• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

Pierwsza wśród równych sobie

Czwartek, 25 czerwca 2015 (13:40)

Z Janem Dziedziczakiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk

Małgorzata Kidawa-Błońska została nowym marszałkiem Sejmu. Opierając się na sejmowej matematyce, wynik nie zaskakuje.

– Wynik głosowania nie zaskakuje, ale jest to bardzo zły sygnał, jeśli chodzi o struktury demokratyczne w państwie. Małgorzata Kidawa-Błońska była do tej pory rzecznikiem rządu. Ja jako były rzecznik rządu mogę stwierdzić, że jest to najbliższa osoba przy premierze. Jest to medialny asystent szefa rządu. Teraz osoba dbająca o wizerunek premiera została marszałkiem Sejmu. Marszałek jest drugą osobą w państwie i kieruje pracami Sejmu, którego funkcją nadrzędną jest patrzenie rządowi na ręce. Odbywa się to przez zadawanie niewygodnych pytań. Możemy sobie wyobrazić, jak bardzo niewygodne będą to pytania, skoro izbą pokieruje były rzecznik rządu.

Wymowna była również pierwsza wypowiedź nowej marszałek.

– Tak. Małgorzata Kidawa-Błońska swoją pierwszą wypowiedź rozpoczęła od zwrotu: „Pani premier, wysoka izbo”. Tym samym pokazała, że nad Sejm wybrany przez Naród wyżej stawia swoją koleżankę. Tak być nie powinno, nawet w Sejmie zdominowanym przez koalicję rządzącą. Wychodzi na to, że ta instytucja pod rządami Kidawy-Błońskiej będzie jedynie banalną maszynką do głosowania.

To dlaczego PiS nie dało szansy izbie i nie wystawiło swojego kandydata?

– Nasz kandydat i tak nie miałby szans na wybór. Stwierdziliśmy więc, że nie będziemy uczestniczyć w tych przepychankach. Teraz trzeba się skupić na kampanii, aby udało się wyłonić nową, lepszą izbę.

Przed głosowaniem na wybór marszałka odbyła się krótka debata. Wystawienie swojego kandydata byłoby dodatkową szansą na dotarcie do społeczeństwa.

– Docieramy do społeczeństwa. Nasza kandydatka na premiera Beata Szydło spotyka się z ludźmi. Mamy kontakt z Polakami. Wiemy od nich, że już są zmęczeni kłótniami i oczekują merytorycznych propozycji w kwestii służby zdrowia czy walki z bezrobociem. Tutaj była tylko kłótnia.

Powiedział Pan, czego oczekują Polacy, a czego oczekuje Pan od nowego marszałka?

– Oczekiwałbym stworzenia warunków do pracy. Marszałek nie jest królem, to primus inter pares. Jest więc jednym z wielu posłów, który ma sprawnie organizować pracę izby, emanacji Narodu polskiego, osób o różnych poglądach. Dobry marszałek umożliwiłby normalne funkcjonowanie izby, a więc wywiązanie się z funkcji ustawodawczej oraz kontrolnej. Marzyłbym o tym, aby czerpiąc ze wzorców Europy Zachodniej, umożliwić posłom cotygodniowe spotkanie z premierem. Abyśmy my, posłowie, mogli zadawać prezesowi Rady Ministrów pytania.

Normalne funkcjonowanie to także ruszenie zalegających ustaw?

– Oczywiście, że tak. Mechanizm tzw. zamrażarki sejmowej jest mechanizmem skrajnie niedemokratycznym. Sejm powinien zajmować się wszystkimi projektami, które do niego spływają. Nie może być dłużej tak, że niektóre zgłaszane ustawy trafiają w próżnię. Tak naprawdę kilkudniowe rządy wicemarszałka Jerzego Wenderlicha pozwoliły na to, abyśmy mogli zająć się kilkoma zamrożonymi kilka lat temu ustawami.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk