• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

Miłość z rozsądku

Środa, 17 czerwca 2015 (10:23)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Platforma rekomendowała Małgorzatę Kidawę-Błońską na urząd Marszałka Sejmu. W Pana ocenie, to dobra kandydatura?

– Myślę, że jest to kandydatura neutralna. Między nią a premier nie ma chemii. Nie jest też osobą, która wchodzi w skład nieformalnej grupy „psiapsiółek”. Może dlatego, że jest bardzo mocno kojarzona z Donaldem Tuskiem. Jest też osobą posiadającą doświadczenie medialne i – jak mniemam – będzie się potrafiła lepiej sprzedać niż marszałek Sikorski.

A jakie są główne grzechy marszałka Sikorskiego?

– Radosław Sikorski nie potrafił wyleczyć się z tego, że już nie jest ministrem spraw zagranicznych. Wyraźnie ciągnęło go do spraw międzynarodowych. A marszałek jest osobą od ciężkiej pracy. Marszałek, mimo że jest drugą osobą w państwie, nie jest od gwiazdorzenia. To musi być osoba, która patrzy na państwo nie z perspektywy interesu partii, ale z pozycji racji stanu. Musi także zwracać uwagę na to, jakiej jakości prawo wychodzi z parlamentu. Sikorski tego nie czuł i przez to był słaby.

Sikorskiemu często wytykano cięty język.

– A to dlatego, że zapomniał o tym, że będąc marszałkiem, nie może być stroną. Po to zajmuje miejsce w środku izby, aby zachowywać równowagę. Powinien także być pierwszą osobą, która powstrzymuje się od jakichkolwiek komentarzy. Jak więc miał prowadzić sprawnie obrady, skoro wdawał się w utarczki słowne z posłami?

I Kidawa-Błońska ma zmienić te standardy.

– Liczę, że obecna rzecznik rządu wykorzysta swoje zdolności komunikacyjne i stanie się formą złagodzenia wizerunku marszałka po Radosławie Sikorskim. To będzie próba pokazania nowego marszałka, takiego, który jest całkowicie inny od swojego poprzednika.

Małgorzata Kidawa-Błońska awaryjnie objęła stanowisko rzecznika rządu. Teraz, również awaryjnie, ma objąć funkcję marszałka Sejmu. Świadczy to o jej wszechstronnym uzdolnieniu i…

– …krótkiej ławce w Platformie Obywatelskiej. Z funkcją rzecznika to to nie była miłość, tylko rozsądek. Obie panie musiały się w jakikolwiek sposób porozumieć. Nie da się ukryć, że pani Kidawa-Błońska posiada silną osobowość. Mogłaby być spokojnie premierem. Ewa Kopacz ma świadomość tego, że w jej towarzystwie kręci się osoba, która mogłaby ją spokojnie zastąpić, i kraj by tego nie odczuł. A to, że Kidawa-Błońska jest po raz wtóry awaryjnie powoływana do objęcia kolejnego stanowiska, pokazuje, że Platforma nie ma zaplecza. Od wyborów dzieli nas cztery miesiące, więc potrzebna jest silna osoba, która ten czas przetrwa.

A potem stanie się lokomotywą Platformy w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

– Wszystko będzie zależało od tego, jak się sprzeda, czyli jaki wizerunek uda się jej wypracować. Do wyborów zostało niewiele czasu i patrząc realnie, nie wiem, czy jest to możliwe. Z drugiej strony kazus Andrzeja Dudy pokazuje, że jeżeli ktoś jest pracowity, chce i wierzy, to wszystko jest możliwe. Ciężką pracą wszystko można zrobić.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk