• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Na otarcie łez

Sobota, 13 czerwca 2015 (20:06)

Dwuletnie odprawy dla pracowników z najdłuższym stażem oraz pomoc w znalezieniu zatrudnienia to główne efekty negocjacji związków zawodowych z kierownictwem PZL Mielec. Szczegóły mają być podane w poniedziałek.

Zwolnienia w PZL Mielec według najnowszych informacji mają objąć 450-460 pracowników. W ogromnej mierze są one efektem wykluczenia przez rząd  PO – PSL z przetargu śmigłowcowego produkowanych w Mielcu amerykańskich Black Hawków. Negocjacje między związkami zawodowymi a zarządem PZL Mielec, które zakończyły się w piątek, miały na celu wypracowanie jak najlepszych warunków dla zwalnianych.

Jak powiedział NaszemuDziennikowi.pl Marian Kokoszka, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”, który uczestniczył w negocjacjach, szczegółowy komunikat strony związkowej i zarządu PZL Mielec dotyczący ustaleń, jakie zapadły wczoraj, zostanie wydany w poniedziałek.

– Wynegocjowaliśmy i podpisaliśmy porozumienie, które – pomijając fakt, że zwolnienia są zawsze czymś bardzo dramatycznym – jest, można powiedzieć,  stosunkowo dobre. Ważne jest to, że pracownicy nie odejdą z niczym. To wszystko, co na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć – mówi Marian Kokoszka.  

Zwolnienia, ale…

Tymczasem z informacji, do których dotarł NaszDziennik.pl, wynika, że zwolnienia będą dwuetapowe. Pierwszy etap to tzw. program dobrowolnych odejść i jeżeli wypełni on zapotrzebowanie pracodawcy co do poziomu redukcji zatrudnienia, to nie będzie drugiej tury, tzw. zwolnień grupowych. Pracownicy z najdłuższym stażem, którzy się zgłoszą sami, mogą liczyć na blisko dwuletnie odprawy. Ponadto pracodawca umożliwi odchodzącym znalezienie zatrudnienia w spółkach należących do Grupy United Technologies Corporation, do których należy koncern Sikorsky, właściciel PZL Mielec, ale nie tylko. Jest bowiem ok. 200 ofert pracy m.in. z takich firm branży lotniczej, jak Goodrich, Hamilton czy UTAS. Zwolnienia mają być przeprowadzone do końca września.

Żądamy wyjaśnień

Redukcje etatów mają być także w PZL Świdnik. Zarówno PZL Mielec, jak i PZL Świdnik – wielcy przegrani w przetargu, który miał wyłonić, kto dostarczy śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii – nie zamierzają jednak rezygnować z walki o wyjaśnienie wszystkich szczegółów przetargu, który nazywają bez ogródek wielkim przekrętem. Dlatego 24 czerwca, kiedy w Sejmie odbędzie się posiedzenie Komisji Obrony Narodowej w trybie niejawnym, gdzie posłowie PiS będą domagać się od rządu i MON szczegółowych wyjaśnień co do wyboru oferty francuskiej firmy Airbus Helicopters i śmigłowca Caracal, przedstawiciele załóg Mielca i Świdnika także będą na Wiejskiej.

– Jedziemy do Warszawy, żeby głośno wykrzyczeć, żeby udowodnić, że to my mamy rację, a nie rząd, wybierając caracala. Polskiej armii potrzebny jest możliwie najlepszy z dostępnych na rynku zbrojeniowym sprzęt. Obok korzyści dla wojska ważny jest też interes dla polskiej gospodarki i pracowników zatrudnionych w naszym kraju. Wybór francuskiego śmigłowca nie spełnia żadnego z tych warunków. W tej sytuacji tym bardziej zasadne jest pytanie: dlaczego taki, a nie inny wybór? I tego będziemy się domagać – zapowiada przewodniczący Kokoszka.

Nie wierzcie Platformie

Tymczasem w środę na ulicach Łodzi wspólnie z władzami miasta protestowali pracownicy miejscowych Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 oraz zakładów lotniczych z Radomia i Dęblina, które mają utworzyć tzw. Wyżynę Lotniczą skupiającą zakłady tej branży. Obawiają się, że protesty Mielca i Świdnika mogą doprowadzić do unieważnienia przetargu i odebrania kontraktu firmie Airbus, która – jak wierzą – zbuduje zakład w okolicach Łodzi. Odnosząc się do protestów w Łodzi, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec uważa, że są one sterowane, a tamtejsi pracownicy dają się wciągać w grę, która może im tylko zaszkodzić.

– Życzę naszym kolegom z tych firm wszystkiego dobrego, ale uważam, że za tymi protestami stoją politycy Platformy Obywatelskiej, którzy rządzą w Łodzi. Przestrzegam przed zbytnią ufnością wobec tej opcji politycznej, która coraz bardziej pokazuje swoje prawdziwe oblicze, ale ostrzegam także przed wiarą w puste obietnice Airbusa, który już raz obiecywał i nie wywiązał się z deklaracji złożonych podczas przetargu na śmigłowiec dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – stwierdza Marian Kokoszka.  

Mariusz Kamieniecki