• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Powszechne "klepanie" podsłuchów

Środa, 1 lipca 2015 (03:11)

Z mec. Bartoszem Kownackim, posłem PiS, członkiem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Prawie 8 tys. wniosków o podsłuchy złożyła w roku 2014 policja. Afera taśmowa pokazała, że żyjemy w kraju, gdzie podsłuchuje nawet kelner, ale dotyczyło to polityków. Jak widać na masową skalę podsłuchuje się także obywateli.  

– Platforma Obywatelska stosuje metody państwa totalitarnego, policyjnego. Jak się okazuje, stawiane zarzuty Prawu i Sprawiedliwości nie miały uzasadnienia, bo po dojściu do władzy PO liczba podsłuchów drastycznie wzrosła. Dzisiaj nikt nie może być pewny, czy nie jest podsłuchiwany. To są metody, które świadczą o nieufności państwa wobec obywatela. Co roku liczba podsłuchów wzrasta. Tłumaczone jest to działalnością grup przestępczych, które posługują się coraz większą ilością telefonów i numerów. Jest to dość naiwne tłumaczenie. Warto by było sprawdzić, kogo dotyczyły te podsłuchy. Ale nie te podsłuchy, które kończyły się później aktami postawienia zarzutów, tylko te, które kończyły się na poziomie kontroli operacyjnej. Ta liczba również jest znacząca i to jest niepokojące.

Aż 98 proc. wniosków policji uzyskuje akceptację prokuratury i sądu. Co nam to mówi?

– Ktoś kto zna praktykę, wie, jak to w sądzie wygląda. Zazwyczaj jest to, jak się to określa „klepane”. Sędzia czy prokurator wychodzą z założenia, że zgromadzony materiał jest na tyle mocny, że na pewno ten, który występuje z wnioskiem, wie, co robi. Nie chcę bronić decyzji akceptujących, ale sędziowie są uczeni pod trochę innym kontem. Ich się uczy rozstrzygnięcia na podstawie całego materiału dowodowego. Jeżeli ktoś twierdzi, że podsłuch jest potrzebny do rozstrzygnięcia materiału dowodowego, no to sędzia nie rozumiejąc zawiłości metod działalności policji i służb specjalnych albo czując się bezradnie i nie chcąc mieć problemów, takie wnioski akceptuje bezrefleksyjnie. Także to nie jest tak, że zaakceptowane wnioski to są prośby całkowicie uzasadnione.

Proces akceptacji wniosków jest w jakikolwiek sposób kontrolowany?

– Na tym właśnie polega kontrola sądowa. Pamiętajmy, że tych instancji nie może być w nieskończoność. Pozostaje jedynie kwestia, kto to robi, bo ktoś wnioskuje, a ktoś akceptuje i na tym się to kończy. Można by próbować kontrolować wnioski na bazie statystyk i analiz, ale tego się nie praktykuje.

Istnieje granica między wolnością obywateli a działalnością operacyjną policji czy służb specjalnych?

– Na pewno państwo musi działać sprawnie. Do tego konieczne jest używanie wszelkich narzędzi, które są mu potrzebne do tego, żeby ścigać przestępców. Pierwsze pytanie, czy dotyczy to przestępców, a drugie pytanie, czy są to okoliczności, mówię po adwokacku, na tyle uprawdopodobnione, że uzasadniają użycie tego rodzaju instrumentów. Nie może być tak, że służby specjalne kierują się swoim przekonaniem, czyli domniemaniem winy osób, wobec których podejmuje się działania, i niczym więcej. W ostatnim czasie takich przykładów było wiele. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów, lecz nie odnoszącym się do podsłuchów − ale również policję motywowało przekonanie o winie − była sprawa AntyKomora. Tam zastosowano domniemanie winy, zrobiono mu przeszukanie z założeniem, że coś na pewno się znajdzie. Tak u nas stosuje się podsłuchy. One nie mają do końca na celu udowodnienia przestępstwa, a odbywają się na zasadzie: zobaczymy, co kto powie, a potem ewentualnie podejmiemy dalsze czynności.

W ciągu ostatniego roku zanotowano wzrost składanych wniosków o podsłuchy o 1,1 tys. Liczba przestępstw w Polsce tak szybko rośnie, że czymś naturalnym jest aż tak drastyczny wzrost korzystania z tej procedury?

– Liczba przestępstw nie rośnie, a wręcz maleje. Co prawda jest to zabieg kodeksowy, który wprowadziła Platforma, i dlatego liczba przestępstw zmalała. Nie ma jednak żadnego uzasadnienia, aby ten skok był aż tak duży. Nic w Polsce się nie wydarzyło, co by mogło go usprawiedliwiać.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk