Informacje MON nie dla związkowców
Czwartek, 25 czerwca 2015 (12:48)Związkowcy z Polskiej Grupy Zbrojeniowej protestowali w środę przed siedzibą ministra obrony narodowej przeciwko odrzuceniu ofert PZL Mielec i PZL Świdnik i powierzeniu Francuzom realizacji wartego ok. 13 miliardów złotych kontraktu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii.
W tym czasie w MON odbywało się niejawne posiedzenie sejmowej Komisji Obrony Narodowej dotyczące przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiego wojska. Manifestanci domagali się unieważnienia przetargu i powtórzenia całej procedury od początku. To reakcja na wybór oferty koncernu Airbus Helicopters i śmigłowców Caracal produkowanych we Francji i odrzuceniu ofert koncernów Sikorsky Aicraft Corporation i AugustyWestland, które swoje zakłady, gdzie produkowane są śmigłowce Black Hawk i AW-149, mają odpowiednio w Mielcu i Świdniku. Przegrana firm działających w Polsce zaowocowała już wszczęciem procedury zwolnień w PZL Mielec, gdzie pracę do września straci ok. 500 osób i zapowiedź redukcji ok. 800 osób w PZL Świdnik. Licząc kooperantów, na bruku może wylądować nawet kilka tysięcy osób.
Związki zawodowe nie godzą się z takim rozstrzygnięciem i nie składają broni.
– Zdaniem ekspertów, a więc ludzi, którzy znają się na rzeczy, kryteria techniczno-taktyczne, jakie zostały postawione przez organizatora przetargu, faworyzowały jedną firmę, mało tego - nawet ona nie spełniła tych wymogów. Jest to powód, dla którego ten przetarg powinien być unieważniony i powtórzony. My nie odpuścimy – powiedział NaszemuDziennikowi.pl Marian Kokoszka, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec.
Odpuścić nie mają zamiaru tylko pracownicy z Mielca i Świdnika, ale również kierownictwa tych firm. Zarząd PZL Świdnik już złożył doniesienie do sądu o możliwości popełnienia przestępstwa podczas przetargu. Niecała procedura przetargowa jest dostępna publicznie, ale zarządy firm startujących w przetargu znają szczegóły, co w ocenie związków zawodowych tylko potwierdza słuszność protestu i utwierdza w przekonaniu, że nie wszystko przebiegało uczciwie.
Ponadto w ocenie Andrzeja Kuchty, szefa NSZZ „S” w PZL Świdnik, nawet ogólnodostępna wiedza pozwala postawić zarzuty. – Jesteśmy zdeterminowani walczyć o swoje słuszne racje i unieważnienie tego przetargu. Kto wierzy, że Airbus otworzy w Polsce fabrykę, gdzie będą produkowane caracale, jest albo naiwny, albo zwyczajnie oszukuje – uważa Andrzej Kuchta.
Związkowcy zarzucają, że w niejawnym posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej dotyczącym przetargu na śmigłowce dla wojska mieli uczestniczyć przedstawiciele zarządów PZL Mielec i PZL Świdnik, ale ostatecznie nie zostali zaproszeni.
– W pierwotnej wersji w posiedzeniu mieli wziąć udział oferenci, ale przewodniczący komisji poseł PO Stefan Niesiołowski odwołał wcześniejsze zapowiedzi. W tej sytuacji pytam: dlaczego najbardziej zainteresowani zostali pozbawieni możliwości przedstawienia swoich racji? O czym świadczy taka reakcja, bo z pewnością nie o tym, że wszystko odbyło się uczciwie? Wreszcie jaki przekaz ta władza wysyła polskiemu społeczeństwu – oburza się przewodniczący Marian Kokoszka.
Protestujący złożyli petycję skierowaną do szefa MON, w której domagają się unieważnienia przetargu. – Naszą petycję przyjęła podsekretarz stanu w MON Beata Oczkowicz, która zadeklarowała, że wszystkie wątpliwości, jakie zgłosiliśmy podczas spotkania, przekaże ministrowi Siemoniakowi. Usłyszeliśmy również zapewnienie, że dopiero rozmowy w sprawie offsetu zakończą całą procedurę przetargową. Zapewniła jednoczesnie, że dopóki sąd nie wyda werdyktu w sprawach zgłoszonych zarówno przez posłów PiS, jak i zarząd PZL Świdnik, umowa nie zostanie podpisana – powiedział nam przewodniczący Kokoszka.
Mariusz Kamieniecki