• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Wimbledon już bez jednej Radwańskiej

Środa, 1 lipca 2015 (20:11)

Urszula Radwańska przegrała z Australijką Samanthą Stosur 3:6, 4:6 w drugiej rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu.

Stosur była faworytką dzisiejszego starcia, ale młodsza z sióstr Radwańskich odważnie zapowiadała walkę o niespodziankę. Wydawało się, że jest w całkiem wysokiej formie, nieźle zaprezentowała się w swym pierwszym meczu na londyńskiej trawie, stąd oczekiwaliśmy dobrych wieści. Szybko jednak okazało się, że słowa i marzenia to jedno, a rzeczywistość to drugie. Od początku widać było bowiem, że doświadczona, silna fizycznie Australijka (nie przypadkowo Urszula powiedział kiedyś, że nawet mężczyźni mogliby pozazdrościć Stosur bicepsów) zdominowała krakowiankę, nie pozostawiając jej cienia złudzeń. W dużej mierze, niestety, pomogła jej w tym nasza tenisistka, która popełniała wiele błędów, nie wiedząc za bardzo, co i jak powinna robić, by zmienić losy pojedynku. Ulę zawodziło niemal wszystko, w tym serwis, którym nie wyrządzała rywalce żadnej krzywdy.

Pierwszego seta Polka przegrała zatem bardzo łatwo, szybko, ale na początku drugiego się obudziła. Zaczęła grać lepiej, odważniej, podjęła ryzyko, a co najważniejsze – objęła prowadzenie 3:1. Przez moment wydawało się, że nic jeszcze nie jest stracone, ale wtedy do głosu doszedł główny „prześladowca” Urszuli Radwańskiej – jej głowa. Nagle z zawodniczki wiedzącej, czego chce, zamieniła się w juniorkę popełniającą najprostsze błędy. Po którymś z kolei omal się nie rozpłakała, a Stosur tę słabość bezlitośnie wykorzystała. Do końca seta i meczu Australijka przeważała już niemal całkowicie, a kropkę nad i postawiła już po pierwszej piłce meczowej. Całe spotkanie trwało 81 minut.

Ula straciła w ten sposób szansę na życiowy sukces i dołączyła do grona polskich przegranych tegorocznego Wimbledonu. W grze (jeśli chodzi o singiel) pozostała bowiem tylko jej siostra, Agnieszka, która swój pojedynek w drugiej rundzie rozegra jutro. Już w pierwszej z Londynem pożegnali się bowiem Jerzy Janowicz (w kompromitującym stylu) i Magda Linette (nieszczęśliwie, bo po dobrym występie musiała się poddać z powodu kontuzji).

Piotr Skrobisz