Uczcili pamięć Polaków zamordowanych w Auschwitz
Niedziela, 14 czerwca 2015 (19:54)Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich zorganizowało na terenie obozu uroczystości upamiętniające pomordowanych. Wśród uczestników dzisiejszych uroczystości był Jerzy Bogusz, który trafił do obozu w pierwszym transporcie. Córka jednego z więźniów – Teresa Adamczyk, stojąc przy ścianie straceń na dziedzińcu bloku 11 w byłym niemieckim obozie Auschwitz wystąpiła z apelem, by użycie terminu „polskie obozy zagłady”, wskazujące na Polaków jako współsprawców holokaustu, było ścigane z urzędu.
Dziś obchodzony jest też Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych.
Uroczystości rozpoczęły się Mszą św., której przewodniczył dziekan oświęcimski ks. Krzysztof Straub. Na początku kapłan podkreślił, że powracanie do tamtych tragicznych dni w historii Polski nie ma za zadanie rozdrapywać rany, ale przypominać wszystkim, do czego doprowadziła barbarzyńska ideologia bez Boga.
– Mamy tego dowód. Tu, w tym miejscu, życie straciły tysiące osób – powiedział.
Pod koniec Mszy św. został odczytany list prezydenta elekta Andrzeja Dudy, który podkreślił doniosłość rocznicy.
Swoje przesłanie skierował także przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda. „Ten, kto nie doświadczył grozy wojny, nie jest w stanie wyobrazić sobie ogromu zbrodni, jakie dokonano w tym straszliwym miejscu, w KL Auschwitz. Dziś żyjemy w wolnej ojczyźnie. Wielu nie tylko nie pamięta okresu niemieckiej okupacji, ale też czasów PRL. Dlatego tak ważne jest świadectwo o tamtych czasach – by ciesząc się z wolności, wiedzieli, jaką cenę trzeba było za nią zapłacić” – napisał szef „Solidarności”.
Po Mszy św. jej uczestnicy złożyli kwiaty pod ścianą straceń, gdzie Niemcy rozstrzelali wiele tysięcy Polaków, a także pod tablicą na budynku tzw. Monopolu Tytoniowego, upamiętniającą pierwszą deportację. W jego podziemiach 14 czerwca 1940 r. Niemcy umieścili pierwszych więźniów.
– Jesteśmy świadkami kolejnych skandalicznych i niemających nic wspólnego z wiedzą i prawdą historyczną wypowiedzi osób publicznych, których głos dociera do milionów ludzi i wielu środowisk na całym świecie. […] Bezkarnie stosowane są terminy „Polskie obozy zagłady”, które wskazują Polaków jako współsprawców holokaustu. W naszym odczuciu wypowiedzi te wyczerpują definicję „kłamstwa oświęcimskiego” i powinny być ścigane z urzędu – mówiła pod ścianą straceń Teresa Adamczyk.
Wśród uczestników niedzielnej uroczystości był Jerzy Bogusz, były więzień deportowany w pierwszym transporcie. – Tak się złożyło, że zostałem aresztowany przez Niemców i uwięziony w Nowym Sączu, skąd wywieziono mnie do Tarnowa, a stamtąd 14 czerwca 1940 r. do obozu Auschwitz. Przyjmowali nas kapowie, więźniowie kryminalni z Sachsenhausen, którzy zostali tu przywiezieni, aby się nami „właściwie opiekować”, czyli zwyczajnie znęcać się. Starannie to robili. Miałem dziwne szczęście. W tym jest łaska Matki Bożej, bo różne tragiczne rzeczy widziałem i przeżywałem, ale mnie to omijało – powiedział były, dziś blisko 94-letni, więzień obozu.
Pierwszy transport polskich więźniów składał się z 728 osób. Do Auschwitz deportowani zostali z więzienia w Tarnowie. Byli wśród nich żołnierze kampanii wrześniowej, harcerze oraz osoby zatrzymane przy próbie przedostania się do polskiego wojska we Francji. 14 czerwca 1940 r. uważany jest za dzień, w którym zaczął działać obóz Auschwitz.
W Auschwitz Niemcy więzili około 150 tys. Polaków. Około 75 tys. zginęło. W pierwszym okresie istnienia obozu przebywali w nim głównie Polacy, dla których go założono.
Małgorzata Pabis, Oświęcim