Trudne początki ministra
Czwartek, 18 czerwca 2015 (20:12)Z Markiem Lewandowskim, rzecznikiem prasowym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk
Przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda żąda od premier Ewy Kopacz odwołania z funkcji ministra zdrowia prof. Mariana Zembali. Słowa ministra o zwalnianiu protestujących pracowników służby zdrowia są aż tak skandaliczne?
– Minister powiedział wprost: każdy w moim szpitalu, kto podjąłby strajk, na drugi dzień będzie przeze mnie, dyrektora, zwolniony. Minister nawet nie dzieli strajków na legalny czy nielegalny. Nie wskazuje, czy chodzi o lekarza, czy pielęgniarkę. On mówi „każdy”. Ministrowi zdrowia nie można łamać Konstytucji, a prawo do strajków jest naszym konstytucyjnym uprawnieniem. Strajki gwarantuje także prawo międzynarodowe. W naszej ocenie jest to forma podżegania do łamania prawa przez pracodawców.
I nie znajduje Pan usprawiedliwienia w małym ministerialnym doświadczeniu profesora? Prof. Zembala sprawuje swoją funkcję dopiero od 3 dni…
– Nasz wniosek nie dotyczy jego pomysłów na funkcjonowanie służby zdrowia. Nasze żądanie odnosi się do łamania przez niego prawa.
Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann stwierdził, że sensem wypowiedzi jego przełożonego jest to, że nie godzi się on na wykorzystywanie strajków do szantażu.
– Wypowiedź prof. Zembali nie była poezją, w której trzeba się domyślać, co autor miał na myśli. To było stwierdzenie wprost. Mamy tę wypowiedź nagraną i spisaną.
Zarzuca się Państwu inspirację polityczną.
– Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni, że takie wypowiedzi pojawiają się zawsze wtedy, kiedy stajemy w obronie praw pracowniczych. Minister uderzył w podstawowe prawa pracownicze, takie jak zrzeszanie się w związki zawodowe i organizowanie strajków pracowniczych. To musiało spotkać się z naszą reakcją.
Co w sytuacji, w której premier nie zgodzi się na odwołanie ministra?
– Niestety nie mamy wielu narzędzi, będziemy więc tylko tę wypowiedź piętnować. Zbliżamy się do wyborów. Będziemy więc każdą taką sytuację przypominać. Jeżeli pani premier chce być wiarygodna jako przedstawiciel jednego z ugrupowań wchodzących w skład Europejskiej Partii Ludowej i jako osoba mówiąca o demokracji i wolności, to nie ma wyjścia i musi takich ludzi pozbywać się ze swojego rządu.