• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

Akcja w kopalni wciąż trwa

Wtorek, 16 czerwca 2015 (09:10)

Kilka dni minie, zanim z kopalni „Wujek” w Rudzie Śląskiej zostaną wydobyte wczoraj odnalezione ciała górników – poinformowali dziś rano przedstawiciele Katowickiego Holdingu Węglowego.

 

Dzisiaj rano Andrzej Szyja, kierownik działu elektromechanicznego, podczas spotkania z dziennikarzami powiedział, że zapadła decyzja, aby wycofać kombajn z chodnika ratunkowego, którym ratownicy dotarli w rejon ściany, i wydrążyć nim z wcześniejszego miejsca tego wyrobiska nowy odcinek.

- Wycofujemy kombajn ok. 300 metrów i będzie wykonywany korytarz, który umożliwi nam dojście bezpośrednio do tych pracowników. Będzie wydrążone ok. 40 metrów wyrobiska, żeby można było do nich dojść. To potrwa jeszcze około kilku dni – wyjaśniał. 

Operacja związana z wykonaniem nowego chodnika ma służyć m.in. poprawie warunków związanych z przewietrzaniem. W rejonie ściany i wokół niej występuje stałe zagrożenie metanowe i temperaturowe. Nowy chodnik m.in. znacznie skróci drogę obiegu powietrza do miejsca, w którym znajdują się ciała.

Wojciech Jaros, rzecznik Holdingu, przypomniał, że wczoraj ok. godz. 20.20 ratownicy, którzy penetrowali teren wyrobiska nad ścianą, zobaczyli ciała dwóch górników.

- To był jedynie kontakt wzrokowy. Nie udało się do nich dotrzeć, bo tam są zbyt trudne warunki. Ciasno, osypujące się, zaciśnięte wyrobisko, temperatura ponad 40 stopni, wilgotność 70-80 proc. Ratownicy idą z pełnym oprzyrządowaniem, w aparatach oddechowych - relacjonował Jaros.

Rzecznik prasowy Holdingu powiedział wprost, że drogą, którą ratownicy do nich dotarli, zabranie ciał górników byłoby bardzo trudne.

Ratownicy spenetrowali ok. 1150 metrów niezaciśniętych chodników w okolicach ściany.

- Wykonali pracę kolosalną, bardzo trudną, zwłaszcza biorąc pod uwagę warunki klimatyczne i to, że cały czas mamy tam do czynienia z metanem. To, co robimy w tej chwili, to będzie odcięcie rejonu ściany, żeby tam, gdzie będzie to dojście do ciał od strony dowierzchni badawczej, ustabilizować sytuację z metanem – wyjaśniał dziennikarzom rzecznik KHW.

Najprawdopodobniej zaginieni górnicy w momencie wstrząsu przebywali w rejonie ściany. Ich ciała zostały odnalezione ok. 330 metrów od miejsca, do którego kilka tygodni wcześniej wykonano z powierzchni odwiert.

- Ratownicy poruszali się wówczas od strony ściany wydobywczej i tzw. chodnika badawczego „5a”. Poszukiwani znajdowali się mniej więcej w rejonie skrzyżowania przecinki „4” z dowierzchnią badawczą „1”. Znajdowali się na drodze do wyjścia, którą próbowali się wycofywać, jednak po wstrząsie wszystkie możliwe drogi były poodcinane. Chcieli wyjść, niestety nie mogli – mówił inż. Szyja. 

Dopytywany przez dziennikarzy Wojciech Jaros mówił, że dziś trudno odpowiadać na pytania, co tam się działo, w jaki sposób oni tam się znaleźli.

- Mamy punkt A, gdzie zakładamy, że oni byli; mniej więcej tam, gdzie został znaleziony aparat ucieczkowy. Mamy punkt B, gdzie zostały znalezione ciała. Co było pomiędzy, tego nie wiemy. Mieli to nieszczęście, że zostali kilka, kilkanaście minut dłużej niż ich pozostali koledzy, którzy coś tam robili – powiedział Jaros.

Rzecznik KHW przekazał w imieniu kopalni i Holdingu wyrazy współczucia rodzinom nieżyjących górników.

Małgorzata Pabis, Ruda Śląska