• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

Zmierzch Platformy

Niedziela, 21 czerwca 2015 (10:21)

Wczoraj odbyły się w Warszawie dwie konwencje rządzącej Platformy i opozycyjnego Prawa i Sprawiedliwości (z udziałem Polski Razem Jarosława Gowina i Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry) i raczej nie powinno być wątpliwości, która zrobiła większe wrażenie na Polakach.

W tej pierwszej, mimo występów tzw. nowych twarzy (między innymi nowego ministra zdrowia prof. Zembali czy też eurodeputowanego Jarosława Wałęsy, który ostatnio został szefem Instytutu Obywatelskiego po Bartłomieju Sienkiewiczu) i samej premier Kopacz, emocji w zasadzie nie było.

A przecież to do hali na Ursynowie zwieziono najzagorzalszych działaczy Platformy z całego kraju, którzy teraz podobno mają chodzić od drzwi do drzwi i pytać Polaków, jakie ich potrzeby ta partia ma umieścić w swoim programie.

Jeżeli nawet wśród nich podczas tej zrealizowanej z rozmachem konwencji nie udało się wywołać entuzjazmu, to znaczy, że już nie ma nadziei nawet na przyzwoity wynik, a cóż dopiero na zwycięstwo w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Zresztą jakie pozytywne emocje można wywołać u swoich działaczy, ale i zwykłych ludzi – potencjalnych wyborców, kiedy po blisko 8 latach rządzenia zapowiada się zbudowanie programu, który teraz będzie uwzględniał najważniejsze potrzeby Polaków.

A przecież Polacy doskonale wiedzą, bo czują to w swoich portfelach, że duża część z nich nie otrzymała nic z podziału blisko 23-procentowego skumulowanego wzrostu PKB z ostatnich 8 lat, bo większość profitów została wywieziona z naszego kraju przez właścicieli zagranicznych przedsiębiorstw bądź trafiła do niewielkiej, najwyżej 10-procentowej grupy najbardziej zamożnych mieszkańców naszego kraju.

Stąd właśnie blisko 3-milionowa „armia” Polaków (w tym milion dzieci) żyjących w skrajnej biedzie (a więc poniżej granicy biologicznego wyniszczenia), stąd blisko 2 miliony pracujących z najniższym wynagrodzeniem, stąd blisko już 3 miliony emigrantów i ciągle blisko 2-milionowe bezrobocie.

Polacy także doskonale wiedzą, że 8 lat rządzenia Platformy i PSL to skonsumowanie blisko 100 mld euro (ponad 400 mld zł) środków europejskich, w dużej części zmarnotrawionych, blisko 1000 miliardów długu publicznego, który zmniejszono tylko dlatego, że udało się przejąć zupełnie 150 mld zł zgromadzonych w OFE i zmniejszyć zadłużenie choćby na papierze.

W tej sytuacji przedstawienie nawet najlepszego programu we wrześniu przez Platformę niewiele może zmienić w odbiorze tej partii przez Polaków, ponieważ jej zamierzenia w świetle wyżej zaprezentowanych faktów są kompletnie niewiarygodne.

Jakże inaczej przebiegała konwencja Prawa i Sprawiedliwości. Zrealizowana znowu z rozmachem, jak poprzednie w prezydenckiej kampanii, miała aż 3 bohaterów: Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Dudę i wreszcie Beatę Szydło.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zrozumiał istotę tego, co stało się w wyborach prezydenckich, zwycięstwo młodego kandydata, któremu parę miesięcy wcześniej nie dawano żadnych szans, i ponad 20-procentowe poparcie dla Pawła Kukiza jako konieczność otwarcia się na zmianę pokoleniową w polityce, i taką zmianę zaproponował.

Prezydent elekt Andrzej Duda przybył na kongres, aby podziękować wszystkim, którzy pracowali na rzecz jego zwycięstwa, i jeszcze raz przypomniał myśl przewodnią swojej prezydentury – odbudowę narodowej wspólnoty Polaków.

Zwrócił także uwagę na to, że wybory w Polsce zaczyna się wygrywać prawdą i uczciwością, i była to bardzo mocna jego sugestia pod adresem wszystkich partii politycznych i stowarzyszeń, które będą uczestniczyły w rozpoczynającej się kampanii wyborczej do parlamentu.

Wreszcie na koniec wystąpiła kandydatka na premiera rządu Zjednoczonej Prawicy wskazana wcześniej przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości – Beata Szydło – i zapowiedziała ciężką pracę w kampanii wyborczej wszystkich kandydatów na posłów i senatorów oraz realizację programu, który zostanie przyjęty na lipcowym kongresie w Katowicach.

Ten kongres z kolei był zapowiedzią wyborczego zwycięstwa.

Dr Zbigniew Kuźmiuk