Zmiany, zmiany, zmiany...
Środa, 24 czerwca 2015 (12:52)Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk
W jednym z najnowszych sondaży PiS może liczyć na poparcie 33 proc. obywateli. Druga Platforma tylko na 23 proc. Ta przewaga to siła PiS czy słabość Platformy?
– Bez wątpienia PiS jest silny. 10 proc. to jest duża przewaga i przekłada się na dużą liczbę głosów. Jednakże ja w takich sytuacjach proponuję politykom szklankę zimnej wody. Sondaże w Polsce pokazują, że efekt końcowy jest inny od prognozowanego. Jednak ten wzrost w sondażach PiS mówi nam o pewnej tendencji, na którą trzeba zwrócić uwagę. Platforma nisko, PiS zyskuje pole i to jest pewne. Przed nami wakacje. Okres całkowitego wyłączenia Polaków i ci nie chcą mieć za dużo wspólnego z polityką. Chcą odpocząć, dlatego poczekajmy na ciąg dalszy.
Różnica 10 proc. dowodzi istnienia „efektu Szydło”?
– To jest rezultat pewnej całościowej i niespodziewanej dla wszystkich zmiany. Nikt nie był w stanie przewidzieć, że Jarosław Kaczyński mógł wykonać ruch, w którym odpuszcza wybory prezydenckie i parlamentarne, a w swoje miejsce wysuwa zupełnie nowe osoby. Tym samym wskazał, że zmiana pokoleniowa jest potrzebna, i zrobił to bez wielkiego halo. Było to duże zaskoczenie, które teraz przekłada się na wzrost poparcia.
Co Platforma musiałaby zrobić, żeby realnie powalczyć o zwycięstwo?
– To jest właśnie problem. Pierwszą rzeczą, którą powinna zrobić, to wyciągnąć wnioski, ale – jak wiemy – tych wniosków nie wyciąga. To było widać po ostatniej konwencji i wystąpieniu Ewy Kopacz. To jest jedna rzecz. Druga to zmiana ludzi od PR. Obecna ekipa od wizerunku Platformy przyjęła złe założenia. Przygotowali amunicję na Jarosława Kaczyńskiego. Nie przewidzieli zmiany pokoleniowej i w ogóle nie uwzględnili Andrzeja Dudy i Beaty Szydło. Teraz może być już za późno. Przynajmniej o pół roku. Pamiętajmy też, że Platforma rządzi od ośmiu lat. Po takim czasie muszą bardziej się skupić na rozliczeniu swojego rządu niż na punktowaniu opozycji. Bo bardzo dużo obiecano społeczeństwu. Biznes miał być przyjazny, a młodzież miała wracać do kraju. Jak teraz można się wytłumaczyć, skoro przy takim stanie państwa nie da się zaklinać rzeczywistości?
Szef sztabu Platformy Marcin Kierwiński czy rzecznik sztabu Joanna Mucha nie zapewnią tej partii sukcesu?
– Tutaj mam duży dylemat. Wierzyłem w większą odwagę i determinację do zmian. Nie sądzę, aby Joanna Mucha była dobrą zmianą. Kiedy wysuwa się byłego i do tego kiepskiego ministra na twarz kampanii, to to nie mówi nic więcej jak to, że Platforma nie ma drugiej czy trzeciej zmiany.
Ruch Pawła Kukiza jest trzeci w sondażach z 19 proc., ale stracił aż 5 proc. w porównaniu z poprzednim wynikiem. Mówienie o JOW-ach i stawanie w opozycji do wszystkich to trochę za mało, żeby utrzymać wysokie poparcie?
– Tak to za mało. Od Kukiza wymaga się już wyraźnego określenia. Nie wiemy, czy gromadzi osoby o poglądach konserwatywnych, konserwatywno-narodowych czy chadeckich, a może jednak socjalistycznych. Jest wiele pytań, na które Kukiz nie odpowiedział. Bycie w opozycji do wszystkiego i do wszystkich było dobre w kampanii prezydenckiej. Teraz jesteśmy po wyborach. Przed Kukizem trudne zadanie, bo trzeba stworzyć struktury, listy, trzeba odpowiedzialnie dobrać osoby. A to są setki osób w skali całego kraju. Potem z tych osób trzeba stworzyć mocną drużynę. Kukiz sam nie jest w stanie ich sprawdzić i zweryfikować. Ryzyko, że podczepią się do niego podejrzane osoby, jest bardzo wysokie.
Wynik NowoczesnejPL na poziomie 8 proc. to realne poparcie czy przeszacowanie?
– To jest jakiś punkt wyjściowy, czas pokaże, jak długo to się utrzyma. Zobaczmy, że to jest to osiem procent, które zniknęło z licznika PO.
Co dalej z marszałkiem Sikorskim? Niektórzy wieszczą mu koniec przygody z polityką…
– Marszałek chyba na długo polubi swój dworek i będzie musiał troszeczkę poczekać na ciąg dalszy swojej przygody z polityką. Do publicznej wiadomości podał nieprawdziwą informację, że umówił się z premier, że będzie jedynką w Bydgoszczy. Ta informacja jest bardzo ciekawa, bo pokazuje, że Sikorski ma tendencję do naciągania faktów.
Zobaczymy go w wyścigu do Senatu?
– To jest możliwe. W końcu do Senatu obowiązują jednomandatowe okręgi wyborcze. Ma prawo wystartować w nich jako osoba fizyczna. Ale trudno jest przewidzieć, jaki pomysł na siebie ma dzisiaj były już marszałek Radosław Sikorski.
Ale Senat jest bardziej prawdopodobny niż Sejm?
– Najbardziej prawdopodobne jest to, że Sikorski okaże się wiernym i długoletnim zwolennikiem Ryszarda Petru. I tę opcję na dzisiaj obstawiam.
Na listach Platformy znajdzie się miejsce dla ministrów wiązanych z aferą taśmową? Kopacz zaryzykuje ich wystawienie?
– W tej kwestii Ewa Kopacz zachowuje się bardzo inteligentnie, bo stwierdziła, że liczy na ich samokrytykę i odpowiedzialne zachowanie. To świadczy o tym, że mogą polecieć głowy.
Albo znajdą się dla nich dalsze miejsca na listach.
– To by była dla nich szczególnie bolesna porażka. Wydaje mi się, że pewna grupa polityków szykuje się na dłuższe wakacje i szuka miejsc pracy w spółkach Skarbu Państwa.