponowały efektownymi, nieszablonowymi zagraniami. Agnieszka spięła się, doprowadziła do remisu, a w dziewiątym gemie przełamała serwis rywalki i wyszła na prowadzenie 5:4. Janković się nie poddała, odpowiedziała tym samym, jednak ostatnie słowo należało do Polki.

W drugim secie tempo nie spadło. Panie walczyły pięknie, nic nie sposób było przewidzieć. Radwańska przełamała rywalkę na 3:2, jednak Serbka zdołała doprowadzić do remisu 4:4. W dziewiątym, kolejnym dramatycznym, gemie sędzia liniowy zadecydował, że po ataku Janković piłka znalazła się w polu gry, z czym nie zgodziła się nasza tenisistka, prosząc o challenge. Okazało się, że miała rację, zagranie zostało zweryfikowane jako autowe, co okazało się jednym z najważniejszych momentów całego spotkania. Polka objęła prowadzenie 5:4, a w następnym gemie postawiła kropkę nad i.

Cały mecz trwał godzinę i 45 minut, Radwańska już poprawiła osiągnięcie sprzed roku, kiedy to pożegnała się z Wimbledonem na 1/8 finału. Ćwierćfinał oznacza, że prawdopodobnie powróci do czołowej dziesiątki rankingu, ale może w Londynie zajść dużo, dużo dalej. Teraz zmierzy się z Amerykanką Madison Keys, zdolną, utalentowaną, ale absolutnie do pokonania. Polka udowodniła to zresztą w trzech dotychczasowych pojedynkach z nią, wygrywając wszystkie.

Wydarzeniem poniedziałku na wimbledońskich kortach był siostrzany pojedynek pań Williams. Lepsza okazała się w nim młodsza, wyżej notowana Serena, która pokonała Venus 6:4, 6:3. Największą niespodziankę sprawiła za to Hiszpanka Garbine Muguruza, wygrywając z Dunką Caroline Wozniacki 6:4, 6:4. Odpadła również – to też zaskoczenie – Czeszka  Lucie Safarova, która przegrała z mało znaną Amerykanką CoCo Vandeweghe 6:7 (1-7), 6:7 (4-7).

 

Piotr Skrobisz