Ucieczka przed problemami
Piątek, 3 lipca 2015 (11:02)Czołowi politycy Platformy idą w zaparte w sprawie zasadności prezydenckiego referendum dotyczącego JOW-ów, finansowania partii politycznych z budżetu państwa i rozpatrywania przez urzędników skarbowych wątpliwości na rzecz podatnika, mimo tego, że coraz więcej konstytucjonalistów twierdzi, że wszystkie te pytania są sprzeczne z ustawą zasadniczą, a prezydent Komorowski, decydując się na referendum w takim kształcie, łamie Konstytucję RP.
Jednocześnie kpią z propozycji Prawa i Sprawiedliwości, aby do tamtych trzech pytań dodać trzy kolejne (albo też zorganizować w tym samym dniu drugie referendum zawierające te pytania), dotyczące powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego, obligatoryjnego pójścia do szkoły 6-latków i przyszłości przedsiębiorstwa Lasy Państwowe, mimo tego, że dotyczą one spraw wręcz fundamentalnych dla większości Polaków.
Ustępujący prezydent Bronisław Komorowski pozwolił sobie nawet na konferencji prasowej w ostatnią środę na następujące stwierdzenie dotyczące dodatkowych pytań referendalnych: „Dopisać to się można do wycieczki szkolnej albo pamiętnika”, pokazując tym samym, jak traktuje blisko 6 milionów podpisów, które zostały zebrane pod propozycjami referendów we wszystkich tych trzech sprawach.
Przypomnijmy tylko, że tuż po przegraniu I tury wyborów prezydent Komorowski podpisał i wysłał do Senatu postanowienie o zarządzeniu referendum w 3 sprawach: jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania z budżetu partii politycznych i wreszcie spraw podatkowych, a konkretnie rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika.
Od razu w mediach pojawiły się wypowiedzi znanych konstytucjonalistów, że postanowienie o zarządzeniu referendum na temat JOW-ów jest niezgodne z Konstytucją RP i może być podstawą do postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu.
Chodzi o to, że prezydent nie może zarządzać referendum w sprawie jej zmiany lub w sprawach, które nie są z nią niezgodne (w Konstytucji RP zapisane są wybory proporcjonalne do Sejmu).
A więc najpierw Sejm i Senat powinny przeprowadzić zmiany w Konstytucji, usuwając z niej zapis o proporcjonalności wyborów do Sejmu (do tego potrzeba większości 2/3 w Sejmie i Senacie), a dopiero później prezydent za pośrednictwem Senatu może się zwrócić z postanowieniem o zarządzeniu referendum w sprawie JOW-ów.
Widać więc było już wtedy czarno na białym, że prezydent Komorowski łamie Konstytucję RP, zgłaszając do Senatu postanowienie o zarządzeniu referendum, ale wtedy nikt się tym specjalnie nie przejmował.
Poważne wątpliwości co do zgodności z Konstytucją RP budzą także dwa pozostałe pytania referendalne prezydenta Komorowskiego.
Chodzi o to, że w odniesieniu do dwóch kolejnych pytań o finansowanie partii z budżetu państwa, jak i rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika nie powinno się zarządzać referendum w sytuacji, kiedy trwa proces legislacyjny dotyczący obydwu kwestii.
Tak się bowiem składa, że te dwie kwestie mają być uregulowane w projektach ustaw skierowanych do Sejmu przez rząd Ewy Kopacz i wszystko wskazuje na to, że będą one głosowane jeszcze przed zakończeniem tej kadencji parlamentu.
Teraz te wątpliwości podnoszą kolejni konstytucjonaliści, którzy do tej pory byli wręcz etatowymi ekspertami polskiego parlamentu.
W ten sposób wypowiedział się ostatnio między innymi dr Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego, podkreślając, że jest wręcz zszokowany tym, że prezydent RP, który powinien być strażnikiem Konstytucji, sam proponuje rozwiązania, które są sprzeczne z ustawą zasadniczą.
Co więcej, dodał, że trzy kolejne pytania proponowane przez poseł Beatę Szydło kandydatkę na premiera należą do tych kategorii problemów, które wypełniają możliwość przeprowadzenia referendum w tych sprawach.
Ponadto ponieważ trudno się spodziewać, żeby referendum w sprawie JOW-ów, finansowania partii politycznych i rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika wywoła w Polsce tyle emocji, że frekwencja przekroczy 50 proc. uprawnionych do głosowania.
Prawo i Sprawiedliwość, proponując dodanie trzech kolejnych pytań w sprawie wieku emerytalnego, wysyłania obligatoryjnie 6-latków do szkół, wreszcie przyszłości przedsiębiorstwa Lasy Państwowe, rzuca rządzącym swoiste koło ratunkowe.
Przypomnijmy tylko, że we wszystkich tych sprawach były inicjatywy obywatelskie (w sprawie 6-latków nawet dwie), dotyczące zorganizowania referendów, pod którymi podpisało się ponad 6 milionów osób.
Wszystkie te podpisy pod decyzjach koalicji Platformy i PSL zostały wprawdzie zmielone, a wnioski referendalne odrzucone w pierwszym czytaniu, ale po ich ilości można wnioskować, że te sprawy naprawdę budzą ogromne zainteresowanie społeczne.
Jeżeli więc Platforma naprawdę chce, aby głosowanie nad JOW-ami miało być zobowiązujące dla przyszłego parlamentu, który będzie musiał zmienić Konstytucję RP i zapisać w niej większościowe wybory do Sejmu, to powinna poprzeć bez zbędnej zwłoki propozycję rozszerzenie referendum o kolejne pytania zaproponowane przez Prawo i Sprawiedliwość.
Dr Zbigniew Kuźmiuk