Janowicz pokonał Murraya w Paryżu
Czwartek, 1 listopada 2012 (22:25)Jerzy Janowicz wygrał z trzecim w rankingu światowym mistrzem olimpijskim Brytyjczykiem Andym Murrayem 5:7, 7:6 (7-4), 6:2 i awansował do ćwierćfinału halowego turnieju rangi ATP Masters 1000 na twardych kortach w Paryżu.
To największy sukces w karierze sklasyfikowanego na 69. miejscu w rankingu ATP Tour niespełna 22-letniego Janowicza.
Trzy lata starszy Murray to mistrz olimpijski z Londynu i triumfator tegorocznego US Open. Od kilku lat należy do ścisłej światowej czołówki.
Pierwszy set to bardzo wyrównany pojedynek. Obaj tenisiści wygrywali gemy przy swoich serwisach. Siłą Polaka były mocne i długie zagrania na zmianę z zaskakującymi skrótami, kiedy piłka lądowała tuż za siatką.
Pochodzący z Łodzi Janowicz dobrą okazję na pierwsze przełamanie miał przy prowadzeniu 5:4. Jednak Murray, głównie dzięki precyzyjnym serwisom, doprowadził do wyrównania, a chwilę później to on po raz pierwszy w tym meczu przełamał rywala. Pomógł mu w tym Polak, ponieważ gema zakończył jego pierwszy podwójny błąd serwisowy. W następnej odsłonie po zaciętej walce na przewagi wygrał zwycięzca tegorocznego US Open i to on triumfował w pierwszym secie 7:5.
W drugiej partii "Jerzyk" zmienił taktykę i unikał skrótów, bazując głównie na długich i precyzyjnych wymianach. Do stanu 3:3 obaj wygrywali własne gemy serwisowe. Jednak w kolejnym Szkot po raz pierwszy w tym secie przełamał podanie Janowicza, który sprawiał wrażenie, jakby opadł z sił.
Po chwili zrobiło się 5:3 dla finalisty tegorocznego Wimbledonu, a wkrótce miał on pierwszą piłkę meczową. Polak jednak nie poddał się, obronił meczbola, a następnie doprowadził do remisu 5:5, a nawet objął prowadzenie.
O losach seta zdecydował tie-break. W nim Janowicz popisał się kilkoma klasowymi zagraniami, a po jednym z nich rywal uniósł kciuk, doceniając akcję rywala. Polak wygrał 7-4 i wyrównał stan pojedynku.
Decydująca partia przebiegała już pod dyktando znacznie niżej notowanego Polaka. Co prawda to Brytyjczyk wygrał pierwszego gema, ale pięć kolejnych rozstrzygnął na swoją korzyść Janowicz, który w tym okresie świetnie prezentował się na korcie. We właściwych momentach podejmował ryzyko, kończył długie wymiany, skutecznie serwował. Udane zagrania pozytywnie go nakręcały, a błędy Murraya, który do tej pory zarobił na korcie 23,5 mln dolarów więcej niż Polak, wykorzystywał jak rutyniarz.
W ósmym gemie podopieczny słynnego Ivana Lendla zdołał obronić pierwszą piłkę meczową, ale po następnej akcji to Janowicz cieszył się ze zwycięstwa w trwającym dwie godziny i 26 minut pojedynku, w którym posłał 22 asy, przy dziewięciu Brytyjczyka. Obaj popełnili po trzy podwójne błędy.
MM, PAP