• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Człowiek myśli, Pan Bóg kreśli

Czwartek, 18 czerwca 2015 (18:37)

Z Janem Krzysztofem Ardanowskim, posłem PiS, byłym doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego do spraw wsi i rolnictwa, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Ewa Kopacz obiecała rolnikom, że będzie nadzorować prace nad ustawą o ochronie ziemi przed wykupem przez obcokrajowców. W Pana ocenie, parlament skończy prace nad ustawą przed 1 maja 2016 r.?

– Na dzień dzisiejszy sytuacja jest taka, że jeszcze możemy zdążyć. Ale wymagane jest do tego stanowisko rządu. Co z tego, że powołano podkomisję? Co z tego, że Sejm chce pracować? Co z tego, że w komisji i podkomisji posłowie PSL i Platformy deklarują, że takie ograniczenia trzeba wprowadzić? Prywatnie muszę stwierdzić, że nie wierzę w czyste intencje PSL, bo przecież mieli osiem lat żeby wprowadzić ograniczenia. Dlaczego nic nie zrobili? Teraz rzutem na taśmę próbują wprowadzać rozwiązania prawne. Z natury jestem wyrozumiały, ale lepiej, jak rozum do kogoś wraca nawet późno niż wcale i musi dalej tkwić w głupocie. Niezależnie, kto to zgłasza, trzeba nad tym pracować. Myślę, że w tym parlamencie, jeżeli nie będzie ze strony rządu obstrukcji, to możemy zdążyć z uchwaleniem przepisów.

Nowe przepisy trzeba będzie bronić przed instytucjami unijnymi.

– Oczywiście. Tu sprawą otwartą pozostaje jednak, jak to robić. A to, że Trybunał Sprawiedliwości i inne organy europejskie o te przepisy się upomną, jest niemal pewne. A że nie będzie łatwo ich bronić, to pokazuje przykład Węgier, Bułgarii czy Łotwy. Komisja Europejska już skierowała te kraje na drogę wyjaśnień zgodności ich prawa z prawem unijnym. My musimy twardo bronić swojej racji stanu i szukać sojuszników, którzy mają podobne problemy. Potrzebne jest więc stanowisko rządu oraz jego determinacja. Istotna również będzie rola prezydenta. Ponieważ wspólnie rząd, parlament i prezydent będą musieli twardo bronić przepisów przed instytucjami Unii Europejskiej.

A jaką rolę w procesie uchwalania przepisów chroniących ziemię może odegrać prezydent Andrzej Duda?

– Bardzo ważną. W Polsce nie można uchwalić prawa bez zgody prezydenta. No, chyba że ma się taką większość w Sejmie, że weto prezydenta można odrzucić. Prezydent elekt podkreśla ochronę polskiej ziemi. To jest jego szczera deklaracja z kampanii wyborczej. Jeżeli Sejm w wyniku obstrukcji ze strony Platformy i PSL nie pracowałby nad tymi rozwiązaniami, to prezydent Duda, zaraz po złożeniu przysięgi i objęciu stanowiska, ma zgłosić taki projekt. Bardzo bym chciał, aby te rozwiązania zostały przygotowane jeszcze w tej kadencji parlamentu, ale muszę być realistą. Skoro do tej pory nie było szczerej woli, a teraz pojawiła się jedynie gra polityczna, to cudów nie można się spodziewać. Jak nie uda się w tej kadencji, to ustawa o ochronie ziemi będzie jedną z pierwszych w nowym Sejmie. Andrzej Duda zapowiedział również, że gdy trzeba będzie bronić polskiego stanowiska, to on nie będzie chować głowy w piasek, a spotka się z urzędnikami unijnymi czy z głowami innych państw.

Zapytam o Pana plany. Będzie Pan doradzał prezydentowi Andrzejowi Dudzie w sprawach wsi i rolnictwa?  

– Andrzej Duda ma absolutne prawo skompletowania sobie ekipy. Zajmowałem się sprawami wsi w kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Wydaje mi się, że z mojej pracy był zadowolony. Natomiast istnieje potrzeba ustalenia z moją macierzystą partią, gdzie moje umiejętności będą bardziej przydatne – w Kancelarii Prezydenta, Sejmie, a może w rządzie. To nie do mnie należy decyzja. Jedynie życzę sobie tego, żeby moje doświadczenia i umiejętności, zarówno rolnika, szefa organizacji rolniczych, jak i człowieka znającego zasady funkcjonowania administracji, były jak najbardziej dla Polski przydatne. A to, gdzie będę pracował, to jest sprawa otwarta.

Kiedy więc ta sprawa będzie jasna?

– Ostateczne kompletowanie Kancelarii Prezydenta nastąpi dopiero po objęciu przez Andrzeja Dudę funkcji głowy państwa. W tym momencie trwają rozmowy. Obecnie przygotowuję się do najbliższych wyborów parlamentarnych. To, że wygrał nasz kandydat, człowiek, którego szanuję i z którym pracowałem w kancelarii Lecha Kaczyńskiego, to jest dla mnie wielka radość. Jest to jednak jeszcze za mało. Jeżeli na poważnie myślimy o naprawie Polski, to musimy odsunąć obecną ekipę od władzy. Trzeba więc wygrać wybory parlamentarne. Wszyscy więc, którzy są rozpoznawalni i cieszą się popularnością w pewnej grupie społeczeństwa – a ja mam nadzieję, że rolników nie zawiodłem – muszą być gotowi stanąć do walki w wyborach parlamentarnych. A to, gdzie komu będzie pisane pracować, dobrze oddaje powiedzenie: „Człowiek myśli, Pan Bóg kreśli”, więc ja się na nim oprę.     

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk