Najlepszy Milik, wyczyn Lewandowskiego
Niedziela, 14 czerwca 2015 (19:57)W sobotnim meczu z Gruzją lepszy był wynik (4:0) niż gra Biało-Czerwonych, co oczywiście nie znaczy, że nasi zagrali jakoś specjalnie źle. Najlepszy na murawie był Arkadiusz Milik, dwa oblicza pokazał Robert Lewandowski, a Sławomir Peszko... Cóż, Adam Nawałka zastanowi się dwa razy, gdy będzie chciał go jeszcze powołać.
Do 62. minuty Biało-Czerwonym nie szło. To znaczy atakowali, stwarzali sytuacje (do przerwy z pięć, sześć, po niej żadnej), ale byli nieskuteczni, a co za tym idzie – obawialiśmy się, że wraz z upływem czasu w ich poczynania wkradnie się nerwowość. W końcu jednak sprawy w swoje ręce, czy też nogi, wziął Milik i wspaniałym strzałem z dystansu wyprowadził naszych na prowadzenie. Napastnik Ajaksu Amsterdam ma dopiero 21 lat, a miło było patrzeć, jak brał na swoje barki odpowiedzialność za grę i wynik. Strzelał, podawał, rozgrywał. Nie wszystko mu wychodziło, ale był chyba najlepszy na murawie.
A Lewandowski? Do 89. minuty łapał się za głowę, bo powinien mieć na koncie ze trzy bramki. Marnował jednak okazje na potęgę, a przy tym niewiele mu się udawało. W końcówce, w ciągu czterech ledwie minut, skompletował hat-tricka, a pamiętajmy, że napastnika rozlicza się z goli. Jak tu zatem krytykować asa Bayernu Monachium?
Pół godziny wystarczyło, by przypomniał o sobie Jakub Błaszczykowski. Wszedł na boisko w 64. minucie i pokazał, co to jest gra pomysłowa, ambitna, z sercem. Niemal wszystkie jego akcje czemuś służyły, zanotował asystę przy trafieniu Lewandowskiego.
Był przeciwieństwem Peszki. Chaotycznego, zagubionego, notującego mnóstwo strat i bodaj najgorszego na murawie.
Na plus można za to zaliczyć występ kolejnego skrzydłowego, Kamila Grosickiego. Owszem, to piłkarz całkowicie nieprzewidywalny, którego stać na zagranie genialne i koszmarne, ale w sobotę zasłużył na ciepłe słowa. Walczył, starał się, próbował nieszablonowych zagrań, widać było, że odczuwa głód piłki i działa on na niego pozytywnie.
Środkowi pomocnicy? Grzegorz Krychowiak to klasa światowa i choć nie zanotował jakiegoś nadzwyczajnego występu, czuć było w jego poczynaniach pewność siebie i spokój, który udziela się kolegom. Na pewno nie zawiódł. Krzysztof Mączyński nie ma szans w porównaniu z asem Sevilli i choć nie sposób odmówić mu serca, jakoś trudno zrozumieć, dlatego Adam Nawałka tak konsekwentnie na niego stawia. Czy nie było lepiej dać szansę kreatywnemu Karolowi Linetty'emu?
Wreszcie obrońcy i bramkarz. Łukasz Fabiański dużo pracy nie miał, przy jedynym strzele Gruzinów, przy którym nic by nie poradził, uratowała go poprzeczka, poza tym interweniował pewnie, bezbłędnie. Z czwórki defensorów najkorzystniej wypadł Łukasz Piszczek, ale to nie dziwi, bo od lat gra w Borussii Dortmund na równym, europejskim poziomie. Zaskoczeniem, in plus, była natomiast postawa na środku Michała Pazdana. Gdy poradził sobie ze stresem, grał ze spokojem, rzadko się mylił, w przeciwieństwie choćby do Łukasza Szukały. Cóż, codzienność w lidze arabskiej, jak widać, nie sprzyja podnoszeniu kwalifikacji. Nie powiódł się również eksperyment z obsadzeniem Macieja Rybusa na lewej stronie obrony. Miał być takim drugim Piszczkiem, kreatywnym w ataku, próbującym coś wnosić do gry ofensywnej. Było z tym mizernie.
We wtorek Polaków czeka kolejny mecz, tym razem w Gdańsku, towarzyski z Grecją. Wiadomo, że nie wystąpią w nim największe gwiazdy naszej drużyny: Lewandowski, Krychowiak, Fabiański i Piszczek. Opuścili dziś zgrupowanie, udając się na zasłużone wakacje. Podobnie rzecz ma się z Dawidem Kownackim z Lecha Poznań oraz trójką legionistów: Tomaszem Jodłowcem, Łukaszem Broziem i Michałem Kucharczykiem.
Piotr Skrobisz