Wielki zawód
Piątek, 2 listopada 2012 (02:02)Jak to się stało, jak doszło do błędnej identyfikacji i dlaczego nie poproszono nas o pomoc? - pytają córki Ryszarda Kaczorowskiego, którego ciało błędnie zidentyfikował urzędnik MSZ. Powtórny pogrzeb prezydenta odbędzie się jutro w Świątyni Opatrzności Bożej.
- Trudno przyjąć nam, że w chwili, gdy taka tragedia się wydarzyła, nie było procedur, które by nie pozwoliły, by takie horrendalne błędy zostały popełnione - podkreśla Alicja Jankowska, córka Ryszarda Kaczorowskiego. Zastanawia się, jak mogło dojść do takiej pomyłki.
- Ważne, by zrozumieć, jak to się stało, i dołożyć starań, by podobne błędy się już nie zdarzyły - zaznacza.
Jankowska pyta o "katalog błędów" w tej sprawie i w jaki sposób dokonano identyfikacji ciała jej ojca.
- Rozumiemy, że nie było żadnej formalnej identyfikacji, że była to droga eliminacji - mówi. Dodaje, że jest zawiedziona postawą osób odpowiedzialnych za te procedury.
- Ufaliśmy im całkowicie, ufaliśmy w to, co nam mówiono, nasuwają się pytania, jak to się stało - ubolewa.
Jankowska podkreśla, że rodzina była gotowa lecieć do Moskwy i dokonać identyfikacji, ale urzędnicy nie prosili o żadne informacje, nawet o próbki DNA.
- Przecież tatuś nie był samotnym człowiekiem, rodzina i bliscy byli gotowi polecieć do Rosji i pomóc w jakikolwiek sposób w identyfikacji. Nie proszono nas o żadne informacje, nie pytano nas, w co był ubrany, czy miał jakieś znaki rozpoznawcze, nie proszono o próbki DNA - zaznacza Alicja Jankowska.
I przypomina, że u rodziny byli funkcjonariusze, którzy poprosili o szczotkę do włosów jednej z ofiar, która nocowała w Warszawie wraz z prezydentem, ale ich już nie prosili o podobne próbki do badań DNA.
- Przyjechali do nas, ale nas nie poproszono o podobną szczotkę tatusia - zwraca uwagę Jankowska.
Tymczasem rodzina otrzymała zapewnienie, że są osoby, które rozpoznają ciało prezydenta.
- Nie wiadomo było, czy lecieć do Smoleńska, do Moskwy czy do Warszawy. Byliśmy gotowi lecieć tam, gdzie potrzeba. W niedzielę [11 kwietnia 2010 r. - przyp. red.] doszła do nas wiadomość, że tatusia ciało zostało zidentyfikowane, i to bardzo łatwo - mówi Jankowska.
Po przylocie do Warszawy powiedziano rodzinie, że ciało ostatniego prezydenta na obczyźnie jest we względnie dobrym stanie, że "go od razu rozpoznano i że nie było żadnej wątpliwości, że to on".
- Dowiadujemy się teraz, że ta osoba, która podobno rozpoznała tatusia, nie znała go osobiście. Ten pan tylko widział go na uroczystościach, w gazetach i w telewizji - wskazuje Jankowska.
- Nie mogę zrozumieć, dlaczego pozwolono na to, aby ciężar identyfikacji i odpowiedzialność za tę czynność spadły na tę jedną osobę - dodaje.
Jak poinformowała prokuratura wojskowa, błędnej identyfikacji dokonał ówczesny wiceszef MSZ Jacek Najder. Przeprosił on już za pomyłkę.
- Czuję się odpowiedzialny za ten błąd. Przepraszam rodzinę za ból, który jest konsekwencją tej pomyłki. To nie powinno było się zdarzyć - powiedział aktualny ambasador RP przy NATO.
Alicja Jankowska dodaje, że kilka dni przed pierwszym pogrzebem żonie oddano obrączkę, która miała należeć do prezydenta Kaczorowskiego.
- Od razu poznała, że to niewłaściwa obrączka, i oddała ją panu, który ją przyniósł, powtarzając kilka razy: "To nie jest obrączka mojego męża" - powiedziała córka Kaczorowskich. Ale nie spotkało się to z żadną reakcją.
- Dlaczego, gdy oddano tę obrączkę, władze nie zareagowały na tę sytuację, a to było przed pogrzebem? - zastanawia się Jankowska.
- Wczoraj wręczono mamusi właściwą obrączkę tatusia. Była to chwila pełna emocji, której chyba nigdy nie zapomnimy - dodała wzruszona.
- Postawiono szereg pytań, na które dzisiaj nie ma odpowiedzi, może szukanie odpowiedzi należy do dziennikarzy - wskazał Gniewomir Rokosz-Kuczyński, wieloletni współpracownik Ryszarda Kaczorowskiego i przyjaciel rodziny.
- Mamy nadzieję, że doczekamy się odpowiedzi na te pytania - podsumowała Alicja Jankowska.
Prezydent zostanie w Warszawie
Rodzina prezydenta jest wdzięczna za listy postulujące pochowanie ostatniego prezydenta na uchodźstwie na Wawelu, jednak podtrzymuje wcześniejszą decyzję o pochówku w Świątyni Opatrzności Bożej.
- Za takie wyrazy uznania z całego serca dziękujemy, są one dowodem na to, jak bardzo ceniona i szanowana jest służba prezydentów, których siedzibą był Londyn - podkreśla Jagoda Kaczorowska, druga córka prezydenta.
- Rodzina jednak nie odchodzi od decyzji podjętej 2,5 roku temu, aby nasz mąż, tatuś i dziadziuś spoczął w Świątyni Opatrzności Bożej - zaznaczyła. - Tam w najbliższą sobotę zakończy się wreszcie tułaczka Polaka patrioty - dodała.
"Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie z pełnym zrozumieniem przyjmuje decyzję najbliższej Rodziny śp. Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego o pochowaniu Go w wilanowskiej świątyni Opatrzności Bożej" - stwierdzają w oświadczeniu jego przedstawiciele, przewodniczący POKiN mjr Ryszard Brodowski i rzecznik prasowy POKiN dr Jerzy Bukowski.
"Oddając hołd całemu "polskiemu Londynowi" łączymy się w myślach z Rodziną Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego i dziękujemy Jego Córce za to, że podczas konferencji prasowej podzieliła nasze przekonanie, że Jej śp. Ojciec powinien spocząć na Wawelu, chociaż ostatecznie zostanie pochowany w świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie" - dodają.
Powtórne uroczystości pogrzebowe Kaczorowskiego rozpoczną się dzisiaj we Wrocławiu. Od godz. 9.00 do 22.00 trumna z ciałem prezydenta zostanie wystawiona w sali Oratorium Marianum na Uniwersytecie Wrocławskim. W nocy, w asyście Żandarmerii Wojskowej, trumna zostanie przewieziona do Warszawy. O godz. 10.00 w sobotę w Świątyni Opatrzności Bożej odbędzie się powitanie połączone z nabożeństwem, które poprowadzi ordynariusz drohiczyński ks. bp Antoni Dydycz. Do godz. 13.00 będzie można oddawać hołd prezydentowi. Następnie rozpocznie się Msza św. pogrzebowa, którą poprowadzi metropolita warszawski ks. kard. Kazimierz Nycz. Trumna zostanie złożona w krypcie w Panteonie Wielkich Polaków.
- W przekonaniu pani prezydentowej najważniejsze jest uczczenie pamięci prezydenta Kaczorowskiego jako symbolu pokolenia całej polskiej emigracji, która poprzez losy historii znalazła się poza granicami naszego kraju - powiedział Kuczyński.
- Metropolitę krakowskiego księdza kardynała Stanisława Dziwisza serdecznie prosimy, aby w momencie pogrzebu ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie rozległy się dostojne dźwięki dzwonu Zygmunta, odzywającego się tylko w szczególnie ważnych dla Ojczyzny momentach i żegnającego najświetniejszych obywateli Rzeczypospolitej - apeluje Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.
Zenon Baranowski