• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Triumf Chile w Copa America

Niedziela, 5 lipca 2015 (21:14)

Piłkarze Chile sprawili niespodziankę i po raz pierwszy w historii wygrali w Copa America – mistrzostwach Ameryki Południowej. W finale pokonali faworyzowaną Argentynę.

Naszpikowana gwiazdami drużyna „Albicelestes” zdawała się mieć za sobą dużo więcej atutów, jednak po raz kolejny rozczarowała. Podobnie jak sam finał, po którym oczekiwano pięknego widowiska, efektownych akcji i bramek. Tymczasem piękna było niewiele, a dużo więcej fauli, złośliwości – i niestety skandalicznych wydarzeń na trybunach.

Przez 120 minut gry żadnej z drużyn nie udało się strzelić bramki. Nieco więcej okazji stworzyli sobie gospodarze, szczególnie Alexis Sanchez. Napastnik Arsenalu Londyn był blisko szczęścia pod koniec regulaminowego czasu gry, kiedy to pomylił się o centymetry, oraz w dogrywce, gdy po błędzie Javiera Mascherano znalazł się w świetnej sytuacji, lecz uderzył ponad poprzeczką. Argentyna mogła i powinna uderzyć skutecznie w 45. minucie. To wtedy po pięknej akcji Javier Pastore doskonale wypatrzył Ezequiela Lavezziego, ten mógł z piłką zrobić dosłownie wszystko, ale strzelił wprost w Claudio Bravo.

O wyniku musiały zatem rozstrzygnąć rzuty karne. Po pierwszej serii był remis 1:1, dla Argentyny trafił Lionel Messi. I to był jedyny moment, w którym „Albicelestes” mogli jeszcze wierzyć w sukces. Koledzy asa Barcelony nie wytrzymali już bowiem presji, żaden z nich nie pokonał Bravo, a Chilijczycy podobnych problemów nie mieli. Wykorzystali cztery „jedenastki”, wygrali 4:1 i po raz pierwszy w historii zostali mistrzami Ameryki Południowej. Argentyna ma w kolekcji 14 podobnych triumfów, jednak ostatni odniosła dawno, dawno temu, bo w 1993 roku.

Messi nie doczekał się w ten sposób pierwszego sukcesu z narodową drużyną, a do tego podczas meczu została zaatakowana jego rodzina. Kiedy w pierwszej połowie Marcelo Diaz ostro zaatakował najlepszego piłkarza świata, jego bliscy głośno zareagowali. Nie spodobało się to fanom gospodarzy, doszło do słownych przepychanek, a potem członkowie familii Lionela omal nie zostali zaatakowani. Interweniował ambasador Argentyny, który zaproponował im przesiadkę na inne miejsca...

Piotr Skrobisz