Lobbyści z ZBP?
Czwartek, 2 lipca 2015 (12:09)Związek Banków Polskich (tak naprawdę powinien się nazywać Związkiem Banków w Polsce) na naszych oczach staje się organizacją jawnie lobbystyczną na rzecz sektora bankowego.
Do niedawna Związek i jego prezes Krzysztof Pietraszkiewicz starali się to lobbowanie ukrywać, między innymi narracją o występowaniu w imieniu klientów banków, ale ich zachowanie w sprawie tzw. frankowiczów, a ostatnio także Bankowego Tytułu Egzekucyjnego (BTE), pokazuje ich prawdziwe oblicze.
Jakiś czas temu ZBP przedstawił propozycje rozwiązania problemów posiadaczy kredytów frankowych, które tak naprawdę miały na celu jedno: aby banki udzielające tzw. kredytów frankowych na ewentualnym ich przewalutowaniu możliwie jak najmniej straciły, a mimo to żaden z banków z ideą przewalutowania tych kredytów do tej pory nie wystąpił.
Teraz ZBP zaangażował się w obronę obowiązywania BTE do 1 sierpnia 2016 roku, a więc do maksymalnego terminu, jaki dał ustawodawcy na zmianę prawa Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z kwietnia tego roku, w którym postanowił o niekonstytucyjności tego instrumentu.
Przypomnijmy tylko, że Bankowy Tytuł Egzekucyjny to przywilej, jaki banki miały jeszcze w poprzednim ustroju i mimo przejścia do gospodarki rynkowej broniły go skutecznie przez ostatnie 25 lat.
BTE to dla banków swoisty bat na ich dłużników, który mogą wystawić w każdej chwili, nawet nie zawiadamiając o tym drugiej strony. W ciągu zaledwie kilku dni uzyskują w sądzie tzw. klauzulę wykonalności (najczęściej na zamkniętym posiedzeniu) i natychmiast uruchamiają komorników, którzy ściągają należności, kierując się tylko chęcią uzyskania jak największych kwot prowizji.
Niestety, ten sposób oddziaływania na dłużników jest wykorzystywany w Polsce niezwykle chętnie.
Na przykład w roku 2011 takich tytułów banki wystawiły ponad 1 mln (w kolejnych latach niewiele mniej) i dotyczyło to zarówno przedsiębiorców, jak i osób fizycznych.
Często tak licznie obecne w naszym kraju banki zagraniczne wykorzystują BTE wręcz do niszczenia przedsiębiorstw, które stały się poważną konkurencją dla firm pochodzących z ich krajów. Dochodzi też do egzekucji długów wątpliwych, które powstały w dużej mierze z winy banku.
Takim przypadkiem była sprawa tzw. opcji walutowych. Większość polskich przedsiębiorstw została wtedy bezwzględnie wykorzystana przez banki, które wcześniej te opcje im wręcz wciskały, nie informując o ogromnym ryzyku z tym związanym.
Duża część przedsiębiorców, szantażowana wtedy przez banki wystawianiem BTE i zajmowaniem rachunków bankowych oraz przejmowaniem majątku, podpisała z nimi ugody tylko po to, aby nie stracić wszystkiego.
Z rachunków przedsiębiorstw w związku z opcjami wyparowało w latach 2008-2009 około 20 mld zł, a więc olbrzymie pieniądze, i tylko najbardziej oporni i zasobni w środki finansowe przedsiębiorcy do tej pory procesują się z bankami.
TK w swoim rozstrzygnięciu dotyczącym niekonstytucyjności BTE dało wprawdzie ustawodawcy ponad rok na zmianę ustawodawstwa w tym zakresie, ale tak się składa, że w Sejmie już od ponad 2 lat „leżakuje” projekt ustawy o likwidacji BTE autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości.
Projekt ten zawiera zapis o wejściu w życie 2 tygodnie po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw uchwalonej przez parlament i podpisanej przez prezydenta ustawy, i to właśnie oburzyło prezesa ZBP, który uważa, że „nikt nie powinien wyręczać Trybunału w tej sprawie i przyśpieszać tych terminów”.
A więc ZBP broni interesów banków do końca, nawet wtedy, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzeka, że wykorzystywany przez nie przez ostatnie 25 lat z takim rozmachem instrument faworyzował wyraźnie jedną stronę umów kredytowych.
Dr Zbigniew Kuźmiuk